Rozwój biotechnologii niesie ze sobą zapowiedź nowej definicji ciała i życia. Czy w momencie, w którym ludzkość uzyska całkowitą kontrolę nad ograniczeniami swojego ciała, wciąż będziemy mogli mówić o podziale na dwie płcie? Spełnienie wizji nieskończonego życia uwolni ciało i jednostkę od uwikłanego w linearność czasu procesu starzenia się, a komentarz do tego procesu znajdujemy w choreografii. Dwuczłonowy tytuł performansu More (Morus/Więcej) naprowadza nas na towarzyszący ludzkości od dawna i wciąż aktualny temat utopii. W choreografii Ramony Nagabczyńskiej, premierowo zaprezentowanej w ramach tegorocznej edycji Festiwalu Ciało/Umysł, wykonywanej wspólnie z Magdą Jędrą, dwie artystki sprawnie mierzą się z tymi obszernym zagadnieniami.

Wersja do druku

Udostępnij

Rozwój biotechnologii niesie ze sobą zapowiedź nowej definicji ciała i życia. Obietnice transhumanizmu, wciąż pozostające w obrębie wyobrażeń i gorących dyskusji, dążą do tworzenia nieustannych przesunięć w obrębie dotychczasowych pojęć. Najbardziej zauważalne z nich dotkną sfery cielesności. Czy w momencie, w którym ludzkość uzyska całkowitą kontrolę nad ograniczeniami swojego ciała, wciąż będziemy mogli mówić o podziale na dwie płcie? Spełnienie wizji nieskończonego życia uwolni ciało i jednostkę od uwikłanego w linearność czasu procesu starzenia się, a komentarz do tego procesu znajdujemy w choreografii. Dwuczłonowy tytuł performansu More (Morus/Więcej) naprowadza nas na towarzyszący ludzkości od dawna i wciąż aktualny temat utopii. W choreografii Ramony Nagabczyńskiej, premierowo zaprezentowanej w ramach tegorocznej edycji Festiwalu Ciało/Umysł, wykonywanej wspólnie z Magdą Jędrą, dwie artystki sprawnie mierzą się z tymi obszernym zagadnieniami. 

 

Centralną osią konceptu wypracowanego przez Nagabczyńską jest historia Genesis Breyera P’Orridge’a i jego partnerki Lady Jaye. Nie czując się ani kobietą, ani mężczyzną, brytyjski muzyk i performer związany ze sceną muzyki awangardowej określa siebie jako osobę trzeciej płci. Wraz ze swoją żoną, od momentu ślubu w 1995 roku rozpoczęli pracę nad Pandrogeny Project, polegającym na jak największym upodobnieniu się do siebie nawzajem. Poddając się wspólnie licznym zabiegom chirurgicznym, coraz bardziej modyfikowali swoje ciała, co było wyrazem dążenia do przekształcenia się w jedną, pandrogeniczną istotę. Ta kontrowersyjna historia, dotykająca tematów głębokiej miłości, pełnoprawnej przemiany życia w projekt artystyczny czy relacji ciała i nowych technologii, zakończyła się w 2007 roku wraz ze śmiercią Lady Jaye. Mimo tego, przez następne kilka lat Genesis P’Orridge kontynuował/o ten projekt[1].

 

Ramona Nagabczyńska przenosi tę historię na scenę. Kiedy widzowie zajmują miejsca na widowni, dwie tancerki leżą zespolone na środku proscenium. Obydwie ubrane są w jednakowe cieliste body i takie same rajstopy. Na głowach mają platynowe peruki. Prezentują się jak dwa klony, co od razu staje się przejrzystym nawiązaniem do historii pandrogenicznej pary. Praktyka ruchowa, wykorzystana  przez artystki na początku choreografii, wydaje się rozwinięciem pracy warsztatowej Ramony Nagabczyńskiej w ramach wakacyjnej wystawy performatywnej Lepsza Ja odbywającej się w Zachęcie. Twórcy związani z warszawskim Centrum w Ruchu na czas wystawy opanowali sale muzealne, aby w cyklu #SPA –  Summertime Performing Arts. zaprezentować własne projekty. Każda chętna osoba została zaproszona do swoistej przestrzeni pracowni choreograficznej, gdzie poprzez oglądanie działań artystek mogła doświadczać procesu twórczego.

 

Trzeba przyznać, że sposób, w jaki artystki poruszają się w spektaklu różni się od roboczego pokazu w Zachęcie, który w dużej mierze przedstawiał bardzo bliską, cielesną relację, opartą na kontakcie wzrokowym. Natomiast w More… ich ciała poruszają się w sposób mechaniczny, ale płynny. Nawet jeśli pojawiają się tu elementy intymności, to można odnieść wrażenie, że są one „nieludzkie” – wywodzą się z pozaziemskiego porządku, w którym prymat wiedzie sztuczny paradygmat technologiczny. Wyzwalając się powoli ze splecenia, tancerki zaczynają przemieszczać się w głąb sceny. W trakcie tej wędrówki budują z własnych ciał jeden byt – stają się cielesną maszyną i w bardzo udany sposób odzwierciedlają tę wizję poprzez ruch. Starannie opinające stroje, imitujące naturalne ciało oraz sposób poruszania się artystek kreuje w tym przypadku bardzo spójną i przejrzystą kompozycję.

 

Początek choreografii jest bardzo udany, problemy rozpoczynają się jednak w momencie, gdy performerki przekraczają własne, dobrze znane medium tańca, aby zbudować bardziej dramatyczną formę ekspresji. Wychodzenie ku nowym formom (w tym wypadku był to zwrot ku teatralności) może prowadzić do bardzo interesujących rezultatów, lecz w tym przypadku zbudowana wcześniej koncepcja nagle traci przejrzystość, a co za tym idzie siłę wyrazu. Trzeba przy tym zauważyć, że zaprezentowana przez nie struktura ruchowa rozwija się stopniowo w ciągu całego spektaklu. Artystki rozpoczynają choreografię na leżąco, aby powolnie przechodzić do coraz bardziej pionowych figur. Zastosowanie takiej strategii buduje napięcie, pobudzając oczekiwanie na to, co nastąpi, kiedy w pełni pokażą się publiczności. W spektaklu Nagabczyńskiej jest to kryzys. Pierwszy raz następuje całkowite rozłączenie – zespolony byt rozpada się na dwie jednostki, a scena zostaje zalana chaotycznymi czynnościami dwóch performerek. Ich działaniom towarzyszy świetna muzyka skomponowana przez artystkę ukraińskiego pochodzenia, Sashę Zakrevsą, znaną również pod pseudonimem artystycznym Poly Chain. Całkowicie niespójne działania artystek, wraz z towarzyszącym im dźwiękiem dronów, przypominaja narkotyczny rozpad podmiotu, co kojarzyć się może z poetyką filmu The Ballad of Genesis and Lady Jaye, który udokumentował pandrogeniczne przedsięwzięcie dwójki artystów. Rozbicie spójności podmiotu jest konsekwencją wykorzenienia jednostki z chronologicznego biegu czasu. Performerki umieszczają więc swoje ciała w bezczasie, jednocześnie interpretują ten proces jako krytyczny i negatywny.

 

Chaotyczne uniesie trwa dosyć długo. Najpierw polega na znoszeniu różnorakich przedmiotów na scenę, co działa dość niepokojąco. Stykają się tu się dwa porządki – fikcyjnego świata choreografii i realnych przedmiotów, pochodzących z otaczającej przestrzeni. Potem następują bezpośrednie zwroty do publiczności, a nawet zaproszenie jednego widza na scenę. Na koniec Nagabczyńska i Jędra konfrontują nas z ciałami zapośredniczonymi. Ich sylwetki, prezentujące zapętloną sekwencję ruchową, pojawiają się na ekranie, mnożąc się i nawarstwiając. Przestajemy więc obcować z fizycznym ciałem i dostajemy jego wirtualną reprezentację. Wykorzystanie medium filmowego do przedstawienia artystek jest bezpośrednim odwołaniem do relacji nowych technologii i ciała, podlegającego dzięki nim ciągłym transformacjom. Nadmiar pojawiających się ciał koresponduje z dwuczłonowym tytułem choreografii. Ludzkość dąży do zwiększania swojej władzy, wychodząc poza swoją własną śmiertelność – technologia zatem ma być środkiem opanowania nieposkromionego ciała i zachodzących w nim procesów. Tytułowe „więcej” odnosi się właśnie do tej zachłannej praktyki zawłaszczeń uprawianej przez człowieka. Celowe wydaje się również zestawienie tych działań z utopijnością, jaka jest w nie wpisana. Transhumanizm dąży przecież do całkowitego przejęcia władzy nad ciałem, co niesie ze sobą ogromne konsekwencje dla ludzkości. Uniezależnienie jednostki od procesów starzenia wykorzeni ją z osadzenia w czasie, co jest olbrzymim wyzwaniem dla tożsamości i spójności podmiotu. Może właśnie dlatego Nagabczyńska ukazuje narkotyczny kryzys jako rozpad i kres człowieczeństwa, jakie znamy. Jaka będzie kondycja podmiotu po doświadczeniu zwrotu transhumanistycznego? Czy spełnią się prognozy artystek? A może obietnice transhumanizmu dokonają przesunięć w obrębie cielesności i płci, tak jak prezentuje to historia Genesis oraz Lady Jaye?

 

More (Morus/Więcej)

choreografia: Ramona Nagabczyńska

wykonanie: Magda Jędra i Ramona Nagabczyńska

konsultacje dramaturgiczne: Karolina Kraczkowska

muzyka: Sasha Zakrevska

światła: Jan Cybis

tekst: Marcin Cecko

producent wykonawczy: Maria Sapeta

produkcja: Fundacja Ciało/Umysł

 

premiera: 30 września 2017, Teatr Studio w Warszawie w ramach Festiwalu Ciało/Umysł

pokaz pracy w procesie: 17 lipca 2017, Nowy Teatr w Warszawie w ramach projektu Performing Europe 2020.

Projekt współfinansowany w ramach programu Unii Europejskiej „Kreatywna Europa”

 

 

 

    Copyright taniecPOLSKA.pl (miniaturka)



[1] Niestety język polski ogranicza się do wyrażeń typowych dla binarnego podziału płci, co przysporzyło mi wiele kłopotu podczas pisania tej recenzji. Nadzieję na stopniową, usankcjonowaną zmianę społeczną, prowadzącą ku coraz bardziej równościowemu światu, jest przełomowy wyrok Niemieckiego Sądu Najwyższego uznający trzecią płeć. Obecnie niemieckie prawo zakłada możliwość wpisania w dokumentach płci żeńskiej, męskiej lub pozostawienie pustego pola. Trybunał Konstytucyjny zażądał uznania trzeciej płci, ponieważ uznał obowiązujące przepisy za niezgodne z Konstytucją, która gwarantuje wszystkim prawo do równego traktowania. Zadeklarowanie się jako osoba trzeciej płci możliwe będzie wraz z końcem przyszłego roku.

Wydawca

taniecPOLSKA.pl

Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska dla Ciało/Umysł 2017.
Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska dla Ciało/Umysł 2017.
Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska dla Ciało/Umysł 2017.
Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska dla Ciało/Umysł 2017.
Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska dla Ciało/Umysł 2017.
Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska dla Ciało/Umysł 2017.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Close