W kolejnej odsłonie cyklu poświęconego spektaklom prezentowanym podczas tegorocznej edycji Polskiej Platformy Tańca przybliżamy To bitch or not to bitch zespołu Hertz Haus. W skład grupy wchodzą: Natalia Murawska, Magdalena Kowala, Joanna Woźna oraz Anna Zglenicka. Dzisiaj głos oddajemy Magdalenie Kowali i Annie Zglenickiej. Przedstawienie będzie można obejrzeć 18 września 2026 roku o godz. 20.00 we Wrocławskim Teatrze Współczesnym.

Wersja do druku

Udostępnij

Proszę przybliżyć naszym czytelnikom, jakie tematy poruszają Panie w spektaklu To bitch or not to bitch.

Magdalena Kowala: Spektakl – poprzez poemat Williama Szekspira Gwałt na Lukrecji – opowiada o przemocy i o jej konsekwencjach, które ponosi skrzywdzona osoba. Porusza temat wstydu, poczucia winy i brudu, które pozostają po tym traumatycznym doświadczeniu. W trakcie spektaklu pojawiają się kolejne próby zmycia go z siebie, uwolnienia się od niego i odzyskania własnego ciała. Z drugiej strony jest to również opowieść o bliskości, opiece i symbolicznej czystości – o tym, jak obecność drugiej osoby może pomóc odzyskać poczucie bezpieczeństwa i stopniowo przywrócić skrzywdzone ciało do życia.

Z jakich potrzeb wyrasta spektakl? Co stało się bodźcem do jego powstania?

Anna Zglenicka: Bezpośrednim impulsem do stworzenia spektaklu był open call Gdańskiego Festiwalu Szekspirowskiego na premierę i nasza chęć zmierzenia się po raz pierwszy z tworzeniem spektaklu opartego na tekście dramatycznym. Rozważałyśmy kilka różnych tekstów Szekspira. Po przeczytaniu Gwałtu na Lukrecji byłyśmy obezwładnione tym poematem. Stwierdziłyśmy, że chcemy reprezentować Lukrecję.

Jak wyglądał proces twórczy? Kto był w niego zaangażowany?

Magdalena Kowala: Do procesu zaprosiłyśmy dramaturżkę Patrycję Kowańską, z którą spędziłyśmy kilka dni na Kaszubach w ramach samozwańczej rezydencji. Z powodu braku stałego dostępu do sali prób oraz sceny postanowiłyśmy wyjechać poza Gdańsk i tam odnaleźć spokój twórczy oraz bezpieczną przestrzeń do pracy z wodą i nagością. Mogłyśmy pobyć same wśród natury. Na olbrzymiej łące polewałyśmy się wodą, myłyśmy się nawzajem, wtedy jeszcze bez presji czasu. W tym okresie powstała również struktura oraz kolejność scen. Cały proces trwał około miesiąca i pod koniec był już mocno podyktowany nadchodzącą wówczas premierą podczas Gdańskiego Festiwalu Szekspirowskiego w 2024 roku.

Anna Zglenicka: Już wcześniej chciałyśmy zrobić spektakl o abiekcie (z łac. abjectus – odrzucony, wstrętny – przyp. red.), więc miałyśmy na tapecie temat przeciwstawienia sacrum i profanum. Kiedy zaczęłyśmy pracę z poematem, mogłyśmy osadzić tekst w tych ramach i nieco wyabstrahować ciężar tematu gwałtu. Na początku pracy opowiedziałyśmy sobie o swoich marzeniach w kontekście kolejnej produkcji. Następnie improwizowałyśmy z tekstem, chwytając się symboli i obrazowych, wręcz soczystych słów. Na koniec przedstawiłyśmy te materiały Patrycji, która pomogła nam znaleźć ostateczny rytm i kształt spektaklu.

Co stanowiło wyzwanie w realizacji przedstawienia?

Magdalena Kowala: Poza wyzwaniami technicznymi i brakiem dostępu do sceny na pewno dużą nowością i próbą dla nas była praca z tekstem, w tym przypadku ze wspomnianym poematem Szekspira. Wraz z Patrycją Kowańską mocno pracowałyśmy nad tym, w jaki sposób przepuścić ten tekst przez ciało oraz w jakiej formie w spektaklu może pojawić się słowo mówione oraz śpiew. Zależało nam na znalezieniu środków wyrazu, które byłyby zarówno bardzo subtelne, jak i mocne, niekiedy komunikowane wprost.

Anna Zglenicka: Spektakl jest dosyć skomplikowany technicznie ze względu na rozbudowaną reżyserię świateł i towarzyszącą nam projekcję z tekstami Szekspira i Patrycji. Każdorazowe przygotowywanie spektaklu potrafi być dla nas wyzwaniem ze względu na brak stałej ekipy technicznej i brak osoby, której mogłybyśmy oddać część odpowiedzialności i zadań.

Jaki odbiór spektaklu Panie zaobserwowały? Czy spotkały się Panie z jakąś zaskakującą opinią na temat spektaklu?

Anna Zglenicka: Rozmowy po spektaklu przechodzą często od zagadnień strukturalnych do bardziej emocjonalnej i szczerej rozmowy o tym, jak ważna jest dyskusja o przemocy seksualnej – która nadal jest powszechnym zjawiskiem. Zdarzyło nam się dwukrotnie, że mężczyźni czuli się w pewien sposób urażeni, wezwani do odpowiedzi, a widzki przejmowały dyskusję, objaśniając niejako świat i odpowiadając w naszym imieniu na stawiane nam zarzuty.

Hertz Haus „To bitch or not to bitch” – chor. Magdalena Kowala, Natalia Murawska, Joanna Woźna, Anna Zglenicka. Fot. Dawid Linkowski

Hertz Haus „To bitch or not to bitch” – chor. Magdalena Kowala, Natalia Murawska, Joanna Woźna, Anna Zglenicka. Fot. Anna Bedyńska

Hertz Haus „To bitch or not to bitch” – chor. Magdalena Kowala, Natalia Murawska, Joanna Woźna, Anna Zglenicka. Fot. Dawid Linkowski

Hertz Haus „To bitch or not to bitch” – chor. Magdalena Kowala, Natalia Murawska, Joanna Woźna, Anna Zglenicka. Fot. Jakub Seydak

Hertz Haus „To bitch or not to bitch” – chor. Magdalena Kowala, Natalia Murawska, Joanna Woźna, Anna Zglenicka. Fot. Marcin Terpiński

Wydawca

taniecPOLSKA.pl

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Close