Dancers from Poland performing with shepherd's crooks of the International Folklore Festival in Varna, August 4th 2015, fot. Anna Jordanova, Getty Images
Polska kultura ludowa na scenie pełna jest mitów i dogmatów, które nie zawsze mają źródło w tradycji. Tekst odsłania kulisy ich powstawania – od wpływów tańca klasycznego po akademicką kodyfikację regionów i konkursową rywalizację. To także propozycja świeższego spojrzenia, które może otworzyć drogę do dalszego rozwoju tej kultury.
Witajcie w drugiej części cyklu poświęconego współczesnemu środowisku tanecznemu skupionemu wokół polskiej kultury ludowej. W pierwszej części omówiłem poszczególne odgałęzienia tej kultury, wyszczególniając m.in. taniec ludowy, taniec tradycyjny, taniec narodowy, taniec polski, oraz duże różnice, które występują pomiędzy nimi w praktyce. W tej części skupię się na problemach związanych z prezentacją tańców ludowych na scenie – na dogmatach i mitach, którymi obrosły. Przybliżę także swoją propozycję możliwych zasad, które mogłyby pomóc w dalszym rozwoju polskich tradycji tanecznych.
Pierwszym rodzajem mitów i dogmatów są te wynikające z samej natury prezentacji scenicznej. Jeśli ktoś z Was działa w innych obszarach tańca, np. w środowisku tańca współczesnego, mogą mu się one wydawać kuriozalne, a jeśli ktoś jest „od nas”, prawdopodobnie stanowią codzienność w pracy:
Te dogmaty w dużej mierze są zapożyczone z zasad prezentacji europejskiego tańca klasycznego, które przekazywane są przez typową ścieżkę edukacji tanecznej w Polsce w ramach różnego rodzaju kursów i szkoleń. Wykształcenie, perspektywa oraz zaplecze taneczne instruktora tańca ma kluczowe znaczenie w jego dalszym przekazywaniu wiedzy. Jeżeli otrzymał on jedynie wiedzę opartą na dogmatach, to ten sposób myślenia jest kontynuowany drogą międzypokoleniowego przekazu. W efekcie, dochodzi do sytuacji obecnej, gdzie subiektywna perspektywa staje się jedyną możliwą prawdą. W takim otoczeniu ktoś proponujący inne rozwiązanie, inny sposób myślenia staje się „tym złym”, zaburzającym ustalony porządek rzeczy.
Osobom, dla których powyższe dogmaty są prawdą, wyjaśniam – co najwyżej są to zasady, których używamy jako narzędzi w prezentacji scenicznej, a nie „prawdy objawione”. Układając choreografię czy inną prezentację, zadajcie sobie pytania: w jakim stylu tworzycie, czym się inspirujecie, czego potrzebujecie, aby przekuć Waszą wizję w dzieło? Sam, zanim rozpocząłem studia wyższe na kierunku: teatr tańca, uważałem te rzeczy za jedyną możliwą ścieżkę. Dopiero studia, na których mogłem zapoznać się z różnymi stylami tańca, z tańcami ludowymi z innych krajów, poznać je od podszewki od dobrych instruktorów, omawiających ich kontekst w sposób świadomy, uzmysłowiły mi, jak wiele możliwości istnieje dla rozwoju tej części polskiej kultury. Jak bardzo jest ona zablokowana przez samonarzucone obostrzenia i jak wiele zasad kształtujących jej wizerunek sceniczny wywodzi się nie z tej kultury tanecznej, lecz zostało zapożyczonych z „wyższych” technik tańca.
Wszystkim instruktorom i choreografom zajmującym się wyłącznie tańcami ludowymi i ich prezentacją gorąco polecam edukację, kursy i szkolenia z tańców innych niż nasze. Odwiedzajcie nieliczne w Polsce teatry tańca. Czytajcie, oglądajcie, doświadczajcie innych perspektyw. Pomoże Wam to spojrzeć na swoją specjalizację z nowej strony i świadomie dobrać dalszą ścieżkę – która być może nie ulegnie żadnej zmianie, co z mojej perspektywy jest jak najbardziej słuszne, tak długo, jak pozostanie to wyborem świadomym, a nie jedynym możliwym.
Drugim rodzajem mitologizacji są problemy wynikające z ograniczeń kodyfikacji tradycji danego regionu, spowodowanej konkretną perspektywą etnologa. Posłużę się tutaj przykładem mojego rodzinnego regionu – Górali Żywieckich – i pracą Marii Romowicz, która w swojej książce Tańce górali od Żywca informuje czytelników, że zebrane tam elementy stanowią część wspólną i uniwersalną dla całego badanego obszaru. Rzeczy unikatowe bądź występujące jedynie na jego niewielkiej części nie zostały zawarte w jej pracy. Generalizujące podejście do budowania definicji „kim jest Góral Żywiecki” spowodowało ograniczenie rozumienia tego pojęcia. Nie byłoby to samo w sobie tak dużym problemem, gdyby w ludziach przetrwały owe unikatowe elementy. Jednak nawet jeśli przetrwały, to wielokrotnie spotkałem się z podejściem ekspertów oraz choreografów z mojego środowiska, w którym możliwa była jedynie weryfikacja, czy dany element został zapisany. Jeśli nie – zespół był negatywnie oceniany przez np. jury konkursowe, pomimo że robił coś dokładnie tak, jak mu to zostało przekazane przez lokalną społeczność. Szkoda tylko, że etnolog tego nie zapisał, bo teraz – według tej logiki – to już nie jest część kultury ludowej.
Tego rodzaju problem oczywiście nie jest odosobniony. Dotyczy m.in. tego, że np. tancerze na scenie nie mogą nucić, ponieważ nie zostało zapisane, że tak robiono. Nie można zagrać na akordeonie (pomimo że dana rodzina gra na nim od pokoleń), ponieważ nie odnotowano, że go używano. Nie można posługiwać się siekierką podczas tańców pasterskich, bo nie zostało to zapisane. A w rzeczywistości w ramach wyjść pasterskich i tańców domowych ludzie używali wszystkich dostępnych narzędzi, patyków, grabi, mioteł, krzeseł czy też ławek jako rekwizytów, przez które się przeskakiwało, przełaziło pod nimi, albo na nich tańczyło. Wyeliminowanie z tego zestawu siekierki można odczytać jako sugerowanie, że pasterze musieli rąbać drewno rękami albo patykami. Zbyt silne poleganie na źródłach akademickich przyćmiewa obiektywne spojrzenie na realia i nie pozwala traktować etnologów ani ich prac w sposób krytyczny. Wręcz przeciwnie – ich opracowania stają się synonimem „biblii” zapisanej świętymi słowami, które ciężko podważyć w rozmowie z jej wyznawcą.
Problem kodyfikacji regionalnej nie byłby tak nasilony, gdyby nie rozbudowana sieć konkursowa dla zespołów regionalnych w Polsce. Same w sobie konkursy wydają się bardzo dobrym pomysłem: motywują zespoły do zdobycia nagród (choć, powiedzmy sobie szczerze, nikłych w stosunku do potrzeb finansowych zespołów), wpływają na podniesienie poziomu artystycznego i umiejętności tanecznych. Z drugiej jednak strony, zespół, chcąc wygrać, musi dostosować się do regulaminu konkursu, a później – w przypadku ewentualnej porażki – wziąć pod uwagę opinię jury, jeśli chce odnieść sukces w kolejnym roku. Ciemną stroną tego zjawiska jest znaczące utrudnienie komunikacji pomiędzy zespołami, brak przepływu wiedzy źródłowej i ograniczenie interpretacji tradycyjnego zwyczaju do przekonań osób zasiadających w jury. Wiele z omówionych dogmatów prezentacji scenicznej padło również z ich ust.
Od swojego przyjaciela otrzymałem kiedyś skan książki zawierającej opis tańców z pewnego regionu. Ze względu na jej wiek i mały nakład była praktycznie niemożliwa do zdobycia. Przy przekazaniu skanu dostałem jednak wiadomość, że nie mogę jej nikomu udostępniać ani zdradzić, kto ją posiada. ABSURD. Czemu ma służyć ta kultura? W statutach praktycznie każdego zespołu ludowego znajdziemy zapisy o budowaniu społeczności, kultury lokalnej, patriotyzmu. To ma być ten patriotyzm? Oczywiście ta książka jest tylko jednym przykładem negatywnych konsekwencji konkursowości w obszarze dziedzictwa kultury, ale z mojego doświadczenia zawodowego i pracy z zespołami ludowymi wynika, że takich sytuacji jest dużo. Z mojej perspektywy wszelkie „pozytywy” wynikające z obecnego systemu konkursowego są bezwartościowe, jeśli taki rachunek za nie płacimy. To wyścig szczurów o drewniane berło.
To tyle, jeśli chodzi o nakreślenie problemów. Mając na względzie przyszły rozwój tej techniki tańca i jej zasad prezentacji scenicznej, chciałbym zaproponować najważniejsze – moim zdaniem – postulaty (nie dogmaty), które powinny być wprowadzone już dziś:
Niestety, o tych sprawach mógłbym pisać bez końca, lecz wyczerpałem już miejsce przeznaczone na ten temat. Nawiasem dodam, że mitologizacja dotyczy również stroju, który stanowi osobny wątek do poruszenia – w ramach innej rozmowy lub publikacji.
Kończąc, zachęcam do poszerzania wiedzy nie tylko ze swojej specjalizacji tanecznej, lecz także z szerszego obszaru sztuk performatywnych. W poszukiwaniu źródeł i inspiracji twórczych, polecam takie bazy jak:
Osoby zainteresowane lekturą publikacji o tańcu i innych sztukach widowiskowych mogą skorzystać z mojej prywatnej listy poleceń książkowych, dostępnej pod adresem: https://docs.google.com/document.
taniecPOLSKA.pl