Na zdjęciu: Karolina Garbacik. Fot. Marcin Onufryjuk
2200 dzieci z 28 szkół – to łączna liczba uczestników dwóch edycji programu edukacji w zakresie sztuki tańca dla dzieci w Białymstoku i okolicach. Magiczny język obejmuje pokazy, lekcje tańca, warsztaty i spektakl taneczny.
„Taniec to przecież przede wszystkim praca z innymi ludźmi. Dzieci potrzebują kontaktu, szczególnie w dzisiejszych czasach izolacji w domach i przed ekranami. Namacalne, fizyczne bycie z drugim człowiekiem ma ogromne znaczenie” – opowiada o projekcie jego pomysłodawczyni i koordynatorka działań – Karolina Garbacik – choreografka, tancerka, pedagożka tańca i twórczyni wydarzeń tanecznych, założycielka Niepublicznej Szkoły Sztuki Tańca w Białymstoku i Fundacji Rozwoju Sztuki Tańca, jedna z głównych postaci środowiska tanecznego w regionie.
Mamy przyjemność rozpocząć tym tekstem cykl wywiadów z osobami, które poprzez swoje działania popularyzują taniec i budują wokół niego społeczność.
Proszę powiedzieć, czym jest Magiczny język. Pierwsze kroki do sztuki tańca. Jakie były założenia projektu?
Uczniowie w szkołach mają styczność z muzyką, ze sztukami plastycznymi, ale w programach klas od I do III nie ma treści związanych z tańcem. Chcieliśmy znaleźć sposób na to, żeby w atrakcyjnej formie przedstawić dzieciom podstawową wiedzę na ten temat. Nie chodzi tylko o to, żeby dzieci słuchały i oglądały, ale też o to, żeby zaangażowały się w działania. Tak powstał projekt.
Czy wcześniej realizowała Pani podobne działania?
Zanim powstał Magiczny język, Fundacja Rozwoju Sztuki Tańca zrealizowała wiele innych projektów artystyczno-edukacyjnych dla dzieci i młodzieży. Był to między innymi projekt Baśniowym Szlakiem – który łączył spacer w parkach, grę terenową i pokaz tańca. Dzieci dostawały mapę i szukały magicznych, tańczących postaci. Projekt zrealizowaliśmy w Białymstoku oraz w mniejszych miejscowościach na Podlasiu. Przyszło mi wtedy do głowy, że mamy etiudy i piękne kostiumy — tym bardziej szkoda, że ten pomysł możemy realizować tylko latem.
Z kolei w 2023 roku razem z reżyserem Pawłem Chomczykiem zrealizowaliśmy spektakl Niebieska zasłona na podstawie opowiadania Virginii Woolf o tym samym tytule. Zaangażowaliśmy w ten spektakl najstarsze uczennice Niepublicznej Szkoły Sztuki Tańca w Białymstoku. Jest to sztuka na pograniczu tańca i teatru przeznaczona dla dzieci, która w bardzo ciekawy sposób ukazuje różnorodność tańca oraz jego moc komunikacji i kreacji. Po pierwszych prezentacjach przekonaliśmy się, że spektakl stanowi doskonałą bazą do działań edukacyjnych. Na jego podstawie możemy opowiadać dzieciom o różnych stylach tańca, figurach, estetykach. O tym, w jaki sposób taniec działa i jak go odbierać.
Te dwa działania spowodowały, że zaczęłam się zastanawiać nad projektem, który pozwoliłby nam dotrzeć do dużej liczby dzieci i prezentować naszą działalność artystyczną i edukacyjną. W 2023 roku napisaliśmy wniosek i tak powstał projekt Magiczny język.
Wcześniej współpracowaliśmy już ze szkołami i słyszałam od nauczycieli zachęty do organizacji zajęć tanecznych, choć nie mieli oni sprecyzowanych oczekiwań co do ich formy. To również przyczyniło się do realizacji projektu. Podczas pierwszej edycji miałam jednak wątpliwości, czy dyrekcje zdecydują się na udział, ponieważ Magiczny język angażuje szkoły na pięć miesięcy. Wymaga to wyznaczenia nauczyciela-koordynatora, udostępnienia przestrzeni oraz organizacji pracy klas. To duże obciążenie dla szkół i nauczycieli. Ostatecznie w 2024 roku zrealizowaliśmy projekt w 15 szkołach, a w 2025 roku – w 13 szkołach na Podlasiu.
Proszę opowiedzieć o przebiegu programu.
W pierwszym etapie projektu spotykamy się w każdej szkole jednorazowo z klasami, które są wyznaczone przez dyrekcję. Są to dzieci w wieku od siedmiu do dziesięciu lat. Z założenia powinny być to cztery klasy, ale często jest ich sześć albo osiem. Podczas tych spotkań prezentujemy co najmniej trzy taneczne etiudy, w których występują postacie ze znanych bajek czy legend. Są to na przykład: Czerwony Kapturek, Kot w butach, Śpiąca królewna, Syrenka, Rusałka. Chcemy zainteresować dzieci formą, ale ważne jest, by niosły one ze sobą coś więcej – głębsze znaczenia. Rozmawiamy z dziećmi przede wszystkim o tym, jakie emocje w nich budzą te postacie i dlaczego. Mamy np. Złą królową, więc mówimy o strachu. W przypadku Kota w butach rozmawiamy o pewności siebie. Przemycamy też różne formy i techniki tańca. Przy Śpiącej królewnie wykorzystujemy postać Księżniczki Aurory z baletu. Mamy okazję, żeby opowiedzieć o tym, na czym opiera się technika tańca klasycznego. Temat Kota w butach jest oparty na tańcach hiszpańskich, więc mówimy w tym przypadku o tańcach różnych narodów. Bajkę Czerwony Kapturek wykorzystujemy do tematu połączenia teatru i tańca. Trzecia warstwa to muzyka. Na przykład w etiudzie o Rusałce rozmawiamy o muzyce Fryderyka Chopina. Dzieci bardzo chętnie wchodzą w rozmowę. Od razu jest las rąk. Jest to żywe i energiczne 45-minutowe spotkanie. Czasami po trojgu zajęciach jednego dnia (a bywa tak) nie miałam głosu. Te działania mają wzbudzić zainteresowanie dzieci i zachęcić je do dalszego udziału w projekcie.
W drugim etapie pokazujemy dzieciom, jak porozumiewamy się przez taniec. Tutaj znów przeprowadzamy jedno spotkanie w każdej szkole. Tym razem spotkanie prowadzi Alicja Ewa Złoch – pedagog tańca klasycznego. Uczestniczą w nim dwie lub trzy uczennice szkoły baletowej. Przychodzą w kostiumach, biorą ze sobą puenty, paczkę baletową i przenośny drążek. Alicja opowiada o tym, jak wygląda lekcja tańca, dlaczego tak długo trwa edukacja taneczna. Dziewczynki pokazują ćwiczenia, a Alicja objaśnia je dzieciom. Oczywiście zawsze jest rozmowa o chłopcach w balecie i są pytania o to, dlaczego noszą oni „rajtuzy”. Są też prośby od dzieci typu: „Zrób szpagat”. Oprócz tematów tańca klasycznego jest też rozmowa o tańcach różnych narodów. Dzieci poznają poloneza, krakowiaka czy taniec, który akurat dziewczynki ze szkoły baletowej przerabiają na tańcach charakterystycznych w tym czasie. Celem tego spotkania jest zachęcenie dzieci do uczestnictwa w warsztatach, czyli w trzecim etapie projektu.
A różni się on od pozostałych tym, że dzieci muszą się do niego zgłosić, tzn. muszą zachęcić swoich rodziców, żeby ci wypełnili zgłoszenie na warsztaty, które odbywają się w szkole. Spotkań jest sześć, czyli ten etap trwa zazwyczaj sześć tygodni. To jest najtrudniejszy moment logistyczny. W każdej szkole mamy od czterech do sześciu klas, każda z nich kończy lekcje w innym terminie, a nam zależy na tym, żeby dzieci z każdej klasy mogły uczestniczyć w spotkaniu, więc tak musimy ustawić termin, żeby wszystkim odpowiadał. To jest ogromne wyzwanie i duża praca. Często przyjeżdżamy do szkoły na godzinę ósmą, kiedy dzieci nie mają jeszcze pierwszej lekcji i są w świetlicy.
Dzieci podchodzą z zainteresowaniem do wszystkich form tańca omawianych i ćwiczonych na zajęciach – do klasycznego, improwizacji oraz tańców narodowych. Są po prostu ciekawe. Wprowadzamy na przykład polkę, ponieważ dzieci chętnie wykonują skoczne ruchy, a taniec ten umożliwia szybkie uzyskanie widocznych efektów. Stawiamy na ich satysfakcję z tańczenia. Rodzice często pytają nas o możliwość kontynuacji zajęć po warsztatach. To bardzo cieszy i potwierdza wartość naszej pracy.
Na koniec warsztatów odbywa się pokaz dla uczniów szkoły, nauczycieli i dyrekcji oraz dla rodziców. W niektórych szkołach to była naprawdę duża uroczystość. Pamiętam szkołę w Choroszczy – małej miejscowości pod Białymstokiem. Alicja dostała tam ogromny bukiet kwiatów – jak na zakończenie roku. Rodzice się stawili w dużej liczbie, z dziadkami i babciami. To było dla nich coś ważnego. Natomiast w części szkół pokaz przeszedł bez echa. Była dyrekcja, przyszli uczniowie z klas, do których chodziły dzieci uczestniczące w projekcie. Natomiast nie było wielkiego zainteresowania ze strony rodziców. To się zmieniło w tym roku. We wszystkich szkołach pokaz był ogłoszony wcześniej. Rodzice – mimo że te pokazy odbywały się na przykład o godzinie 12 – byli obecni. Oznacza to, że zwolnili się z pracy, żeby móc przyjść. W 2025 roku pokazy odbywały się około 11 listopada. Podczas pokazu dzieci prezentowały ćwiczenia i tańce, których się nauczyły, w tym poloneza. Dyrektorzy byli wręcz szczęśliwi, bo właśnie takiego materiału potrzebowali w tym czasie.
Podczas czwartego etapu dzieci przychodzą do nas, do Niepublicznej Szkoły Sztuki Tańca. Mają okazję zobaczyć szkołę oraz spektakl Niebieska zasłona. Przed spektaklem organizujemy krótkie spotkanie wprowadzające. Rozmawiamy o tym, gdzie jesteśmy, jak wygląda sala baletowa, czym jest drążek baletowy dla tancerzy (bo jedynym elementem scenograficznym w spektaklu jest drążek baletowy). Opowiadam im o powstaniu spektaklu, a następnie dzieci go oglądają. Po spektaklu pytam dzieci, czy rozpoznają coś, co już wcześniej widziały – jakieś formy tańca, które szczególnie im zapadły w pamięć. W przedstawieniu pojawiają się elementy tańca jazzowego, współczesnego, klasycznego oraz krakowiaka, obejmujące tematy przerabiane przez dzieci w trakcie projektu. Zaczynamy rozmowę – dzieci chętnie w niej uczestniczą. Mogą zadawać pytania tancerzom, co bardzo im się podoba, a także wyznaczyć im zadania improwizacyjne, co spotyka się z ogromnym entuzjazmem. Na tym kończy się projekt.
Projekt „Magiczny język. Pierwsze kroki do sztuki tańca”. Fot. materiały własne organizatora
Projekt „Magiczny język. Pierwsze kroki do sztuki tańca”. Fot. materiały własne organizatora
Projekt „Magiczny język. Pierwsze kroki do sztuki tańca”. Fot. materiały własne organizatora
Wszystkie działania brzmią bardzo ciekawie. Proszę powiedzieć – jakie są statystyki projektu?
W pierwszej edycji, w 2024 roku, zrealizowaliśmy ten projekt w 15 szkołach podstawowych. Wzięło w nim udział 1200 dzieci. W 2025 roku zrealizowaliśmy go w 13 szkołach. Uczestniczyło w nim około 1000 dzieci. Czyli łącznie było to około 28 szkół z Białegostoku i okolic. Większość z nich deklaruje chęć udziału w kolejnych edycjach. To jest dla nas najlepsza opinia. W Białymstoku mamy około 52 państwowe szkoły podstawowe i kilkanaście szkół prywatnych lub społecznych – czyli razem około 70 szkół. W powiecie myślę, że jest drugie tyle. Jest więc ciągle pole do działania.
Czy planowana jest kolejna edycja?
Tak, chcemy w przyszłości kontynuować i rozwijać ten projekt. Plany dotyczą 2027 roku.
Jakie ogólne korzyści płyną z realizacji Magicznego języka – dla dzieci, dla nauczycieli, dla całej społeczności szkolnej?
Projekt wzmacnia cały obszar kultury fizycznej. To bardzo ważne. Pozwala nie tylko na rozwijanie umiejętności tanecznych, lecz także na pogłębianie wiedzy o tańcu i – szerzej – o kulturze. Jest to też zetknięcie się ze sztuką. Istotne dla nas jest rozwijanie umiejętności pracy w grupie. Taniec to przecież przede wszystkim praca z innymi ludźmi. Dzieci potrzebują kontaktu, szczególnie w dzisiejszych czasach izolacji w domach i przed ekranami. Namacalne, fizyczne bycie z drugim człowiekiem ma ogromne znaczenie. Korzyści jest mnóstwo.
Warto wspomnieć także o korzyściach dla nauczycieli. Zdarza się, że podkreślają, że projekt przynosi im wiele wiedzy i doświadczenia. Dlatego w ostatniej edycji oprócz działań dla dzieci – odbyły się warsztaty z polskich tańców narodowych dla nauczycieli. Uczestniczyło w tych warsztatach kilkanaście osób. Nauczyciele robili to poza godzinami swojej pracy. Byli bardzo zadowoleni z efektów. Dzięki temu mają narzędzia do pracy z dziećmi, a przy wszelkich galach i apelach szkolnych – jest to istotny element.
Z perspektywy choreografa – jeśli jest edukacja, to ona kształtuje mojego przyszłego odbiorcę. Jeśli jej nie ma, nie mam odbiorcy. Nawet gdy odbiorca istnieje, często jest nieuświadomiony i boi się tej sztuki, myśli, że jej nie zrozumie. Dzięki odpowiedniemu przygotowaniu strach znika, a taniec staje się dostępny i atrakcyjny.
Mówiła Pani między innymi o działaniu w grupie. Wiem, że Magiczny język jest projektem inkluzywnym.
W każdym roku do projektu włączona była szkoła specjalna. Rok temu wzruszyło mnie, gdy zadzwoniłam do dyrektorki szkoły specjalnej z propozycją udziału w projekcie i ona powiedziała: „Dziękuję, że pani nas nie pominęła”. W zajęciach uczestniczyły dzieci z dużymi potrzebami, z dużymi niepełnosprawnościami – zarówno intelektualnymi, jak i ruchowymi. Te dzieci na równi ze wszystkimi innymi brały udział w każdym etapie, łącznie z tym, że przyjeżdżały do naszej szkoły. Świetnie, że mamy brak barier architektonicznych i na spektakl mogły przyjechać nawet te dzieci, które poruszały się na wózkach. Wydaje mi się to ważne – widzimy, jak bardzo te dzieci to przeżywały.
Czy mogłaby Pani odsłonić kulisy organizacji projektu? Jakie wyzwania niesie ze sobą ta praca?
To, co dzieje się wokół tego projektu, to, ile jest ustaleń, pracy przy takiej liczbie szkół – to jest duże wyzwanie. Dla mnie i dla koordynatorki promocji – największe.
W pierwszym roku najtrudniejsze były rozmowy z dyrektorami. To nie jest tak, że wybrałam sobie szkoły, zadzwoniłam i wszyscy się zgodzili. Niektórzy od razu się zgodzili, ale niektórych trzeba było przekonywać, że ten nakład pracy się opłaci. Miałam kilka takich trudnych rozmów. Były takie sytuacje, że mi odmawiano, że dyrektor się wahał – tak długo, że ja już zrezygnowałam z czekania. Są więc takie szkoły, do których już nie zadzwonię, ani nie pójdę do nich, bo dyrektorzy są zupełnie niezainteresowani tematem. Mówią to wprost: „Proszę pani, to jest dodatkowa praca. Kto nam za to zapłaci? Bez sensu”. W pierwszym roku przecieraliśmy szlaki, więc wiadomo, że było nam ciężej. W drugim roku mieliśmy już wypracowane pewne standardy. Ważne jest też to, że po pierwszej edycji rozniosła się dobra opinia o projekcie, więc łatwiej nam było rozmawiać z dyrektorami. Co ciekawe, kuratorium też rozesłało informację do wszystkich szkół. To nam pomogło.
Problemem jest też to, że bardzo wiele szkół nie ma warunków do prowadzenia takich zajęć. Często wykorzystujemy korytarze, w przypadku około połowy szkół. To nie jest zła wola dyrekcji. Te szkoły po prostu nie mają sal. Wielkie sale gimnastyczne absolutnie się nie nadają. Tam jest pogłos, nie ma możliwości, żeby włączyć muzykę. Dzieci nic nie słyszą. Dlatego wolimy korytarz, gdzie mamy intymną sytuację, gdzie możemy z tymi dziećmi pobyć.
Do tego dochodzą nieprzewidziane sytuacje. Pomimo tego, że planujemy wcześniej, że staramy się, żeby to wszystko było poukładane, żeby każdy wiedział co, gdzie i jak, to zawsze wystąpi coś nieoczekiwanego. Na przykład były sytuacje, kiedy mieliśmy zaplanowany spektakl, a jedno dziecko rozchorowało się na covid i cała klasa już nie mogła wziąć udziału w wydarzeniu. Wszystko trzeba było przenieść na inny termin. W ubiegłym roku weszły w życie nowe przepisy dotyczące rozliczania godzin ponadwymiarowych, co miało wpływ na wyjścia nauczycieli z dziećmi. To był duży problem. Nauczyciele w niektórych szkołach naprawdę się nagimnastykowali, żeby móc przyjść na ten spektakl.
W tym roku po raz pierwszy zrobiliśmy zewnętrzną ewaluację, którą przeprowadzili studenci socjologii na Uniwersytecie w Białymstoku. Przyniosła ona ciekawe wnioski. Część nauczycieli nie spodziewała się tak abstrakcyjnej formy spektaklu, jaką była Niebieska zasłona. Określali ją jako zbyt trudną dla dzieci w tym wieku i oczekiwaliby form bardziej dosłownych. Natomiast dzięki temu pojawiała się konieczność dodatkowych rozmów z dziećmi. Spektakl był czymś zupełnie nowym, nieoczekiwanym, co prowokowało do pogłębionej refleksji i dyskusji z dziećmi.
Projekt „Magiczny język. Pierwsze kroki do sztuki tańca”. Fot. materiały własne organizatora
Projekt „Magiczny język. Pierwsze kroki do sztuki tańca”. Fot. materiały własne organizatora
Projekt „Magiczny język. Pierwsze kroki do sztuki tańca”. Fot. materiały własne organizatora
Projekt „Magiczny język. Pierwsze kroki do sztuki tańca”. Fot. materiały własne organizatora
Jakie pozytywne momenty z realizacji dwóch edycji zapadły Pani w pamięć?
Na pewno pozytywne jest to, że szkoły, które już brały udział w projekcie, deklarują chęć ponownego uczestnictwa, gdy tylko nadarzy się okazja. Byłam też bardzo pozytywnie zaskoczona, kiedy rodzice przyszli w południe na występ dzieci – o czym już wspominałam. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom; to chyba było największe zaskoczenie. Cieszymy się również, kiedy widać, że nauczycielom zależy – że angażują się w projekt i dopytują o szczegóły.
Czy wie Pani coś o tym, żeby podobny projekt był realizowany w innym miejscu w Polsce?
Ten projekt to duże wyzwanie. Przede wszystkim trzeba mieć zaplecze, ludzi – pedagogów i tancerzy. Nawiązywanie współpracy ze szkołami nie jest łatwe. To jest naprawdę ogromne przedsięwzięcie. Nie słyszałam, żeby ktoś w Polsce się na coś takiego porwał. Uważam, że można by było ten projekt przenieść w inne miejsce – jeśli tacy „szaleńcy” by się znaleźli [śmiech].
Czy mogłaby Pani opowiedzieć o tym, jakie inne działania w obszarze tańca realizuje Pani w regionie?
Jestem założycielką Niepublicznej Szkoły Sztuki Tańca i Fundacji Rozwoju Sztuki Tańca. Szkoła jest jedyną tego typu formalną placówką w północno-wschodniej Polsce, taką, która działa na prawach szkoły publicznej. Jest to dziewięcioletnia szkoła baletowa. Kiedy zaczęłam ją prowadzić, zaczęłam też myśleć o tym, jak pozyskiwać uczniów i gdzie ich szukać. Ważne było także to, w jaki sposób młodzież może prezentować się w trakcie edukacji tanecznej, rozwijać umiejętności sceniczne. W ten sposób zaczęły powstawać projekty angażujące uczniów szkoły.
W pandemii, kiedy wszystko było zamknięte, zaczęliśmy współpracę z Galerią im. Sleńdzińskich w Białymstoku. Weszliśmy również we współpracę ze szkołą muzyczną w Białymstoku. W połączeniu tych trzech ośrodków – naszej szkoły, szkoły muzycznej i Galerii im. Sleńdzińskich – zaczęliśmy tworzyć projekty angażujące dzieci. Dzięki temu nasze dzieci nie musiały pozostawać w domu nawet w trakcie pandemii, lecz mogły uczestniczyć w projektach artystycznych, oczywiście przy zachowaniu wszelkich środków bezpieczeństwa. Spotkania nosiły nazwę: Koncerty poruszone. Młoda sztuka w trzech odsłonach. Wszystkie projekty związane z grami terenowymi to przede wszystkim świetna zabawa. W Białymstoku mamy Park Planty – stwierdziliśmy, że warto tam zrealizować projekt Plantacja sztuki. Pierwsza edycja była w pełni spontaniczna, ale temat z czasem się rozwinął. Podobnym przykładem jest wspomniany wcześniej projekt Baśniowym Szlakiem.
Jeżeli chodzi o inne działania w obszarze tańca, jestem koordynatorką programu Przestrzenie Sztuki – Taniec w Białymstoku. W ramach tego programu realizujemy bardzo wiele działań już od pięciu lat.
Wiem, że organizuje Pani również od ponad dwudziestu lat festiwal tańca współczesnego Kalejdoskop.
Tak, od lat tworzę wraz z Joanną Małaszyńską Festiwal Kalejdoskop. Chcemy, aby festiwal dawał widzom nie tylko możliwość obejrzenia sztuki tańca, lecz także okazję do rozmowy z artystą. Wystarczy, że widz ma taką chęć – my robimy wszystko, aby to było możliwe. To zbliżenie do widza jest esencją tego festiwalu. Niezależnie od zmieniających się propozycji i tematów przewodnich – to spotkanie jest dla nas najważniejsze.
Bardzo dużo Pani robi dla rozwoju tańca w regionie. Czy wystarcza Pani doby na to wszystko?
Czasami nie. Ważne, że wokół mnie są ludzie, którym zależy, którzy lubią pracować, którzy są pasjonatami, którzy dbają o taniec. Gdybym miała robić to wszystko sama, to by się nie udało. Tych ludzi wokół mnie jest naprawdę dużo, takich, którzy chcą rozwijać taniec – w różnych aspektach, z różnymi własnymi celami. Myślę, że dzięki temu może się wydarzać tak wiele rzeczy naraz.
Czy ma Pani jakieś plany lub marzenia?
Zastanawiam się ostatnio nad projektem podobnym do Magicznego języka dla starszych klas – siódmych i ósmych. Zrealizowaliśmy niedawno premierę Jakie to strasznie romantyczne! – spektakl edukacyjny, związany z romantycznymi uczuciami oraz z epoką romantyzmu. Pojawia się tam też motyw sztucznej inteligencji. Myślę o zrealizowaniu wokół niego projektu dla starszych odbiorców.
I chcę w końcu pojechać na wakacje.
Tego Pani życzę. I bardzo dziękuję za rozmowę.
Projekt „Magiczny język. Pierwsze kroki do sztuki tańca”. Fot. materiały własne organizatora
Projekt „Magiczny język. Pierwsze kroki do sztuki tańca”. Fot. materiały własne organizatora
Projekt „Magiczny język. Pierwsze kroki do sztuki tańca”. Fot. materiały własne organizatora
Projekt „Magiczny język. Pierwsze kroki do sztuki tańca”. Fot. materiały własne organizatora
taniecPOLSKA.pl