Wersja do druku

Udostępnij

Należę do tych ludzi, którzy lubią spinać formalną lub umowną klamrą to, co dzieje się w życiu, to, co czuję, myślę, robię. Jest w tym jakaś, dająca poczucie bezpieczeństwa, potrzeba uporządkowania oglądu z wewnątrz i dostrzeżenia nowej perspektywy. Taką klamrą jest też niniejszy felieton, który łączy czas między lutym 2020, kiedy swoim tekstem pt. Spojrzenie w przeszłość otwierałam nowy cykl publikacji portalu taniecPOLSKA.pl, a czerwcem 2021, gdy ukazuje się tekst ten cykl zamykający. Przez prawie półtora roku wspólnie z Leszkiem Bzdylem, Katarzyną Gardziną, Zbigniewem Majchrowskim, Magdaleną Przybysz, i Karolem Urbańskim dzieliliśmy się z Wami naszymi przemyśleniami, wątpliwościami, a nawet lękami, czasem zadawaliśmy pytania z gruntu retoryczne, co jest przecież dobrym prawem felietonisty. Te teksty powstawały, by oświetlić to, co zgubiło się gdzieś i w historii, i w teraźniejszości, co wymagało bieżącego komentarza lub uniwersalizującej pointy. I choć nie taki był plan, to trudno nie zauważyć, że nasze felietony były także swego rodzaju diariuszem rzeczywistości pandemicznej, którą, chcąc nie chcąc, oswajaliśmy wspólnie przez te miesiące. Nie ma co relatywizować, pandemia dopadła nas bez ostrzeżenia i zaatakowała na wszystkich frontach, przyniosła zło i tragedie, ale stała się też katalizatorem postaw i umiejętności, , o których nie tak dawno w ogóle byśmy nie pomyśleli. W tym kontekście chodzi mi po głowie taki tytuł: Tancerz w zagrożeniu, szeroki pomysł na udokumentowanie osobistego i grupowego doświadczenia środowiskowego, po którym nikt i nic nie jest już takie samo. Jak bardzo nas to skonsolidowało, jak mocno podzieliło Czy powrót na scenę w realu i granie spektakli z publicznością po tak długim okresie postu przynosi wyłącznie karnawałowy nastrój i efekt Nie wierzę w prostą i bezrefleksyjną kolej rzeczy, pracowałam w teatrze przez blisko trzy dekady, poznałam smak premierowej ekscytacji i zmęczenia niełatwą codziennością, z bardzo bliska dotykałam procesu powstawania spektaklu i emocji, które temu towarzyszą, dlatego jest we mnie niepokój. Pandemia przycicha, coraz więcej z nas zdążyło się pochwalić na portalach społecznościowych zdjęciem potwierdzającym zaszczepienie przeciw Covid-19. Przez wszystkie przypadki odmieniane są słowa powrót do normalności: jakiej należałoby zapytać. Jakaś część nas została bezpowrotnie utracona, tonąc w lęku, niemożności i zamknięciu, zarówno tym prywatnym, jak i zawodowym. Coś przepadło, czegoś już nie odzyskamy, nie tylko tego, co policzalne i mierzalne. Zmobilizowani i gotowi, artyści tańca w blokach startowych czekali na otwarcie teatrów, sypnęło premierami i spektaklami, które wreszcie mają nie onlajnowy charakter. Radość spajająca przestrzeń gry i przestrzeń widza ma niemal fizyczny wymiar. A we mnie jest niepokój Nie o potencjał, kreacyjność czy poziom techniczny, nie o repertuar, festiwale i warsztaty. Boję się o to, co schowane, nieprzepracowane ze sobą albo z kimś innym, o to, co tkliwe, delikatne, wrażliwe lub zamknięte w złości, pretensji, żalu. Boję się o czas, który chcemy przyspieszyć wbrew jego fizycznym możliwościom, o zachłanność, z jaką zjadamy swój kawałek tortu, bo już ogłoszono bankiet.

W fizyce istnieje hipoteza demokracji cząstek elementarnych, która zakłada, że wszystkie cząstki są sobie nawzajem potrzebne i nawzajem tłumaczą się teoretycznie. Próba zastosowania tej zasady w funkcjonowaniu społecznym brzmi nieco utopijnie, ale dlaczego by nie spróbować Dlaczego by nie przyjąć tej hipotezy za własną i przestać dzielić środowisko tańca na tych wszystkich onych, którzy są przecież nami. Pandemia wszystkim nam dokopała, nie licytujmy się, komu bardziej, kto jest głodny, a kto głodniejszy. Nie skupiajmy uwagi na przestrzeni ograniczonej przez partykularność. Powrót do normalności to wspólny interes i wspólny zysk. Bądźmy uważni na siebie samych i siebie nawzajem. Role środowiskowych prekursorów psychologii pozytywnej czekają na obsadzenie.

Rok temu pisałam o założeniu przyjętym przez wielu antropologów, skłonnych twierdzić, że taniec jest inicjalną dziedziną sztuki. Specyficzne myślenie ruchem jest ich zdaniem pierwszym krokiem człowieka w kierunku samowyrażania się, na drodze do życia duchowego i twórczości. Oby ta świadomość okazała się pomocna w naszym indywidualnym i zbiorowym radzeniu sobie z trudnym doświadczeniem ostatnich miesięcy.

Felieton to z francuskiego kartka, zeszycik, z naszych półtorarocznych publikacji można by wydać całkiem spory zeszyt, raczej kolorowy niż monochromatyczny, trochę tragedię, trochę komedię, jak to w teatrze. Mam nadzieję, że z tych kartek układaliście jakieś dobre myśli na czas zarazy. W imieniu wszystkich autorów dziękuję, że nas czytaliście.

Wydawca

taniecPOLSKA.pl ()

powiązane

Teksty

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Close