Z baletem Piotra Czajkowskiego jest tak, jak z powieścią Charlesa Dickensa Opowieść wigilijna czy filmem Kevin sam w domu, bez których nie wyobrażamy sobie świąt Bożego Narodzenia. W grudniu Dziadka do orzechów grają niemal wszystkie teatry operowe w Europie. W 1988 roku węgierski choreograf, związany z teatrami niemieckimi, postanowił połączyć powieść Dickensa z baśnią E.T.A. Hoffmanna Dziadek do orzechów i Król myszy, na podstawie której powstał balet do muzyki Piotra Czajkowskiego. Premiera odbyła się w 1988 roku w Bonn. Nowa wersja zatytułowana Dziadek do orzechów. Opowieść wigilijna odniosła wielki sukces i stała się przepustką do kariery Vámosa. Po 30 latach zagościła we Wrocławiu.

Wersja do druku

Udostępnij

Niemiecki krytyk baletowy Jochen Schmidt określił Youriego Vámosa „jako najlepszego narratora choreograficznego współczesności”[1]. Po wrocławskiej premierze Dziadka do orzechów. Opowieść wigilijna, jestem gotów się z tą opinią zgodzić. Vámos to świetny opowiadacz historii.

Z baletem Piotra Czajkowskiego jest tak, jak z powieścią Charlesa Dickensa Opowieść wigilijna czy filmem Kevin sam w domu, bez których nie wyobrażamy sobie świąt Bożego Narodzenia. W grudniu Dziadka do orzechów grają niemal wszystkie teatry operowe w Europie. W 1988 roku węgierski choreograf, związany z teatrami niemieckimi, postanowił połączyć powieść Dickensa z baśnią E.T.A. Hoffmanna Dziadek do orzechów i Król myszy, na podstawie której powstał balet do muzyki Piotra Czajkowskiego. Premiera odbyła się w 1988 roku w Bonn. Nowa wersja zatytułowana Dziadek do orzechów. Opowieść wigilijna odniosła wielki sukces i stała się przepustką do kariery Vámosa. Po 30 latach zagościła we Wrocławiu.

Akcja Dziadka do orzechów Vámosa zaczyna się na jednym z londyńskich placów, przy którym stoi bank antypatycznego Scroge’a. W pobliżu znajduje się sklep z zabawkami Drosselmeyera. Jak to na placu przed świętami Bożego Narodzenia, wszyscy się gdzieś spieszą, zaglądają do sklepów, plotkują, ale największą atrakcją jest witryna sklepu z zabawkami. To tam Klara wypatrzy dziadka do orzechów, lalkę, którą chciałaby otrzymać w prezencie pod choinką. Niestety, Bob Cratchit, jej ojciec, stracił pracę u Scroge’a, ponieważ ten zauważył, jak parodiuje go na placu wśród przechodniów. Nieutulona w żalu Klara prosi Scroge’a, by podarował jej lalkę, on zaś ją niszczy. W tym momencie w witrynie jego biura pojawia się zjawa nieżyjącego wspólnika Marleya, który był uosobieniem dobra. Gdy skąpiec i mizogin wraca do domu i udaje się spoczynek, dopadają go zjawy, wśród nich Diabeł… Wszystko w tej opowieści układa się w logiczną całość, ale mimo to brakuje… myszy. Zamiast nich oglądamy taniec Diabła (fantastyczna solówka Stefano Pietragallego). Scroge zostaje uwolniony z szatańskich koszmarów przez dobrego ducha Bożego Narodzenia, naprawia zepsutego dziadka do orzechów i daje go w prezencie Klarze.

W drugiej części wieczoru oglądamy sen Scroge’a, któremu towarzyszą dzieci. Wszyscy ci, którzy znają Dziadka do orzechów wiedzą, że jest to divertissement składające się różnych tańców charakterystycznych oraz przepiękne grand pas de deux Klary i Księcia. Każdy sen się kiedyś kończy. Po przebudzeniu Scroge postanawia naprawić wszystkie krzywdy, które wyrządził mieszkańcom dzielnicy. A wtedy okazuje się, że… ale o tym trzeba się przekonać samemu.

Youri Vámos z wdziękiem połączył postacie znane z powieści Dickensa i baśni Hoffmanna. Stworzył nową opowieść, poprzez którą chce dowieść, że każdemu człowiekowi trzeba dać szansę. Scroge z niej skorzystał. Stał się kimś innym, lepszym. W rozmowie zamieszczonej w programie choreograf mówi: „Historia Dickensa jest znacznie bardziej złożona, zawiera w sobie skomplikowane wątki miłości, spójności rodziny, bezwarunkowej akceptacji, szacunku, miłosierdzia dla dzieci i potrzebujących”[2]. To poszerzenie baśniowej historii dziadka do orzechów o kontekst społeczny wydaje się interesujące i czyni z widowiska opowieść familijną, w której mogą zakochać się dzieci, a dorośli odkryć prawdy, które znali, ale w ferworze życia gdzieś zagubili.

Choreograf wszystkie zmiany inscenizacyjne oparł na partyturze Czajkowskiego, niczego nie dodając. Pierwszy akt jest bardzo realistyczny, scenografia cukierkowa, a kostiumy – chociaż kolorowe – wtapiają się w zimowy klimat Londynu. Choreograf w równej mierze posługuje się pantomimą, co tańcem. Niemal każda postać została skojarzona z charakterystycznym rekwizytem lub częścią garderoby. Zabieg ten ułatwia śledzenie akcji zwłaszcza dzieciom. Charakter wielu postaci został nakreślony grubą kreską , a raczej wyrazistym ruchem. Choreografowi udało się połączyć komizm z powagą, nostalgiczność z delikatną dydaktyką, w czym duża zasługa całego zespołu baletowego. Od pierwszego pojawienia się na scenie uwagę przykuwał odtwórca roli Scroge’a, który powściągliwie używał środków pantomimicznych, chętniej zaś sięgał po środki aktorskie, co – jak się okazało w akcie drugim – opłaciło się. Filip Veverka (oglądałem spektakl wieczorny 8 grudnia) zbudował wielowymiarową postać londyńskiego skąpca-satrapy, w którym – za sprawą Klary i dzieciaków z dzielnicy – dokonała się wewnętrzna przemiana.

Akt pierwszy, realistyczny, rozgrywa się w Londynie. Ale co z aktem drugim? Jak przejść do snu i divertissement tańców charakterystycznych? Vámos sięgnął po bardzo proste rozwiązanie scenograficzno-ruchowe: w każdym elegancko zapakowanym prezencie ukrył inny taniec. Nie do końca w ten pomysł udało się wkomponować słynne grand pas de deux, ale we śnie wszystko może się zdarzyć, nawet mała niekonsekwencja. W balecie jak w życiu, nie każdy prezent musi być trafiony. Najbardziej okazale wypadł taniec orientalny w wykonaniu Andrei Aguado Campo i Daniela Aguado Gallardo. Wielkie brawa należą się także Magdalenie Kurilec-Malinowskiej za taniec chiński. Bardzo dobrze tańczyła Hannah Cho (Królowa Śnieżynek), łącząc wirtuozerię techniczną z naturalnym wdziękiem. Duży niedosyt natomiast pozostawili po sobie wykonawcy grand pas de deux, Natsuki Katayama i Łukasz Ożga. Największą ozdobą spektaklu był jednak Filip Veverka, którego aktorsko-ruchową kreację trudno będzie wymazać z pamięci.

Pisząc o Dziadku do orzechów, nie sposób zapomnieć o muzyce. Czajkowski na to nie pozwala, ponieważ w dużej mierze balet ten swój sukces zawdzięcza właśnie muzyce: różnorodnej, gęstej, nasyconej emocjami i wcale nie ilustracyjnej. Orkiestra po niezbyt udanej uwerturze brzmiała bardzo stylowo. Adam Banaszak prowadził ją z wyczuciem, w dobrym tempie, eksponując wszystkie barwy i odcienie, które charakteryzują postaci, pejzaż i przede wszystkim porę roku.

Youri Vámos dotąd nie był znany polskiej publiczności. Ponad trzydzieści lat przyszło nam czekać na jego Dziadka do orzechów. Opowieść wigilijną, ale było warto. Balet się nie zestarzał. Choreograf od początku kariery konsekwentnie „czyta” balety klasyczne po swojemu, przez literaturę, historię lub charakter miejsca. Pierwszy przypadek reprezentują m. in.: Dziadek do orzechów. Opowieść wigilijna, Sen nocy letniej według Williama Szekspira do muzyki Felixa Mendelssohna-Bartholdy’ego oraz Julien Sorel, który stworzył na podstawie powieści Czerwone i czarne Stendhala, do muzyki Edwarda Elgara. Śpiącą królewnę Piotra Czajkowskiego choreograf skojarzył z historią Anastazji Romanowej, córki Mikołaja II, która miała przeżyć egzekucję rodziny i po latach pojawiła się w Berlinie jako Anna Anderson. . Jeszcze inaczej choreograf postąpił z Coppélią, której akcję przeniósł na Montmartre w czasy belle epoque. Coppélius w tej opowieści jest malarzem, który spędza czas w Moulin Rouge, gdzie tańczą kankana, co jest wystarczającym powodem, aby szanowani obywatele lokal ten omijali. Stary mężczyzna czuje się samotny w klubie i tęskni za uroczą dziewczyną Swanildą, której chłopakiem jest Franz, miły beztroski młody chłopak z sąsiedztwa. Franz pragnie poznać słynny klub, a zwłaszcza tych, którzy tańczą kankana. Jest tylko jeden problem: wciąż jest za młody… W Coppéli na Montmartre odbija się życie paryskie w czasach, w których tworzył Léo Delibes. Bohaterów swojego baletu choreograf wyposażył w cechy popularnych malarzy i mieszkańców tej artystycznej dzielnicy Paryża.

Youri Vámos jest znakomitym opowiadaczem historii poprzez ciało tancerza. Obywa się bez słów, co dostrzegli wcześniej krytycy śledzący jego działalność choreograficzną poza Polską, a dzięki jego wrocławskiej inscenizacji Dziadka do orzechów może się o tym przekonać również polska publiczność.

Copyright taniecPOLSKA.pl (oryginał)

Piotr Czajkowski, Dziadek do orzechów. Opowieść wigilijna, choreografia Youri Vámos, kierownictwo muzyczne Adam Banaszak, scenografia Youri Vámos, Karol Dutczak, przeniesienie choreografii Joyce Cuoco, Filip Veverka, kostiumy Tijana Jovanovic, reżyseria świateł Klaus Gärditz, Opera Wrocławska, premiera: 6 grudnia 2019 roku

 


[1] Zob. Jochen Schmidt, Tanzgeschichte des 20. Jahrhunderts in einem Band: Mit 101 Choreografenporträts, Berlin 2002.

[2] Kilka pytań do choreografa. Z Youri Vámosem rozmawia Joanna Szymajda [w:] program do spektaklu Dziadek do orzechów. Opowieść wigilijna.

Wydawca

taniecPOLSKA.pl

Fot. Ewa Krasucka
Fot. Ewa Krasucka
Fot. Ewa Krasucka
Fot. Ewa Krasucka
Fot. Ewa Krasucka
Fot. Ewa Krasucka
Fot. Ewa Krasucka
Fot. Ewa Krasucka
Fot. Ewa Krasucka
Fot. Ewa Krasucka
Fot. Ewa Krasucka
Fot. Ewa Krasucka
Fot. Ewa Krasucka
Fot. Ewa Krasucka
Fot. Ewa Krasucka

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Close