Główny program MDT został zaplanowany na weekend 28-30 kwietnia, a złożyły się na niego: pokaz etiud choreograficznych Młody taniec, wielkie plenerowe widowisko taneczne na 700-lecie Miasta Lublin Taniec na siedmiu wzgórzach (wydarzenie to, ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe, zostało przesunięte na 31 maja br.) oraz występ gwiazdy światowego formatu, izraelskiego zespołu Kibbutz Contemporary Dance Company. Kompania prowadzona przez Ramiego Be’era zaprezentowała swój najnowszy spektakl Horses in the Sky. Dzięki współpracy dwóch instytucji,  Centrum Kultury i Centrum Spotkania Kultur w Lublinie,  po raz kolejny w Lublinie pojawiła się taneczna „superprodukcja”.

Wersja do druku

Udostępnij

 Rok 2017 jest dla Lublina okresem wyjątkowym. 700 lat historii miasta, „począwszy od otrzymania przywileju lokacyjnego, poprzez Unię Lubelską, aż do zdobycia prestiżowego tytułu »Dziedzictwa Europejskiego«”[i],to oczywisty przyczynek do tego, by pod auspicjami Urzędu Miasta, wspólnie z prezydentem Krzysztofem Żukiem, mieszkańcami oraz gośćmi licznie odwiedzającymi Kozi Gród, celebrować wyjątkowe święto – Wielki Jubileusz Lublinadla Dziedzictwa, Wspólnoty, Przyszłości. Rocznica lokacji miasta na prawie magdeburskim przypada 15 sierpnia 2017 roku i właśnie wtedy, w czasie Jarmarku Jagiellońskiego, odbędą się główne obchody Wielkiego Jubileuszu. Niemniej jednak kalendarz imprez przygotowany z tej okazji wspólnie z mieszkańcami miasta, został szczelnie wypełniony od stycznia do grudnia – lublinianie świętują więc przez cały rok. Obok stałych imprez zaplanowano liczne imprezy kulturalne, naukowe, sportowe i edukacyjne, które spaja idea festiwalu obywatelskiego, wpisującego się z kolei w proces wdrażania partycypacyjnego modelu zarządzania miastem. W zgodzie z hasłem Zróbmy sobie miasto!, bohaterem obchodów 700-lecia Lublina, według koncepcji jego włodarzy, ma być ono samo – ambitne, otwarte na świat i obywatelskie – miasto-marzenie. Z jednej strony jego mieszkańcy czują się spadkobiercami wielowiekowej tradycji i dziedzictwa, które należy kultywować i chronić przed zapomnieniem, z drugiej zaś „Współcześni Mieszczanie”[ii] chcą zdefiniować swoją „małą ojczyznę” na nowo – jako nowoczesne, dynamicznie przeobrażające się miejsce, stwarzające możliwości rozwoju dla przyszłych pokoleń.

 

W ramach jubileuszowego roku odbywają się m.in. Lublin Jazz Festiwal, Lubelskie Spotkania Literackie – Miasto Poezji, Europejski Festiwal Smaku, Festiwal Tradycji i Awangardy Muzycznej „KODY” czy Festiwal Kultury Żydowskiej. W czasie letnich miesięcy odbędzie się też zjazd Lublinerów,[iii] święto dzielnic, liczne warsztaty edukacyjne i spektakle związane z historią grodu i lokalną Legendą o Czarciej Łapie. W ramy tego imponującego swoją różnorodnością programu wpisane zostały również wydarzenia związane z Międzynarodowym Dniem Tańca (29 kwietnia) przygotowane na tę okazję przez Lubelski Teatr Tańca i Centrum Kultury w Lublinie we współpracy z oddanym do użytku w 2016 roku Centrum Spotkania Kultur. Dwudniowy program tych obchodów miał, według jego twórców,  stać się manifestacją piękna i różnorodności sztuki tańca oraz potencjału lubelskiego środowiska tanecznego.

 

Preludium obchodów najważniejszego dla wszystkich miłośników sztuki choreograficznej święta były Przejścia, spektakl teatru tańca wystawiony 18 marca br. w Sali Operowej CSK, również w ramach jubileuszu miasta. Intencją twórców tego widowiska było połączenie dwóch arcydzieł muzyki klasycznej XX wieku autorstwa Igora Strawińskiego – Wesela i Święta wiosny, z nową choreografią opracowaną przez Jacka Łumińskiego. Warto przypomnieć, że autorami tych ikonicznych dla historii tańca dzieł było słynne rodzeństwo Niżyńskich, związane w dwóch pierwszych dekadach XX wieku z Les Ballets Russes[iv]. W skłąd międzynarodowego, niemal 200-osobowego zespołu artystów weszli studenci i absolwenci Wydziału Teatru Tańca w  w Bytomiu PWST w  Krakowie , tancerze związani z Lubelskim Teatrem Tańca oraz Black O!Range Production z Kijowa, Kwadrofonik & Goście – muzycy specjalizujący się w wykonaniu muzyki repetytywnej, Orkiestra Filharmonii Lwowskiej oraz Kameralny Chór Gloria, również pochodzący ze Lwowa. W koncepcji Jacka Łumińskiego  Przejścia mają rozwijać obecny w Święcie wiosny i Weselu  wątek zmiany. Stany przejściowe są immanentną częścią życia i nawet  jeśli się z nimi nie zgadzamy, dokonują się one niejako wbrew nam samym i często niezależnie od nas. Łączy się to z poczuciem niesprawiedliwości, buntem i chęcią zmagania się z tym, co nieuchronne. Dlatego istotnym elementem tej choreografii są nawiązania do różnych stylów walki oraz do amerykańskiego krumpingu, ulicznego stylu tanecznego popularnego na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych i uprawianego przez ludzi z tzw. trudnych środowisk.

 

Główny program MDT został zaplanowany na weekend 28-30 kwietnia, a złożyły się na niego: pokaz etiud choreograficznych Młody taniec, wielkie plenerowe widowisko taneczne na 700-lecie Miasta Lublin Taniec na siedmiu wzgórzach (wydarzenie to, ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe, zostało przesunięte na 31 maja br.)oraz występ gwiazdy światowego formatu, izraelskiego zespołu Kibbutz Contemporary Dance Company. Kompania prowadzona przez Ramiego Be’era, spadkobiercy artystycznych idei Yehudit Arnon[v],  zaprezentowała swój najnowszy spektakl Horses in the Sky. . Dzięki współpracy dwóch instytucji,  Centrum Kultury i Centrum Spotkania Kultur w Lublinie,  po raz kolejny w Lublinie pojawia się taneczna „superprodukcja”. Po wizycie Nederlands Dans Theater 2 i prezentacji KCDC, wkrótce na scenie Sali Operowej CSK w Lublinie w ramach Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca zaprezentuje się inny zespół legenda – Batsheva Dance Company, której liderem pozostaje jeden z najbardziej rozpoznawalnych choreografów świata, Ohad Naharin. Współpraca dwóch lokalnych placówek dała więc początek regularnemu nurtowi prezentacji najwybitniejszych artystów tańca na świecie pod hasłem „large scale”.  Uzupełnieniem artystycznych prezentacji MDT były improwizacje muzyczno-taneczne Impro contemporary – jam session z udziałem muzyków i tancerzy, jak również warsztaty masterclass poprowadzone przez tancerzy KCDC –Davida Ben Shimina i Leę Bessoudo.

 

To idzie (tańczy) młodość… – prezentacje etiud tanecznych w ramach wieczoru Młody taniec

 

Piątkowy wieczór tańca otworzył pokaz etiud choreograficznych Młody taniec autorstwa rozpoczynających swoja karierę tancerek i choreografek związanych na co dzień z Centrum Ruchu Lubelskiego Teatru Tańca. Nieformalną, ale też niekwestionowaną liderką tej grupy jest Ewelina Drzał-Fiałkiewicz, która opracowała trzy z sześciu miniatur prezentowanych na scenie Centrum Kultury. Jest też najbardziej doświadczoną w tej grupie tancerką i choreografką. Od 2015 roku regularnie występuje w produkcjach LTT (Hello Kitty, Stalking Paradise), w Dzielnicowym Domu Kultury „Węglin” w Lublinie prowadzi zespół teatru tańca, na ogólnopolskich festiwalach tańca prezentuje własne choreografie. Już w swoich wcześniejszych pracach, m.in. w solowej Homogemonii, artystka skupiła się na budowaniu precyzyjnych sekwencji ruchowych i uwypukleniu drobiazgowej segmentacji ruchu, dla których impulsem są myśli – często te nieuświadomione. W  swoim tańcu Drzał-Fiałkiewicz podkreśla też rolę energii i fizyczności oraz jego potencjał dla osobistego rozwoju i pogłębiania samoświadomości. Choreografka jest z wykształcenia lekarzem psychiatrą i ta praktyka z pewnością ma wpływ na kształtowanie się specyficznego, wyrazistego języka ruchowego. W swojej najnowszej prezentacji solowej , zatytułowanej Ujednoznacznienie,podejmuje kwestie związane z zaburzeniami w komunikacji pozawerbalnej. Treści i znaczenia wyrażane za  pomocą rozpoznawalnych gestów, zaskakują jednak swoją wieloznacznością. Pokaz rozpoczyna scena, w której tancerka z uwagą przygląda się publiczności, a po chwili takiej kontemplacji tworzy cielesny komunikat, w którym pojawiają się charakterystyczne znaki: dłoń zakrywająca usta, palec wskazujący skierowany na siebie, następnie ku górze, gest otwierających się dłoni, pistolet uformowany z ręki…Obserwując następujące po sobie obrazy, wyodrębniamy cały katalog takich sygnałów/symboli. Choreografka umiejętnie wkomponowuje je w ruch taneczny, a powtarzając kilkakrotnie początkową frazę i ukazując ją w oddalającej się za każdym razem perspektywie, próbuje skłonić widza do próby odczytania wiadomości. Ujednoznaczniając swoje działania w ostatniej próbie ujawnia (a właściwie werbalizuje) konkretną wartość semantyczną użytych symboli. Wykonuje całą sekwencję wraz z  uzupełniającym ją tekstem błogosławieństwa, przed ślubem udzielanego przez rodziców młodej parze. To zestawienie jest nieoczywiste i zaskakujące. Okazuje się, że gesty często odczytujemy odmiennie i tworzymy swoje własne narracje Prowadzi to do konkluzji, iż język ciała jest wieloznaczny i może prowadzić do dezorientacji i nieporozumień komunikacyjnych.

 

Druga z choreografii Drzał-Fiałkiewicz, Classicamente, wykonana została przez młodziutką tancerkę Agatę Janczak. Dziewczyna staje się tutaj ucieleśnioną ideą piękna i dążenia do wewnętrznej doskonałości. Pewna nieporadność jej ruchów, niewinność i stylistyczna czystość nieukształtowanej jeszcze artystycznie solistki, okazała się jej atutem. Punktem wyjścia tanecznej prezentacji uczyniwszy figurę antycznego wizerunku Venus pudica, choreografka i tancerka starały się ukazać powolny rozpad idealnej formy i wielokrotne próby przywrócenia jej pierwotnego, doskonałego, status quo. Trofia to z kolei choreografia wykonana przez cztery tancerki pracujące pod kierunkiem Drzał-Fiałkiewcz.. Tematem tej pracy jest umiejętność czerpania inspiracji i energii z otoczenia, ludzi, przedmiotów, oraz nieuchronność ich wyczerpywania się. Tytuł odsyła nas do pojęcia atrofii, które oznaczać będzie w tym przypadku zanik entuzjazmu i demobilizację twórczą. Wzajemna stymulacja, eksplozja energii, rywalizacja i rozpad zawiązanej dopiero co wspólnoty, to kolejne fazy rozwoju spektaklowej mikrospołeczności. Elementem, który prowokuje wykonawczynie do podejmowania indywidualnych i grupowych działań są różnego rodzaju nakrycia głowy: futrzane czapki, kapelusze, bejsbolówki, kominiarki, opaski wydobywane z drewnianej skrzyni i sukcesywnie zapełniające przestrzeń sceny.

 

Trzy kolejne choreografie prezentowane w ramach Młodego tańca to (w)kluczenie Natalii Sykut, Axolotl Joanny Dudek oraz chercher Marii Micek. Z tych propozycji najoryginalniejsza wydaje się druga z wymienionych, będąca fuzją technik tańca współczesnego i tańca brzucha.  Połączenie industrialnej muzyki (Axolotl, Blixa Bargeld) z tańcem orientalnym, płynnie przekształcającym się w organiczny ruch, to bardzo ciekawy kierunek poszukiwań. Miks muzyczny, na który składają się elektroniczne dźwięki wymieszane z odgłosami natury, jest prowokujący i sensualny. Zza kulis wyłania się tancerka imitująca ruchem zachowanie dzikiej istoty, organicznej poczwary, która na skutek bliżej nieokreślonych sił przechodzi transformację, przybliżającą ją nieco do ludzkiego gatunku. Taniec z atawistycznego, nacechowanego prymitywną energią, przekształca się w bardziej płynny, zmysłowy i kokieteryjnie zalotny. Nie ma tu jednak mowy o ruchu eksponującym stereotypowo pojmowaną kobiecość. Pozostając do końca w ciele niezidentyfikowanej istoty, tancerka wykonuje oparte na izolacjach, wężowe ruchy kręgosłupa i charakterystyczne shimmies[vi]. W jej tańcu egzotyka miesza się z nieokrzesanym stylem, a wyróżniająca się osobowość ściśle zespolona z naturą, kojarzy się z – by posłużyć się literacka paralelą – postaciami czmurów, skrzebli i południc opisanych w odrealnionej i mistycznej poezji Bolesława Leśmiana, obficie czerpiącej inspiracje z przyrody i ludowości.  Choreografia ta otrzymała 1 miejsce w kategorii Contemporary Fusion-Show 2016 w czasie V Eastern European Oriental Championship w Lublinie.

 

 

Horses in the Sky – z tęsknoty za dobrym i pięknym człowiekiem?

 

Czy grecki ideał wszechstronnej doskonałości (kalokagathia) ma rację bytu we współczesnej rzeczywistości? Czy nadal może być kategorią wartościującą i stanowiącą wzorzec kultury? Jak wcielać w życie ideał „pięknego i dobrego” człowieka[vii], który powinien odzwierciedlać szlachetne i etyczne postępowanie? Czy w świecie pełnym chaosu, relatywizmu moralnego i przemocy, w którym „serce jest niedołężne, a bohaterowie odeszli w szaleństwie”[viii] ,można ocalić godność? Jak to uczynić? Czy gdy wątpimy,  jesteśmy skazani na samotność? Czy potrafimy się pięknie różnić? Po obejrzeniu najnowszego spektaklu KCDC pytania na temat istoty człowieczeństwa nasuwają się same, a spotkanie z tancerzami i choreografem Rami Be’erem w  wyjątkowym dniu (MDT) pozwoliło widzom na doświadczenie różnych wymiarów sztuki tańca.

 

Spotkanie to z całą pewnością jest wyjątkowym przeżyciem estetycznym. Spektakularna, wielowątkowa i wielopoziomowa, zaskakująca swą zmienną dynamiką choreografia, perfekcyjni, doskonale wyszkoleni technicznie tancerze, poruszająca muzyka i znakomita reżyseria światła (stanowiąca osobną jakość w spektaklu) składają się na oszałamiający obraz. Na polskiej scenie tańca rzadko obcujemy ze sztuką tańca w skali makro[ix]. Dzieło Ramiego Be’era i tancerzy KCDC jest jednak przede wszystkim przeżyciem metafizycznym i transcendentnym. Rzemiosło nie dominuje tu nad przesłaniem i próbą opowiedzenia poprzez corps dansant  o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. W powtarzalnych rytuałach, w drżących, afektywnych ciałach, w osamotnieniu i we wspólnotowym odczuwaniu na scenie ukazana została historia człowieka, który zawsze będzie upadał, który lęka się, pozostaje bezbronny i bezradny wobec, jak ujął to sam choreograf, przeczucia nieuchronnie zbliżającej się apokalipsy. Dzięki tej umiejętności zachowania równowagi pomiędzy treścią a formą, Be’er jawi się jako niezwykła osobowość, człowiek wrażliwy i subtelny, który będąc doskonałym rzemieślnikiem, o imponującej wręcz wyobraźni przestrzennej, potrafił po raz kolejny stworzyć duchowo-cielesny filozoficzny traktat na 17 tancerzy.

 

Spektakl zaczyna się nader gwałtownie. Widz nie ma czasu na powolne, miarowe oswajanie się ze sceniczną rzeczywistością. Błyskawicznie musi nazwać/zdefiniować sobie miejsce i czas, w które został momentalnie wciągnięty. Wynika to z przeszywającej od pierwszych dźwięków muzyki, ostro rozpalonego światła, dynamicznego chodu kilkorga pojawiających się na scenie tancerzy. W szybkim tempie przemieszczają się po scenie, od kulisy do kulisy – znikają się w nich, by za chwilę pojawić się znowu. Grupa staje się coraz liczniejsza, rozpoczyna się pierwszy zespołowy taniec. Trudno jednak przywiązywać się do poszczególnych obrazów. Sekwencje zbiorowe przeplatają się z popisami solowymi, duetami, triami, kwartetami. Konfiguracje ustawień i przejść oraz interakcje między tancerzami zmieniają się jak w kalejdoskopie. Na początku trudno odnaleźć regułę rządzącą scenicznymi roszadami, oswoiwszy się jednak z zawrotnym tempem zdarzeń, zaczynamy ją rozszyfrowywać. Ruch jest szeroki, zamaszysty, niemalże konwulsyjny i nieprzewidywalny. Gdy jedna grupa „odwzorowuje” poprzez ciało ekspresowe tempo zapisane w elektronicznej muzyce, inna spowalnia i zastyga, co porównać można do filmowej technologii bullet-time[x] i efektu zamrożenia ruchu. Chwilę później gromada gwałtownie przyspiesza. Sceniczny świat jest rozpędzony, myśli, skojarzenia, obrazy przeskakują jedne po drugich jak kolejne kadry  teledysku. Technika szybkich cięć, metoda montażu i symultaniczność to w spektaklu główne metody kompozycji ruchu.

 

Kolejne sceny również podlegają ciągłej transformacji. Po raz kolejny następuje wyraźna zmiana tempa, a radykalne spowolnienia i pauzy w ruchu nierozerwalnie połączone zostają z odmiennym stylem muzycznym. Pozwalają one uwolnić napięcie, które mimowolnie pojawiło się w ciałach widzów. Można skupić się teraz na obserwacji i kontemplacji pierwszego wyraźnie wyeksponowanego duetu. Kobieta i mężczyzna tańczą, tworząc niejako unię dwóch ciał – miękko, sprężyście, fertycznie. Za chwilę pojawia się kolejna para i następna, trzecia, czwarta, pomiędzy nimi rozgrywa się jedno solo, drugie solo…– przeskakujemy swobodnie od obrazu do obrazu, od historii do historii. Jedni tancerze spowalniają ruch, inni powracają do początkowego szaleńczego tempa. Trwa to na tyle długo, że można dostrzec w ruchu charakterystyczne detale: drżenie rąk, niezdarne podskoki i trzepoczące ramiona, głowę opadającą na lekko zapadający się mostek, ramiona unoszone w górę w geście  bezbronności (bezwarunkowej kapitulacji?), kobietę z zaklejonymi czerwoną taśmą ustami. Wszystko to podsycone jest niepokojem i grozą. To świat, który destabilizuje się na naszych oczach, choć jest w nim też miejsce na piękno, wytchnienie i żart (jak „przytulaniec” tańczony do jednego z przebojów Elvisa Presleya czy cyrkowe podrygi do rytmów wygrywanych na ukulele). I tak nie wiadomo kiedy mija 60 minut. Z powodu tego nakładającego się na siebie kolażu obrazów, powracającej gwałtowności i konieczności ciągłej reorientacji,  można mieć poczucie, że upłynęło go znacznie więcej, a w tej jednej godzinie zawarła się opowieść o całym współczesnym świecie.

 

Bezpośrednią inspiracją i impulsem do stworzenia Horses in The Sky miała być piosenka kanadyjskiego bandu Thee Silver Mt. Zion o takim samym tytule. Pojawia się ona w spektaklu dwukrotnie, wyznaczając tym samym jego kompozycyjną ramę. Najpierw słyszymy ją w połowie spektaklu, w ostrej rockowej wersji, kiedy tekst zostaje bardziej wypowiedziany niż wyśpiewany krzykliwym męskim głosem, i ponownie na końcu, w wersji nostalgicznej i lirycznej, również męskiej. Tekst piosenki wyraźnie kontekstualizuje choreografię Ramiego Be’era. Odpowiednio do nastroju muzyki zmienia się też obraz. Pierwszy eksponuje tłum rozbieganych rozproszonych i odizolowanych od siebie tancerzy, być może w poszukiwaniu sensu, znaczenia i motywacji. Drugi, finałowy, ukazuje jedną tancerkę (Shani Cohen) pozostałą na „placu boju”. Przez chwilę obserwuje ona spełzających ze sceny (dosłownie) współtowarzyszy. Jakby dosięgnął ich jakiś kataklizm, gwałtownie odrzucił podmuch wybuchu. Solistka zaczyna chodzić po okręgu w centrum sceny, rozpędza się i w nieskończoność zatacza koła – aż do całkowitego opadnięcia kurtyny. Pozostajemy z tą wizją oraz z wybrzmiewającymi jeszcze słowami piosenki, której wykonawca kilkakrotnie powtarza: ozdrowiej, ozdrowiej, ozdrowiej. Powracającym tropem interpretacyjnym, w kontekście znaczenia tytułu choreografii, jest nowotestamentowy motyw Czterech jeźdźców Apokalipsy (fragment Objawienia Św. Jana), zwiastujących zagładę świata i ludzkości, która dokona się poprzez wojnę, głód, zarazę i śmierć. Daje jednak nadzieję na zwycięstwo dobra. Spektakl Horses in the Sky taką nadzieję na „ozdrowienie” człowieka również pozostawia.

 

W najnowszej produkcji Ramiego Be’era pojawiają się wszystkie cechy charakterystyczne dla jego twórczości: widowiskowość, skomplikowana struktura i kompozycja przestrzenna, intensywna fizyczność, skupienie uwagi na detalu i rozszerzenie optyki widzów na plan ogólny, budowanie napięcia poprzez zmienność, opozycje i wyraziste kontrasty. Po raz kolejny choreograf buduje też świat przedstawiony w oparciu o wspólnotę tancerzy i umiejętnie operuje nastrojem, wyzwalając potężny ładunek energii, którą artyści wymieniają się z publicznością. Taniec izraelskiego zespołu pozostaje również stylistycznie czystą odmianą teatru tańca.  Nie ma tutaj mowy o mieszaniu różnorodnych gatunków i estetyk, są natomiast tańczące ciała w całej swojej różnorodności i wieloznaczności. Be’era wyróżnia również dbałość o inscenizację. Sam zazwyczaj wybiera muzykę do spektaklu, projektuje kostiumy, reżyseruje światła. W Horses in the Sky tancerze ubrani są w kostiumy mocno odsłaniające ciała. Ponieważ  są one najważniejszymi instrumentami, za pomocą których buduje się znaczenia, symbole i ruchome obrazy, pozostają  odkryte, aby zademonstrować swą moc i niemoc oraz całą mnogość somatycznych doznań. Zazwyczaj kostium u Be’era wyróżnia jakiś drobny element, akcent w wykroju czy aplikacja decydująca o oryginalności. W tym przypadku są to noszone przez część tancerzy koszule wiązane na plecach, przywołujące skojarzenia ze szpitalem, miejscem izolacji. Jakby sugerować miały chorobę (szaleństwo?), która wyniszcza współczesną cywilizację.  Podobne wrażenie paranoi  można też odnaleźć w warstwie muzycznej. W czasie solowej sekwencji kobiety z zakneblowanymi czerwoną taśmą ustami, żeński głos bezskutecznie próbuje wyartykułować tekst piosenki. Docierają do nas jednak tylko strzępy słów, monosylaby, z których trudno zbudować logiczną całość. Odrębnym bohaterem widowiska pozostaje światło, a właściwie architektura światła, będąca sama w sobie nieprawdopodobnym zjawiskiem. Szczególnie wyróżniają się tu umocowane w trzech miejscach sceny – w centrum i po bokach na różnej głębokości – wiszące pionowo systemy, z których każdy składa się z 12 reflektorów. Ich światła skierowane są na scenę pod różnymi kątami nachylenia. Wyglądają jak zwisające w winnicy kiście winogron. To oryginalne rozwiązanie techniczne stwarza nieograniczone możliwości do wyeksponowania poszczególnych planów akcji, a przede wszystkim – cielesnej ekspresji. Architektoniczne iluminacje pełnią funkcje dekoracyjne, ale wzmacniają również nastrojowość poszczególnych scen.

 

Bezpośrednio przez pokazem Horses in The Sky Ryszard Kalinowski, dyrektor artystyczny Lubelskiego Teatru Tańca, przytoczył fragment światowego orędzia na Międzynarodowy Dzień Tańca 2017. Jego autorką jest zmarła w marcu br. amerykańska choreografka i tancerka związana z ruchem postmodern dance, Trisha Brown. Artystka zapisała m.in.: W tańcu chodzi o kreatywność…wciąż od nowa…w myśleniu, w działaniu, w tworzeniu, w przedstawianiu…Taniec składa się z ludzi, ludzi i idei. Widzowie mogą zabrać twórczy impuls do domu i uruchomić go w życiu codziennym[xi]. Jej słowa znalazły następnie swoje odbicie w poruszającym do głębi spektaklu izraelskiego zespołu. W Horses in The Sky Rami Be’er i jego niezwykli tancerze stworzyli pełną emocji opowieść o człowieku, w którym, choć często czuje się bezradny wobec ambiwalentnej natury współczesnego świata, nadal tli się pasja życia i tęsknota za pięknymi i dobrymi ludźmi. Ta nadzieja przenosi się też na widzów.  

 

 Copyright taniecPOLSKA.pl (miniaturka)

 

 

Międzynarodowy Dzień Tańca w Lublinie (28-30. 04.2017)

 

Młody Taniec

Sala Widowiskowa Centrum Kultury w Lublinie

28. 04 – 18.00

 

Natalia Sykut : w(kluczenie)work in progress

choreografia: Natalia Sykut

taniec: Magdalena Ciupa, Jagoda Chudzik, Joanna Dudek, Ewelina Drzał-Fiałkiewicz, Maria  

             Micek, Joanna Pędzisz

muzyka: Zamilska „Duel35”

 

Ewelina Drzał-Fiałkiewicz: Classicamente

koncepcja i choreografia: Ewelina Drzał-Fiałkiewicz

taniec: Agata Janczak

muzyka: Wolfgang Amadeusz Mozart

 

Maria Micek: chercher

choreografia/taniec: Maria Micek

muzyka: Exist Strategy

 

Joanna Dudek: Axolotl

choreografia/taniec: Joanna Dudek

muzyka: Axolotl, Blixa Bargeld

 

Ewelina Drzał-Fiałkiewicz: Ujednoznacznienie

choreografia/taniec: Ewelina Drzał-Fiałkiewicz

 

Ewelina Drzał-Fiałkiewicz: Trofia

koncepcja i choreografia: Ewelina Drzał-Fiałkiewicz

taniec: Magdalena Ciupa, Joanna Dudek, Maria Micek, Natalia Sykut

scenografia: Grzegorz Fiałkiewicz

 

 

Kibbutz Contemporary Dance Company/ Izrael: Horses in The Sky

Sala Operowa Centrum Spotkania Kultur

29.04 – 19.00

 

choreografia, reżyseria i światło: Rami Be’er

muzyka: Faultline, J.Carpenter’s, A. Thersi, S. Endersen & C. Wallumrod & H. Sten, A. Desplat, Björk, F. Buttons, Krieg und Frieden, Thee Silver Mt. Zion, O.Arnalds & A.S. Ott, Blonde Redhead, D.Labrosse & I. Mori & M. Tetreault, Elvis Presley, P. Jeck, Kid Koala, Primus, The Knife, Murcof, E. Karaindrou, Micachu & The Shapes & London Sinfonietta, O. Yoshihide

montaż dźwięku: Rami Be’er, Alex Claude

kostiumy: Rami Be’er, Lilach Hatzbani

reżyser prób: Nitza Gombo

tancerze: Shani Cohen, David Ben Shimon, Martin Harriague, Ilya Nikurov, Su Jeong Kim, Hagar Shachal, Niv Elbaz, Rony Ben Simon, Anastasia Cheshun, Megan Doheny, Jin Hwan Seok, Léa Bessoudo, Shelly Lemel, Albert Galindo, May Assor, Nat Wilson, Jungwoon Jung

 



[i] Cytat pochodzi ze strony Lublin700/Wielki Jubileusz www.700.lublin.eu.

Można tu znaleźć  szczegółowe informacje dotyczące przebiegu jubileuszu, m.in.: program obchodów, krótką historię miasta od  VI-VII wieku aż po czasy współczesne,  publikacje związane ze świętem 700-lecia miasta, ciekawostki związane z życiem grodu i jego znamienitych mieszkańców, galerie zdjęć zabytków ze  szczegółowymi opisami – krótko mówiąc: kompendium wiedzy na temat miasta.

[ii] Zwrot ten pochodzi z przemówienia Prezydenta Miast Lublina, skierowanego do mieszkańców Koziego Grodu z okazji 700-lecia Lublina. Cały tekst dostępny: http://www.700.lublin.eu/ .

[iii] Zjazd Lublinerów – pierwsze od 70 lat spotkanie żydowskich mieszkańców Lublina i ich potomków.

[iv] Wacław Niżyński jest autorem Święta wiosny (1913) dzieła, które odmieniło historię tańca XX wieku, a Bronisława Niżyńska opracowała choreografię do Wesela (1924), uznanego za jeden z najważniejszych baletów inspirowanych konstruktywizmem. Według pomysłodawcy lubelskiego projektu , Mirosława Haponiuka, połączenie tych dwóch wybitnych dzieł jest uzasadnione, ponieważ wzajemnie się one dopełniają. Mówią o człowieku i dotykają najważniejszych, bo przełomowych w jego życiu momentów. Są, według słów Haponiuka, afirmacją życia, które podlega ciągłym przeobrażeniom. Oba widowiska, zarówno w warstwie muzycznej, jak i choreograficznej nadal mogą rezonować i zachwycać współczesnego widza.

[v] Yehudit Arnon, więźniarka niemieckich obozów koncentracyjnych, która przyrzekła sobie , że jeśli przeżyje wojnę, to poświęci się sztuce tańca. Tak też się stało. W roku 1973 założyła zespół Kibbutz Contemporary Dance Company na terenie kibucu Ga’aton  mieszczącego się na północy Izraela. Była jego dyrektorem artystycznym przez kolejne 23 lata. Rami Be’er dołączył do zespołu jako tancerz i choreograf w roku 1980, a w roku 1996 przejął obowiązki swojej poprzedniczki i mentorki.

[vi] Shimmies to określenie charakterystycznej dla tańca orientalnego grupy ruchów tancerki, wprawiających całe ciało lub jego wyizolowane części w przeciągłe drżenie.

[vii] Kalos kaghatos – ze starogreckiego dosł „piękny i dobry” Jest określeniem  ideału greckiego wychowania. Oznacza piękno cielesne, a zarazem duchowe, szlachetność ciała i umysłu. Rozważania na temat tego, czy starogrecki ideał etyczny może być współcześnie traktowany jako wzorzec kultury, spełniający cechy definicji normatywnej, prowadzi Maria Bal Nowak, „Piękny i dobry” – normatywny wzorzec kultury?, [w:] „Estetyka i Krytyka”,  nr 7/8, 2004-2005.  (2/2004-1/2005), s.37- 46.

[viii] Cytaty te pochodzą z piosenki Horses in the Sky (tłum. własne autorki tekstu).

[ix] Autorka ma tu na myśli wielkoobsadowe przedstawienia i wynikającą z tego faktu ich widowiskowość.

[x] Bullet-time –efekt wizualny wprowadzony w najnowszych filmach i grach komputerowych. Polega na spowolnieniu lub chwilowym zatrzymaniu akcji do tego stopnia, że obserwator jest w stanie zauważyć pojedyncze pociski wystrzeliwane z pistoletów, zwykle z zaznaczoną trajektorią.

[xi] Por. z całym tekstem przesłania, dostępnym na stronie Instytutu Muzyki i Tańca: http://imit.org.pl/news/2226/57/Trisha-Brown-Oredzie-na-Miedzynarodowy-Dzien-Tanca-2017.html – przyp. red. [dostęp: 13 lipca 2017].

 

Wydawca

taniecPOLSKA.pl ()

Ewelina Drzał-Fiałkiewicz „Ujednoznacznienie”. Fot. Maciej Rukasz.
Ewelina Drzał-Fiałkiewicz „Classicamente”. Na zdjęciu: Agata Janczak. Fot. Maciej Rukasz.
Ewelina Drzał-Fiałkiewicz „Classicamente”. Na zdjęciu: Agata Janczak. Fot. Maciej Rukasz.
Joanna Dudek „Axolotl”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.
Kibbutz Contemporary Dance Company „Horses in the Sky”. Fot. Maciej Rukasz.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Close