Współcześnie bardziej niż dotychczas zwraca się uwagę na zmiany zachodzące w środowisku naturalnym. Człowiek jest coraz bardziej świadomy swojej zależności od nich. Dziś, w dobie kryzysu klimatycznego i środowiskowego, bardzo ważne jest, by zwrócić się w stronę  paradygmatu, opierającego się na zdrowej relacji człowieka z samym sobą i z przyrodą. Tak zarysowaną problematykę podjęły artystki, zaproszone do udziału w cyklu site-specific, realizowanym w ramach drugiej edycji projektu Centralna Scena Tańca w Warszawie.

Wersja do druku

Udostępnij

Współczesna sztuka site-specific

Tegoroczna Centralna Scena Tańca w Warszawie złożona jest z kilku mniejszych sekcji merytorycznych, w ramach których realizowane są przedsięwzięcia kuratorskie. Jednym z nich jest blok site-specific, programowany przez Angelikę Mizińską. W jej tekście kuratorskim, przeczytać można, iż poszczególne działania realizowane będą w unikatowych sceneriach Warszawy. Tak się też stało – twórczynie zaprosiły publiczność do miejsc, których w stolicy nie odwiedza się tłumnie.

Przed poświęceniem uwagi poszczególnym performansom, warto przypomnieć specyfikę pracy site-specific. Termin ten stosowany jest do określania dzieł i praktyk powstających w konkretnej przestrzeni. Pierwsze realizacje tego typu powstawały na przełomie lat 60. i 70. XX wieku. i związane były ze zmianą postrzegania przestrzeni w odniesieniu do sztuk wizualnych. Nie myślano już bowiem o niej jako miejscu, w którym znajdują się dzieła sztuki, ale zaczęto dostrzegać, że stanowi ona jeden z kontekstów odbioru konkretnej pracy[1]. Dlatego w nawiązaniu do tego terminu, istotne jest także pojęcie land artu, nurtu, w którym działania artystyczne są realizowane jako ingerencja w środowisko naturalne[2]. Sztuka ziemi tworzona była z myślą o konkretnym miejscu i jego otoczeniu, wiązała się też z nowymi formami bycia społecznego, kontrkulturą lat 60. i 70. XX wieku.

Współcześnie wskazać możemy na powiązania site-specific ze sztuką społecznie zaangażowaną, body artem czy community art. Przewartościowaniu uległy bowiem sposoby myślenia o praktykach artystycznych i zaangażowaniu publiczności, która staje się także aktywnym współtwórcą działań. W ramach aktualnie obowiązującego paradygmatu, dzieło sztuki przestaje przybierać formę prezentowanego obiektu czy produktu, a staje się przestrzenią wspólnego doświadczenia – twórcy i odbiorcy (za Kesterem nazwać możemy to „odejściem od tekstualnej formy produkcji”[3]). Taką właśnie formę miały działania zaproponowane w ramach cyklu Centralnej Sceny Tańca, gdzie podczas obu projektów site-specific postawiono na wspólnotowość i praktykę artystyczną, opartą na interakcji i współuczestnictwie.

Odkrywanie nieznanej przestrzeni

Warto zaznaczyć, że blok kuratorowany przez Angelikę Mizińską skupiony był na eksploracji potencjału, który niesie ze sobą praca w przestrzeniach nietanecznych. Tym, co łączy oba wydarzenia w ramach cyklu site-specific, jest ukazanie nowej perspektywy miejsc, znajdujących się na mapie Warszawy, jednak przez wielu mieszkańców nieznanych, nieeksplorowanych.

Zarówno zespół, tworzący Ekosomatyczne praktyki choreograficzne, jak i grupa realizująca KIRIBATI, skupiły się na odkrywaniu relacji z otoczeniem. W obu przypadkach była to prawa strona Wisły – miejsca, w które zapuszczają się jedynie rowerzyści czy biegacze, naturalna „architektura” nieskażona przez człowieka. Spędzanie czasu nad Wisłą bardziej kojarzy się bowiem warszawiakom z bulwarami czy miejską plażą, niż z przechadzką wśród dziko rosnących traw. Wybór takich terenów (będących przykładem zachowania wysokich walorów przyrodniczych tuż obok przestrzeni zurbanizowanej) pozwolił artystkom i uczestnikom skupić uwagę na obecności człowieka w naturalnym środowisku, jego sprawczości wobec sił natury oraz odczuwaniu ich wpływu.

Ekosomatyczna partytura

Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk i Marta Szypulska – to artystki, które jako pierwsze miały okazję do przeprowadzenia researchu w ramach cyklu site-specific. Był to tygodniowy proces badawczo-artystyczny, w którym zespół budował relację z lokalną przyrodą oraz zgłębiał różnorakie podejścia teoretyczne, związane między innymi z ekologią, somatyką czy queerowym feminizmem. Jeden z wieczorów został otwarty również dla osób spoza zespołu[4]. Warto zaznaczyć, że nie był to ostatni dzień researchu (co jest często spotykane przy tradycyjnych rezydencjach, kończących się podsumowaniem i pokazem pracy). W ten sposób grupa zerwała z myśleniem o dziele sztuki jako o wytwarzanym produkcie, przenosząc akcent na sam moment eksplorowania zainteresowań naukowo-artystycznych.

Ekosomatyczne praktyki choreograficzne, zrealizowane przez kwartet twórczyń, skupiały się przede wszystkim na cielesności, która nie jest odseparowana od środowiska naturalnego. To właśnie ona prowadziła artystki ku danym tematom, którym poświęciły uwagę (jak na przykład queerowa ekologia, czy hydrofeminizm). Jak zaznaczyły same choreografki, proces pracy rozpoczęły od dryfu, inspirując się francuskimi sytuacjonistami[5]. Pojęcie to zostało użyte po raz pierwszy przez Guya Deborda w 1957 roku do opisania techniki pospiesznego przechodzenia przez zmienne scenerie i nastroje. Jak zaznaczył francuski filozof „osoba lub osoby oddające się dryfowaniu wyzbywają się na pewien czas zwyczajowych powodów przemieszczania się i działania, rezygnują z codziennych znajomości, zajęć i rozrywek, ażeby poddawać się swobodnie sile przyciągania miejsc i wychodzić na przeciw spotkaniom związanym z tymi miejscami”[6]. Artystki rozpoczęły swój dryf po żoliborskiej stronie Wisły, a zakończyły go na Pradze-Północ. To właśnie tutaj zaprosiły uczestników na otwarte wydarzenie.

Na początku każda z osób, która pojawiła się przy pawilonie edukacyjnym Kamień, otrzymała partyturę. To wskazówka, napisana przez Czyczel, Sztarbałę, Oniśk i Szypulską, mająca na celu wprowadzić wszystkich obecnych w kontekst wydarzenia, w którym biorą udział. „Poruszaj wiatr (wiatrem) poprzez swój ruch. Wyobraź sobie prądy powietrza przenikające Twoje ciało i wirujące w każdej części Twojego ciała […] odetchnij. Wraz z oddechem poczuj ciepło bijące z ziemi” – instruują twórczynie, jednocześnie zwracając już na samym początku uwagę, że spacer, który proponują, oparty ma być na indywidualnym przeżyciu. Pierwszy przystanek w tej wędrówce związany jest z dokonaniem wyboru. Oto na trawie znajdują się obiekty – kolorowe, zwiewne, o różnej fakturze. Każda z osób, biorących udział w wydarzeniu, może wziąć jeden z nich, co ma pomóc w realizacji wskazówek zawartych w partyturze. Taki zabieg sprawia, że możliwe jest utożsamienie się z tym, co w niej zapisane, wzmacnia poczucie bycia częścią środowiska naturalnego. Jednocześnie powoduje namysł nad tym, na ile, poszczególne elementy garderoby czy akcesoria traktowane są dziś jako pewnego rodzaju przedłużenie ludzkiego ciała, wyrażenie osobowości, manifestacja poglądów. Co ciekawe, wszystkie tkaniny i obiekty, z których skorzystały artystki, pochodziły z drugiego obiegu – w ten sposób zaznaczyły, jak ważny jest współcześnie problem marnowania zasobów oraz podejście zero waste.

Performatywny spacer, zaproponowany przez twórczynie, pobudza także to, co John Rogers Searle nazywa biologiczną cechą systemu, czyli świadomość. Według badacza jest ona „własnością mózgu, co tym samym czyni ją częścią fizycznego świata”[7]. Rzeczywiście, w trakcie podróży przez praski brzeg Wisły kluczowe staje się poczucie zanurzenia w konkretnym otoczeniu, bliskości z nim, odczuwanie jego specyfiki, doświadczanie poprzez własne ciało oddziałujących na człowieka bodźców sensorycznych. Kolorowy pochód symbolizuje jednak coś jeszcze: bycie w grupie, w której – choć każdy przeżywa tę sytuację samodzielnie – istotna jest także wspólnotowość.

„Odkrywanie coraz to nowych poziomów sieciowej natury człowieka stawia wyzwanie ostatecznie zdefiniowanemu rozumieniu procesów mentalnych, zaprzecza tradycyjnym władzom res cognitas i skłania do zniesienia granicy pomiędzy tym, co mentalne, a tym, co fizyczne”[8] – pisała Agnieszka Jelewska. Podobne wrażenie można było odnieść po spacerze w ramach Ekosomatycznych praktyk choreograficznych. Co pewien czas wędrująca grupa spotykała na swojej drodze performerki – poruszające się w wysokich trawach, wchodzące w interakcje z uczestnikami, prowadzące je ku brzegowi rzeki. Niekiedy jedynie w oddali rysowały się ich sylwetki. Możliwa była obserwacja w skupieniu ich ruchów czy tego, jak poddają się kierunkowi wiatru. Wspólne wsłuchanie się w szum drzew czy brzęczenie owadów pozwoliło z kolei na większe skupienie na naturalnym środowisku. Ludzkie ciało stało się tu jedynie pośrednikiem pozwalającym wejść w dialog z otoczeniem, zarówno na poziomie fizycznym, jak i mentalnym. Takie podejście do realizacji działania site-specific pozwoliło na jego bardzo intymne przeżycie, uświadomiło to, o czym w codziennym pędzie zapominamy: jak mocno ciało odczuwa to, co dzieje się w jego otoczeniu, jak jest wrażliwe i otwarte na naturalne bodźce.

Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn
Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn
Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn
Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn
Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn
Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn
Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn
Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn
Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn
Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn
Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn
Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn
Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn
Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn
Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn
Alicja Czyczel, Katarzyna Sztarbała, Natalia Oniśk, Marta Szypulska, „Ekosomatyczne praktyki choreograficzne”. Fot. Marta Ankiersztejn

Doświadczanie dźwięku

Kiribati to państwa wyspiarskie w pasie równikowym zachodniego Oceanu Spokojnego. To miejsce, gdzie natura żyje w symbiozie z człowiekiem. To także tytuł kolejne pracy site-specific, zaproponowanej w ramach Centralnej Sceny Tańca. W połowie sierpnia grupa artystek eksplorowała tereny znajdujące się po prawej stronie Wisły, nieopodal Mostu Siekierkowskiego. W tym przypadku na otwarte wydarzenie zaproszono ostatniego dnia realizowanego projektu. Zgromadzeni wyruszyli spod oczyszczalni Mała Kaśka, by przemierzać nadbrzeżne terytorium.

Co ciekawe, tym razem artystki (Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska) przygotowały dla uczestników dwie przestrzenie: ruchową oraz dźwiękową. Pierwsza z nich to wspólny spacer, druga z kolei – materiał audio, który miał mu towarzyszyć. Każdy z obecnych otrzymał wcześniej do niego dostęp, by podczas wydarzenia móc swobodnie go odtworzyć przy użyciu smartfona i słuchawek. Istotne jest, że bez tego nagrania udział w wyprawie byłby niepełny – to ono ukierunkowywało kolejne działania wędrujących. „Wyobraź sobie, że grupa, która się tu zebrała, to twoje stado. Pamiętaj jednak, że nie musisz dopasowywać się do stada, ani oglądać na nie. Jesteś jego częścią i wszystko, co twoje, jest jego częścią” – brzmiał jeden z komunikatów. Faktycznie, z jednej strony wszyscy obecni byli jedną grupą, z drugiej jednak – każdy przeżywał ten moment indywidualnie.

Uczestnicząc w Kiribati, można było zarówno się wyciszyć, jak i skupić na tym, co nas otacza. Twórczynie uświadomiły także zgromadzonym, jak niewielką część wszystkich organizmów na świecie stanowią ludzie. Zwróciły też uwagę na problem wymierania poszczególnych gatunków oraz niewiedzę, nieświadomość i ignorancję ludzkości wobec nadchodzącej katastrofy klimatycznej. Może więc warto choć na chwilę zatrzymać się i poświęcić uwagę otoczeniu naturalnemu? To ćwiczenie uważności miało miejsce między innymi wtedy, gdy artystki, towarzyszące obecnym podczas spaceru, zatrzymywały się. Wchodziły wtedy na przykład w wysokie trawy czy dotykały drzew i kładły się na ich konarach. Wyglądały wtedy niczym część krajobrazu, trwająca w tej symbiozie od dłuższego czasu. Każdy z obecnych mógł przy tym zastanowić się nad własną obecnością – nad tym, w jaki sposób odczuwamy każdy dotyk, muśnięcie wiatru, trzask gałęzi, brzęczenie owadów, czy czujemy się ograniczeni przez własne ciało, czy wręcz przeciwnie. Patrząc na artystki, możliwe stało się też współodczuwanie poszczególnych bodźców, a także „poprzez kinestetyczne odczucie reprodukowanie ruchu pośrednio w naszym doświadczeniu mięśniowym”[9]. Nie był to więc tylko spacer, a doświadczenie totalne, mające wpływ na cielesność i świadomość odbiorcy.

Interesujący jest także fakt, że Kiribati rozpoczęło się w przestrzeni, w której na co dzień poruszają się mieszkańcy Warszawy, by przejść do nieeksplorowanych, dzikich terenów nadwiślańskich. Od wędrówki ścieżką, grupa przeszła przez teren pełen dziko rosnących traw i drzew. Przez strome przejście uczestnicy przemieścili się na betonowy cypel, na który docierają głównie wędkarze . Dopiero na samym końcu, w miejscu bez ingerencji człowieka możliwe było poczucie w pełni, że wraz z innymi organizmami jesteśmy jednym ekosystemem, a nasze ciało nie musi być ograniczone przez skórę czy mięśnie.

Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn
Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn
Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn
Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn
Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn
Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn
Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn
Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn
Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn
Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn
Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn
Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn
Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn
Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn
Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn
Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska „KIRIBATI”. Fot. Marta Ankiersztejn

Nie jesteśmy sami

Oba wydarzenia, zaproponowane w ramach cyklu site-specific, udowadniają, że współcześnie powinniśmy odejść od wizji świata, skupionej jedynie na człowieku. W obliczu kryzysu klimatycznego bardzo ważna jest świadomość, że nie jesteśmy na naszej planecie sami. Sieć wzajemnych zależności między poszczególnymi elementami środowiska istnieje i nie możemy temu zaprzeczyć – warto więc zrozumieć, że obraz i kondycja człowieka jest paralelna do zmian zachodzącym w otaczającym go środowisku: powietrzu, glebie, faunie, florze. Nie można więc oddzielać tego, co ludzkie, od tego, co związane z naturą, ponieważ mamy tu do czynienia z nierozerwalnym połączeniem. Zarówno zespół Alicji Czyczel, jak i Aleksandry Osowicz podkreślił, że człowiek stanowi jedność ze środowiskiem, a relacja ta jest dynamiczna i dwustronna. Bez takiej świadomości obraz naszej planety i nas samych będzie niepełny.

Ekosomatyczne praktyki choreograficzne
Zespół: Alicja Czyczel (inicjatorka prac zespołu), Natalia Oniśk, Katarzyna Sztarbała, Marta Szypulska (kostiumy)
Daty realizacji projektu: 11–16 czerwca 2021
Pokaz dla publiczności: 14 czerwca 2021

KIRIBATI
Artystki: Aleksandra Osowicz, Agata Siniarska, Justyna Stasiowska, Dana Chmielewska, Magda Fejdasz, Ewa Rucińska
Daty realizacji projektu: 9–15 sierpnia 2021
Spacer dla publiczności: 15 sierpnia 2021

Wydarzenia site-specific realizowane w ramach projektu Centralna Scena Tańca w Warszawie edycja II.
Kuratorka: Angelika Mizińska
Organizatorzy: Fundacja Artystyczna PERFORM i Mazowiecki Instytut Kultury
Współfinansowanie: Miasto Stołeczne Warszawa

[1] Na podstawie Słownika terminologicznego sztuki pięknych, red. Stefan Kozakiewicz, Państwowe Wydawnictwo Naukowe Warszawa 2007.
[2] Przykładem może być praca Spiral Jetty Roberta Smithsona.
[3] Grant Kester, The one and the many: Collaborative contemporary art in a global context, Duke University Press, Durham 2011.
[4] Celowo nie używam tu terminów: „publiczność” oraz „widzowie”, ze względu na charakter obu wydarzeń site-secific. W dalszej części tekstu posługiwać się będę pojęciami: „odbiorcy” i „uczestnicy”.
[5] O procesie pracy artystki opowiedziały w podcaście, zrealizowanym przez Fundację Artystyczną PERFORM, https://www.youtube.com/watch?v=UixvKHrHvVQ [dostęp: 28.08.2021].
[6] Przewodnik dla dryfujących. Antologia sytuacjonistycznych tekstów o mieście, wybór i przekład: Mateusz Kwaterko, Paweł Krzaczkowski, Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa 2015.
[7] John Rogers Searle, Umysł. Krótkie wprowadzenie, tłum. Jan Karłowski, Wydawnictwo Rebis, Poznań 2010.
[8] Agnieszka Jelewska, Sensorium. Eseje o sztuce i technologii, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, Poznań 2012.
[9] John Joseph Martin, America Dancing: The Background and Personalities od Modern Dance, Dodge publishing company, New York 1936. Tłumaczenie za: Agnieszka. Jelewska, Sensorium. Eseje o sztuce i technologii, op. cit.

Wydawca

taniecPOLSKA.pl ()

powiązane

Teksty

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Close