Działanie, zarówno przedstawione w filmie, jak i w samej akcji na scenie, oparte jest na opozycjach: stary – młody, azjatycki – europejski, organiczny – sztuczny i ustrukturyzowany, czarny – biały. Różnicę podkreślają użyte w filmie i na scenie realistyczne maski: ptaka i borsuka. Odrębność kulturowych, a może również indywidualnych, egzystencjalnych światów jest więc tak głęboka jak różnica międzygatunkowa. Film natomiast przenosi tę różnicę na poziom wręcz kosmiczny. „Istnieją tylko dwie możliwości – komentuje filmowe obrazy syntezator głosu. – Albo jesteśmy sami we wszechświecie, albo nie. Obie są równie przerażające. Lecz całkowita samotność wydaje mi się stokroć straszniejsza”.

Wersja do druku

Udostępnij

Zbliżenie na twarz starego mężczyzny. Wokół ciemność. Słychać narastający szum, dźwięki, które mogą kojarzyć się z przestrzenią, lotem kosmicznym. Mężczyzna powoli otwiera oczy. Dźwięk narasta. Widzimy przestrzeń kosmiczną. Zbliżamy się do naszej galaktyki. Tymczasem pośród dźwięków coraz wyraźniej wyodrębnić można płacz, zawodzenie. Widzimy dwie kobiety w okularach, w których lustrzanych szkłach odbija się kosmos. Kobiety, jak żałobne płaczki, zawodzą wpatrzone w niebo.

 

To nie zapis snu, ale początek filmu NOMAN, stworzonego przez Patrycję Płanik, Tomasza Bazana, Jana Duszyńskiego z udziałem Daisuke Yoshimoto. Film oraz spektakl Noman restricted meeting stanowią zapis spotkania artystów pochodzących z różnych kulturowych kontekstów, tradycji, światów. Są niebanalną próbą poszukiwania odpowiedzi na pytanie, na ile takie spotkanie w ogóle jest możliwe. Film towarzyszy spektaklowi i dopełnia go, częściowo dopowiadając to, co na scenie  zostaje przeniesione na język ruchu, ciała. Minimalistyczna scenografia pozwala skierować całą uwagę na aktorów – tancerzy. Znakomita muzyka Jana Duszyńskiego buduje natomiast napięcie, oscylując między odgłosami codzienności, minimalistyczną abstrakcją a groteską cytatu z dziecięcej piosenki.

           

Spotkanie

 

Film i spektakl są efektem podróży artystów do Japonii, wspólnej pracy Tomasza Bazana, tancerza i choreografa, z Daisuke Yoshimoto, tancerzem butoh. Obaj artyści we własnej  drodze twórczej, wychodzą poza ramy swojej kultury, szukając możliwości międzykulturowego spotkania Yoshimoto od wielu lat regularnie gości w Europie, w tym w Polsce, gdzie prowadzi warsztaty i występuje. Jako tancerz butoh, znany jest ze swojej metody surowej, intensywnej pracy z ciałem i wymagających przygotowań do spektakli.  Tomasz Bazan, tancerz i choreograf, jest artystą nieustannie poszukującym w dziedzinie tradycyjnych technik ciała, w tym sztuk walki, czy butoh. Prowadzi Maat Projekt, teatr fizyczny, koncentrujący się miedzy innymi na poszukiwaniach międzykulturowych. Można więc powiedzieć, że obu artystów od dawna wiele łączy, a teraz, w projekcie NOMAN, spotykają się w pół drogi po to,  żeby przyjrzeć się, jak i czy w ogóle, możliwe jest przekroczenie pewnej bariery, granicy, którą tworzą różnice – zarówno kulturowe, jak i osobiste, indywidualne.

 

Granica

 

Działanie, zarówno przedstawione w filmie, jak i w samej akcji na scenie, oparte jest na opozycjach: stary – młody, azjatycki – europejski, organiczny – sztuczny i ustrukturyzowany, czarny – biały. Różnicę podkreślają użyte w filmie i na scenie realistyczne maski: ptaka i borsuka (gatunek drugiego zwierzęcia nie jest do końca jasny, więc jest to zapewne jedno z wielu możliwych odczytań). Odrębność kulturowych, a może również indywidualnych, egzystencjalnych światów jest więc tak głęboka jak różnica międzygatunkowa. Film natomiast przenosi tę różnicę na poziom wręcz kosmiczny. „Istnieją tylko dwie możliwości – komentuje filmowe obrazy syntezator głosu. – Albo jesteśmy sami we wszechświecie, albo nie. Obie są równie przerażające. Lecz całkowita samotność wydaje mi się stokroć straszniejsza”.

 

Artystyczna wypowiedź Bazana i Yoshimoto stanowi więc raczej diagnozę. Nie ma spotkania. Jest jedynie proces podróży ku sobie, dążenie, próba. Ubrani w maski tancerze na filmie przedzierają się ku sobie przez bambusowy las, by na koniec usiąść na ławce z kubkiem kawy i razem milczeć. Poczucie osamotnienia i głębokie pragnienie spotkania – to istota filmowego zapisu na poziomie obrazów, metafor, ale także bezpośredniego komentarza. W dokumentalnym fragmencie Tomasz Bazan wprost mówi o niemożności przeniesienia butoh na grunt europejski. Istnieje więc ciało japońskie z jego tradycją, kulturą, z organiczną pamięcią i to europejskie, odmienne, ale jakie? Maska borsuka, szczególnie w zestawieniu z tematem osamotnienia, możliwości czy niemożliwości międzyludzkiego i międzykulturowego spotkania, w kontekście kosmicznego komentarza,  wprowadza zarówno w filmie, jak i na scenie element komiczny, albo wręcz groteskowy. Obserwując postać w masce zabawnego borsuka, przechodzimy od pobłażliwego uśmiechu kiedy maska  pojawia się na filmie, do niepokoju, gdy na scenie borsuk porusza się sztywno i rytmicznie, kiedy trwa przy swojej tożsamości mimo iż partner pozbywa się maski i odsłania twarz, gotowy na spotkanie. Za tym obrazem niewątpliwie kryje się rozpoznanie, osobisty stosunek i dystans do własnej kultury, do bagażu uwarunkowań, który – jako Europejczycy – nieuchronnie dźwigamy.

 

Transgresja

 

 Dlaczego więc artyści, od początku świadomi granicy nie do przejścia, odmienności i odrębności, której prawdopodobnie nigdy nie da się pokonać, zdecydowali się mimo wszystko wspólnie działać i poszukiwać? Istotą tej wypowiedzi okazuje się nie przekroczenie bariery i faktyczne spotkanie – prawdopodobnie na zawsze nieosiągalne – ale badanie i doświadczanie spraw bardziej uniwersalnych, związanych z ludzką kondycją na poziomie o wiele głębszym niż kulturowe uwarunkowania. Mówi się niekiedy, że każdy z nas jest odrębnym światem, kosmosem, galaktyką -, koherentną i w pewnym sensie zamkniętą. A realne istnienie Innych nie jest już pewne. Tego rodzaju  egzystencjalna wizja nie daje poczucia bezpieczeństwa. Każe wyruszyć na poszukiwania, migrować, zachęca do transgresji.  W filmowym Tokio pojawiają się obcy. Lustrzane szkła ich okularów odbijają świat niczym platońska jaskinia. Widzimy jedynie to, co możemy zobaczyć, reszta pozostaje poza naszym poznaniem. Spojrzenie w oczy uzbrojone w okulary o lustrzanych szkłach jest niemożliwe. Patrząc, nieustannie widzimy tylko siebie.

 

Obcy – w poszukiwaniu drogi

 

W filmie kilkakrotnie powracają kobiece postaci. Ubrane dziwnie, w plastikowe płaszcze przeciwdeszczowe, peruki i okulary o lustrzanych szkłach. Uosobienie obcych, współczesna wizja kosmitów, którzy stają pośrodku dużego miasta i dziwią się sami a to budząc zdziwienie, a to pozostając niewidzialnymi. Kobiety przypominają postaci z mangi. Współczesność i tradycja tworzą nową jakość. Podobnie  nową jakość przynosi konfrontacja kultur, choć pewne pozornie wspólne Elementy mogą – z perspektywy każdej z kultur – nieść odmienne znaczenia  W filmie  i na scenie pojawiają się maski. Ich znaczenie w obu kulturach, choć nieco inne, ma wspólne elementy. W europejskim teatrze maska miała przecież także aspekt duchowy. Podobnie w tradycji japońskiej, choćby w teatrze noh. Maska jako przyjęta tożsamość przenosi to, co dzieje się na naszych oczach, w inne czasy, miejsca, głębiej, pod powierzchnię tu i teraz. W filmie pojawiają się cytaty z Umarłej klasy Tadeusza Kantora. Jego sposób podejścia do, ciała aktora na scenie, przez odbiorców japońskich został uznany za czytelny i bliski. „Ciało kantorowskie” ma wiele wspólnego z „ciałem butoh”. Szczególny rodzaj obecności podkreślony przez makijaż, odmienny od zwykłego, codziennego, sposób wprawiania ciała w ruch, wszystko to stanowiło o specyfice kantorowskiego teatru, o tym, że twórcy Teatru Cricot 2 udało się, będąc artystą na wskroś lokalnym (Wielopole, Wielopole), mówić o sprawach uniwersalnych.

 

Możliwość obejrzenia filmu i spektaklu to niezwykle odświeżające doświadczenie. Za pomocą minimalnych środków wyrazu, przede wszystkim w kontekście fizycznej,  intensywnej obecności, w wytrwałym i trudnym dialogu dwóch odmiennych ciał, Bazan i Yoshimoto opowiedzieli mityczną historię człowieka, wczoraj, dziś i pewnie zawsze aktualną. Jest to opowieść o samotności i tęsknocie, o nieustannie podejmowanych próbach transgresji i spotkania.  Granica natomiast, stanowić może nie mur , a wyzwanie i zaproszenie.

 

 

 

reżyseria, koncepcja: Tomasz Bazan

taniec i choreografia:  Tomasz Bazan i Daisuke Yoshimoto

konsultacja choreograficzna: Anita Wach

muzyka live: Jan Duszyński

wideo: Patrycja Płanik

współpraca, postać Ankin Gig An Kin: Kamila Jarosińska

współpraca: Tomasz Fabiański, Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora CRICOTEKA w Krakowie, Instytut Polski w Tokio

światło koncepcja przestrzeni: Tomasz Bazan

realizacja, dźwięk: Maciej Połynko

głos: TTS – Ivona

produkcja: Maria Sapeta

pokaz przedpremierowy: 30 listopada 2015 w Teatrze Studio w Warszawie w ramach IV odsłony Sceny Tańca Studio.

premiera: 3 grudnia 2015 w ramach VII Maat Festival „Kantor Now”.

 

Spektakl oraz film powstały w ramach programu TEATR 2015 – PROMESA TADEUSZ KANTOR.

 

Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Centrum Kultury w Lublinie, Teatru Maat Projekt, Maat Festival.

 

Wydawca

taniecPOLSKA.pl ()

Fot. Maciej Rukasz/Centrum Kultury w Lublinie.
Fot. Maciej Rukasz/Centrum Kultury w Lublinie.
Fot. Maciej Rukasz/Centrum Kultury w Lublinie.
Fot. Maciej Rukasz/Centrum Kultury w Lublinie.
Fot. Maciej Rukasz/Centrum Kultury w Lublinie.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Close