„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
Jak spełnić potrzebę przynależności, gdy świat nie daje żadnej mapy? Okazuje się, że świat nastoletniego człowieka zamiast być wspierającym w poszukiwaniu własnej tożsamości i pragnień, jest labiryntem rywalizacji i przemocy rówieśniczej. Present Tense Olsztyńskiego Teatru Tańca w choreografii Katarzyny Leszek to spektakl, który mierzy się z początkowym pytaniem nie z dystansu, ale z wnętrza młodego, poruszającego się ciała. Zanim ono jednak coś wypowie – próbuje się ukryć pod warstwami, które mają maskować strach przed odrzuceniem, ale także potrzebę pomocy – co także jest bardzo wymowne.
Przedstawienie dotyka bardzo aktualnych – bolesnych doświadczeń młodości: unieważnienia emocji, przemocy rówieśniczej, wykluczenia, autoagresji, depresji i społecznej obojętności. Mówi też o mikrobuntach: wychyleniu się, odezwaniu jako pierwsza bądź pierwszy, o powiedzeniu czegoś „nie po linii” oraz o zapłaceniu za to izolacją. Wykluczenie ma dwa kierunki – wypływa z grupy wobec jednostki, ale także z ciała wobec siebie samego czy samej.
Spektakl zaczyna się powoli. Trzy postaci „wydobywane” kolejno przez światło zajmują na scenie równomiernie, wertykalnie podzieloną przestrzeń. Noszą one duże maski zakrywające całą głowę – jedna z nich przypomina oko (na środku sceny), a dwie pozostałe (po prawej i po lewej stronie) wyglądają jak głowy. Do tego postaci są ubrane w luźne bluzy z kapturem i w spodnie. Każda z nich przedstawia się w ruchowym solo, portretującym odgrywaną rolę. Jedną z ról jest Wielkie Oko, czujnie obserwujące to, co dzieje się dookoła – być może oceniająco, krytycznie lub ostentacyjnie? Trochę jak w Big Brotherze (jeśli ktoś jeszcze pamięta ten reality show sprzed lat). Pozostałe dwie postaci skrzętnie chowają swoją twarz pod maskami i ciało pod wieloma warstwami ubrań. Jedna – biegnie, stara się uciec, wyrwać spod czujnego wzroku Wielkiego Oka. Druga – przyjmuje strategię mniej dynamiczną – zapada się w sobie, zakopuje pod kolejnymi warstwami ubrań, by jak najszczelniej ukryć własne emocje, w szczególności strachy i wątpliwości. Każda z nich jest odizolowana i żyje w swoim świecie.
Najsilniejsze sceny buduje jednak relacja i dotyk. Z czasem, gdy opadają maski, widać, jaką batalię wewnętrzną prowadzi każda z postaci. Na scenie objawia się to fizycznie w pięknych sekwencjach choreograficznych wykonywanych przez wszystkie trzy tancerki. W tańcu – zdejmują one powoli kolejne ubrania, plącząc się w nich, mocując się z nimi i ze sobą nawzajem. Tworzą w ten sposób piękne figury – zarówno statyczne, jak i w ruchu. Warstwy odzieży stają się drugą skórą postaci – oversize’owe bluzy, spodnie, koszule i swetry służą do ukrywania się, są zarówno ciężarem, jak i ochroną, więzieniem oraz kryjówką. Performerki chowają się w materiale – zapadają się w nim, to znów wydostają z niego, szarpią się z nim, zaplątują w niego, by wreszcie go odrzucić. To najbardziej poruszający obraz spektaklu, bo widać w tej metaforze prawdziwy ciężar tematu. Bardzo dobrze prezentuje się także charakterystyczne dla choreografii Katarzyny Leszek łączenie technik tańca współczesnego, m.in. partnerowania czy floorworku, ze street dancem.
Wśród tancerek wybija się zwłaszcza Anna Janczarek, której precyzja i dojrzałość w artykulacji ruchu rozświetlają scenę. Jej obecność i najdrobniejsze gesty przyciągają uwagę: jakość przejść między napięciem a odpuszczeniem, mikrozmiany tonu, które są zapowiedzią zmiany emocji, zanim staną się czytelne jako temat. Młodsze wykonawczynie: Lidia Zygadło i Maja Gajzmer są bardzo zaangażowane w kreowanie tego świata scenicznego. Niemniej brakuje im precyzji wykonania, zwłaszcza w scenach tańca synchronicznego, który nie był do końca dopracowany.
„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
Ciało absorbuje i przechowuje traumy. Jest więc najlepszym medium do opowiedzenia o tym ważnym temacie. Szkoda tylko, że w pewnym momencie spektakl teatru tańca przestaje ufać własnemu językowi. Pod koniec, gdy tancerki schodzą na chwilę ze sceny, psychoterapeutka, która siedzi na widowni, czyta tekst tłumaczący przesłanie spektaklu. Choć wypływa to z dobrej intencji, z troski o widza, pojawia się wątpliwość – czy taniec musi zostać w ten sposób dopowiedziany? Czy to brak zaufania względem samego tańca, czy względem widza? Po zaprezentowaniu dosyć ciężkiego i przejmującego tematu osobiście wolałabym dostać chwilę na kontemplację i przetrawienie własnych myśli. Zamiast tego włączają się światła na widowni, a osoby na niej siedzące zaprasza się do spojrzenia w oczy innych – znajdujących się obok. Taka natychmiastowa konfrontacja wydaje się dosyć ryzykowna i lepiej nadawałaby się do etapu rozmowy, która odbyła się po spektaklu.
Gdy kończy się czytanie tekstu, na scenie pojawiają się ponownie tancerki, wnosząc beżową tkaninę, z widniejącymi na niej zatrważającymi danymi na temat stanu zdrowia psychicznego młodzieży w Polsce. Tragiczne są dane mówiące o tym, jak często ci młodzi ludzie są ofiarami i sprawcami (!) przemocy. Z tego rodzi się pytanie: czy jako dorośli na pewno robimy wszystko, by do tej przemocy nie dochodziło? Przesłanie i chęć uświadomienia o tym zjawisku jest słuszna, niemniej niestety przekaz pod względem estetycznym oraz funkcjonalnym traci ostrość. Słowa na bardzo miękkiej, elastycznej dzianinie rozciągają się i stają się nieczytelne w niekorzystnym świetle.
Mimo tego Present Tense pozostawia wyraźny ślad. Nie dlatego, że mówi o tematach, o których wcześniej nie słyszeliśmy, ale dlatego, że opowiada o nich z wnętrza systemu nerwowego. Przypomina, że przynależność nie jest stanem, lecz ruchem – ciągłym negocjowaniem dystansu i bliskości, miejscem chwilowym, tymczasowym, zmieniającym się, osadzonym w czasie teraźniejszym. Spektakl pozostawia widzów z poczuciem, że wszyscy jesteśmy wspólnotą ukrytą pod warstwami. Towarzyszy temu napięcie między potrzebą pomocy (uświadomioną lub nie) a brakiem gotowości do jej przyjęcia (z powodu wstydu, strachu i wielu innych). Każda bluza, którą na siebie naciągamy, jest jednocześnie kokonem i wołaniem: „Zobacz mnie, ale jeszcze nie teraz”.
„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
„Present Tense” – chor. Katarzyna Leszek. Fot. Arek Stankiewicz
taniecPOLSKA.pl