Gdzie kończy się kultura, a zaczyna produkt? Tekst przybliża kulisy funkcjonowania zespołów ludowych w Polsce, pokazując ich potencjał, słabości i nieoczywiste dylematy. To poruszające wezwanie do odnowienia więzi między tradycją a współczesnością – zanim nasz taniec zniknie z codzienności i pozostanie już tylko widowiskiem scenicznym.

Wersja do druku

Udostępnij

Dotarliśmy do ostatniej części cyklu felietonów poświęconych współczesnej problematyce ludowego dziedzictwa tanecznego w Polsce. W poprzednich tekstach skupiłem się na podziale tej kultury na różne podkategorie w postaci tańców tradycyjnych, polskich, ludowych i narodowych. Następnie mówiłem o problemach, z którymi boryka się taniec ludowy i tradycyjny w prezentacji scenicznej, by w trzeciej części omówić problem puryzmu i autentyczności kultury, ściśle sprzężony z konfliktującymi dążeniami do rekonstrukcji i kontynuacji. Natomiast dzisiaj skupię się na przyszłości funkcjonowania zespołów ludowych, możliwych kierunkach ich rozwoju oraz wskazaniu potrzeb i potencjalnych rozwiązań, które powinniśmy wprowadzić, aby zapewnić tradycyjnej kulturze adekwatność i długowieczność.

Pierwszym i najważniejszym krokiem jest edukacja. Obecnie jej spektrum zawęża się coraz bardziej do działań ukierunkowanych na kultywację poprzez prezentacje artystyczne i sceniczne. To samo w sobie nie jest niczym złym, lecz pozostawienie stanu rzeczy wyłącznie w takim kształcie nie rozwiązuje problemu zanikania tej kultury w życiu codziennym Polaków. Nasze tradycje i wierzenia – dawne święta poświęcone cykliczności roku, zmianie pór, celebracji życia i śmierci odchodzą w zapomnienie pod naporem współczesnych alternatyw lub w związku z zupełnym ich brakiem, wymuszonym przez nową ekonomię czasu. Podczas prowadzenia zajęć warsztatowych w zespołach regionalnych oraz zespołach pieśni i tańca w Polsce, zasmuca mnie obecny poziom wiedzy tancerzy. Niestety, większość z nich postrzega swój udział w zespole jedynie jako sposób spędzenia wolnego czasu i okazję do spotkań ze swoimi rówieśnikami. Pod tym względem zajęcia z tańca ludowego nie różnią się od zajęć z hip-hopu czy salsy – skupione wokół rzemiosła i czasem również artyzmu, szkolą uczestników na sprawnych wykonawców danej techniki, lecz na tym kończy się ich rozwój w tym obszarze.

Jeśli z życia codziennego odchodzą – bądź już odeszli – starsi, zdolni do naturalnego kontynuowania międzypokoleniowego przekazu tradycji, to całość tego brzemienia spoczywa na barkach specjalistów: osób wykształconych kierunkowo w technice tańca, śpiewu czy gry na instrumencie, bądź doszkolonych na różnego rodzaju kursach instruktorskich. Być może nie zdajemy sobie sprawy, jak potężna jest sieć zespołów ludowych w Polsce, jak wielka jest liczba ich uczestników – szczególnie w porównaniu np. do środowiska in crudo, o którym pisałem w poprzednich artykułach. Widzę w tej społeczności ogromną przestrzeń niewykorzystanego potencjału. Niestety, nadal niewiele jest zespołów, które nie tylko starają się wyszkolić sprawnego tancerza, lecz również wychować człowieka i wyedukować go w zakresie kultury jego przodków.

Dostrzegam zbyt wiele nacisków zewnętrznych ze strony dyrektorów placówek kultury, dyrektorów szkół czy rodziców, którzy nakierowują funkcjonowanie zespołu na bycie aktywną wizytówką, którą można zaprezentować mieszkańcom ich miejscowości czy przełożonym. Dostrzegam także naciski wewnętrzne, wynikające z nastawienia uczestników na aspekt performatywny i wyjazdowy – do zespołów dołączają osoby, dla których najważniejsze są występy, zgrupowania, wakacyjne wyjazdy, festiwale w Polsce i, co może nawet istotniejsze, za granicą. A pomiędzy tymi dwiema siłami plasuje się czynnik pośredni – zawodowo wykształcony choreograf, który ma do spełnienia swoje ambicje sceniczne. W efekcie lądujemy w swoistym „trójkącie bermudzkim”, z którego bardzo trudno się wydostać. Jeśli nie mamy wsparcia i zrozumienia w każdym z tych trzech obszarów, to czeka nas tytaniczna praca: albo próba sprostania sprzecznym oczekiwaniom, albo walka o zmianę perspektywy.

Bądźmy szczerzy – rozumiem perspektywy wszystkich stron, które wymieniłem. Rozumiem władze, które przydzielają fundusze i chcą widzieć wymierne efekty, rozumiem rodziców pragnących zobaczyć rezultaty pracy dziecka, rozumiem dzieci i młodzież spragnione adrenaliny, emocji, nowości i podróży. Lecz w tym wszystkim musimy się zatrzymać i zapytać: Co my robimy? Jakie jest zadanie zespołów ludowych? Do czego służy nam nasza kultura?

Za kluczowe problemy uważam:

Zanik kultury tradycyjnej w życiu codziennym

Wznowienie kultury opartej na silnym przywiązaniu do wspólnoty – np. na wsi – w obecnym klimacie zindywidualizowanego społeczeństwa i polaryzacji (na linii konserwatyzm – postępowość) jest zadaniem niezwykle trudnym. Warto jednak przypomnieć, że taniec tradycyjny to pierwotnie język ruchu, służący do nawiązywania i podtrzymywania więzi społecznych. Jego funkcje ukierunkowane były na poznanie i bliski kontakt międzyludzki. Obecnie środowisko in crudo intensywnie stara się o ich przywrócenie do życia codziennego Polaków, podobnie jak niektóre zespoły ludowe, które organizują warsztaty i potańcówki otwarte dla wszystkich. Każdy może wtedy nauczyć się tego języka i doświadczyć wspólnoty. Jeśli utracimy tę część kultury, szybko zastąpią ją inne nurty: salsa, tango, swing czy belgijka, która coraz częściej wypiera poloneza na studniówkach. Nie chodzi o to, by zakazywać czy piętnować inne tańce, lecz by Polacy rozumieli bogactwo własnej kultury i mogli dokonać świadomego wyboru – kontynuować ją lub porzucić. To brak możliwości świadomego podejmowania tej decyzji tak bardzo mnie boli.

Zespoły ludowe mogłyby stać się centrami kultury polskiej – nie tylko tej performatywnej. Mają do tego wszelkie warunki: muzykę, przestrzeń, instruktorów i nagromadzoną wiedzę. Pozostaje tylko znaleźć sposób, by skorzystać z tego potencjału w nowym kontekście. Jednym z największych problemów w funkcjonowaniu zespołów przyszkolnych jest ograniczenie wieku uczestników. Nie wiem, czy wszyscy zdają sobie z tego sprawę, lecz wiele zespołów – z powodów odgórnych – przyjmuje tylko osoby np. do 25. roku życia. Z tego powodu część ogranicza się wyłącznie do dzieci i młodzieży, część zakłada fundacje i stowarzyszenia, aby móc organizować zajęcia także dla dorosłych i seniorów. Gdzie w takiej sytuacji szukać przestrzeni dla prawdziwego przekazu międzypokoleniowego? Tym bardziej, że w wielu regionach osoby z pokolenia rodziców i dziadków dorastały w czasach zachłyśnięcia się kulturą globalną, która zręcznie wyparła kulturę lokalną. Jeśli wokół nich ta tradycja wymarła, gdzie mogą zwrócić się po możliwość ponownego w niej uczestnictwa? Zespoły ludowe powinny być naturalnym azylem dziedzictwa kultury, otwartym dla każdego – bez względu na wiek.

Pozwolę sobie także zwrócić uwagę na problem edukacji instruktorów i choreografów. Pisałem już o tym w poprzednim artykule, lecz muszę podkreślić, że przypadki, w których instruktor odradza dziewczynie udział w zespole tylko dlatego, że „jest za gruba” (bo sam jest wykształcony w estetyce tańca klasycznego), są absolutnie oburzające. W ten sposób wyrzuca się do kosza fundamentalną inkluzywność tańca tradycyjnego – tańca, który może tańczyć każdy. W efekcie pogłębia się stereotyp, że dobrze tańcząca osoba na pewno jest „z zespołu”. Niejednokrotnie podczas potańcówek słyszałem pytania typu: „Z jakiego zespołu jesteś?”, zamiast zwykłego „cześć” czy „jak masz na imię?”. Taniec społeczny staje się utożsamiany wyłącznie z pokazem scenicznym. Widzowie zamiast wchodzić w relację, klaszczą jak na występie. Nawet intymny taniec z partnerką może w takiej chwili zostać zredukowany do widowiska. To właśnie drugi problem, który chciałbym zasygnalizować – zespoły ludowe dzielą społeczeństwo na aktywnych wykonawców i pasywnych obserwatorów. Tymczasem w świecie, w którym walczymy o większą aktywność fizyczną i społeczną, nie powinniśmy zamykać dostępu do tańca tradycyjnego, lecz poszerzać go.

Dlatego potrzebujemy reformy obecnych form nauczania instruktorów zespołów ludowych albo stworzenia osobnego kierunku kształcącego współczesnych pedagogów tańca ludowego w oparciu o nowe zasady. Powinni oni zdobywać umiejętności zarówno w kierunku sceniczno-performatywnym, jak i w zakresie metodyki nauczania improwizacji oraz roli tańców społecznych. Instruktor powinien posiadać narzędzia do rekonstrukcji, kontynuacji oraz twórczego rozwijania tradycji w społeczności lokalnej. Powinien znać podstawy kompozycji i dekonstrukcji tańca – zwłaszcza tam, gdzie przetrwała wyłącznie forma choreograficzna. Dzięki temu będzie w stanie rozłożyć ją na części, przywrócić jej otwartą formę i ponownie wprowadzić do życia społecznego – na potańcówkach, weselach, w codziennych spotkaniach.

Problem rekonstrukcji i kontynuacji

Konflikt między rekonstrukcją a kontynuacją rozbija się o sam cel działalności zespołu i naszej tradycji. Czy zespół i prezentacja sceniczna mają być tylko wierną rekonstrukcją – swoistym „żywym muzeum”? Jeśli tak, to występy powinny być opatrzone bogatą oprawą: komentarzem, wprowadzeniem, opisem kontekstu, tak jak w muzeum, gdzie obok eksponatu widzimy tabliczkę wyjaśniającą jego znaczenie. Dzięki temu widz miałby możliwość nie tylko podziwiać estetykę, lecz także zrozumieć, dlaczego dany taniec, gest czy rekwizyt wyglądał właśnie tak i jaki był jego sens w życiu przodków. Bez tego rekonstrukcja pozostaje pięknym, lecz martwym obrazem – wizją, która zamiast edukować, zakrzywia postrzeganie naszej przeszłości.

Ale rekonstrukcja nie jest jedyną drogą. Zespoły mogą też wybierać kontynuację – twórcze i krytyczne podejście do tradycji. Mogą pokazywać nie tylko piękno, ale także trudności, ograniczenia, problemy wiejskiego życia. Mogą adaptować dawne zwyczaje do współczesności, tak aby taniec był ponownie językiem społecznym, a nie tylko estetycznym widowiskiem. Wtedy zespół staje się przestrzenią dialogu między dawnym a nowym, a nie skansenem. Symboliczny przykład: czerwona wstążka chroniąca dawniej od złego uroku. Gdyby dziś pojawił się nowy zwyczaj – np. że ochronną moc ma kolor niebieski – rekonstruktorzy pozostaliby wierni czerwieni, by oddać hołd przodkom, a kontynuatorzy wybraliby niebieski, bo właśnie tak działali nasi przodkowie: adaptowali zwyczaje do współczesnych im realiów. Pytanie brzmi: które podejście jest bliższe prawdziwej mentalności dawnych ludzi – trwanie przy formie czy dostosowywanie tradycji do teraźniejszości?

Transformacja kultury w produkt konsumencki

Trzecim poważnym problemem, jaki dostrzegam, jest coraz mocniejsze przekształcanie tradycji w produkt rynkowy. Zespoły, zamiast być wspólnotami praktyki, zaczynają przypominać instytucje artystyczne – produkują spektakle, koncerty, nagrania, materiały promocyjne. Oferują publiczności „produkt” w formie koncertu, płyty, filmu czy występu na festiwalu. Oczywiście, ma to swoje zalety: zwiększa widoczność tradycji, daje środki finansowe, ułatwia promocję. Ale jednocześnie odcina od korzeni. Dawniej tradycja była przekazywana poprzez doświadczenie, poprzez uczestnictwo: wspólny śpiew przy pracy, taniec na weselu, muzykowanie w czasie świąt. Dziś coraz częściej zastępuje ją obraz, który konsumujemy z pozycji widza – siedząc w fotelu i bijąc brawo.

Taka zmiana niesie ryzyko zubożenia tradycji do roli „folklorystycznej marki”. Kultura przestaje być doświadczeniem wspólnotowym, a staje się towarem, który ma się sprzedać i wywołać zachwyt. Widzowie podziwiają, ale nie uczestniczą. Tymczasem istotą tradycji tańca była jej funkcja społeczna – łączenie ludzi. Jeśli ograniczymy ją do produktów, stracimy jej najważniejszy wymiar: zdolność do budowania więzi, do tworzenia poczucia wspólnoty. Dlatego zadaniem zespołów powinno być znalezienie równowagi: między sceną a życiem codziennym, między widowiskiem a spotkaniem, między produktem a doświadczeniem.

Zespół Regionalny „Sądeczanie”, Międzynarodowe Targi Sztuki Ludowej w Krakowie (2022). fot. Artur Widak/NurPhoto via Getty Images

Wydawca

taniecPOLSKA.pl

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Close