IV odsłona Sceny Tańca Studio 2018 odbywała się pod hasłem Emocje i ekstensyfikacja. Właściwie każdy zaprezentowany tytuł można rozpatrywać w obu aspektach. Darklena zestawia emocjonalność dzieci i dorosłych, zachęcając do poszerzenia relacji o aspekt partnerstwa. Melancolia mierzy się z tematem zadumy graniczącej ze stanami apatycznymi, jednocześnie sugerując, że mogą one być twórcze i nie należy zawężać ich postrzegania do kategorii wad. Performance międzygatunkowy pyta o możliwość więzi emocjonalnej z bytami nieożywionymi i wnosi do dyskusji argumenty z obszaru seksualności. Ogrody opuściły swoje drzewa (wersja kobaltowa) przygląda się emocjom związanym ze stratą i poszerza doświadczenie żałoby o wymiar ponadjednostkowy. Sci-Fi Ceremonials ukazuje dramat egzystencjalny samoświadomych istot pozaludzkich i proponuje poszerzenie rozważań na temat tożsamości o kwestie pozostające na razie w sferze fikcji, ale już niedługo mogące stać się palącymi zagadnieniami etycznymi.

Wersja do druku

Udostępnij

IV odsłona Sceny Tańca Studio 2018 odbyła się w terminie 1-2 sierpnia. W dwa dni zaprezentowano cztery prace sceniczne (w tym spektakl adresowany do dzieci i młodzieży) i jeden performans plenerowy. Odsłona ta zamknęła trwający od maja czteroczęściowy program Osiem stopni wtajemniczenia w taniec pod opieką kuratorską Włodzimierza Kaczkowskiego

 

Spektakl Darklena HOTELOKO movement makers, którym rozpoczęto IV STS 2018, adresowany jest do dzieci i młodzieży, ale może stanowić ciekawą propozycję również dla dorosłych, zwłaszcza tych zainteresowanych tematem relacji miedzy dziećmi a dorosłymi. Bohaterem początkowo wydaje się chłopiec (Bastian Knober-Żebrowski), którego poznajemy w pierwszej scenie jako zadbanego (myje zęby, jest schludnie ubrany), dobrze zorganizowanego (rekwizyty wyjmowane z plecaka po użyciu odkłada na miejsce) i mającego hobby (tańczy). Bastian odsłania się, opowiadając, co lubi (np. grać w gry) i czego się boi (np. śmierci). Gdy już można pomyśleć, że obejrzymy typową linearną narrację o przygodach chłopca, pojawiają się kolejne postaci, przełamujące tę konwencję. Joanna Chitruszko (oprócz wykonania współpraca z choreografem – Wojciechem Grudzińskim) i Agata Życzkowska (wykonanie, koncepcja, dramaturgia, reżyseria, wideo) przybywają z innej, niecodziennej rzeczywistości. Można to wywnioskować z masek przeciwsmogowych, które po wpełznięciu na scenę zdejmują, oraz przykuwających uwagę kostiumów w intensywnych kolorach, pełnych cekinów, ażuru i naszywek.

 

Wraz z  przybyciem tych postaci zmienia się estetyka spektaklu, pojawiają się kolejne wątki, a konstrukcja całości zaczyna przypominać patchwork (który zresztą w jednej ze scen pojawi się jako istotny element scenografii). Na nieprzypadkową łataninę składają się takie tematy jak macierzyństwo czy szacunek dla autonomii dziecka jako jednostki ludzkiej, a także pytania o rolę szkoły w procesie wychowawczym, tolerancję dla różnorodnych rodzajów wyglądu, typów osobowości czy zasobów wiedzy. Performer i performerki często wchodzą w interakcję z widownią, rozmawiają z nią i zapraszają do wspólnego działania. Wszystkie środki (ruch codzienny, taniec, tekst mówiony, projekcje wideo) współdziałają w tworzeniu komunikatów scenicznych, jednocześnie bogatych i niejednoznacznych. Kim albo czym jest Darklena? Spektakl sugeruje, że to nie osoba, a element – pierwiastek otwartości i radości. Jednoznacznej informacji na temat jego tożsamości jednak nie dostajemy. Przeciwnie: Życzkowska zadaje to pytanie publiczności, ale żadnej odpowiedzi nie uznaje za poprawną lub błędną. Być może każdy ma własną Darklenę.

 

Sopocki Teatr Tańca zapożyczył tytuł swojego spektaklu od miedziorytu Albrechta Dürera pt. Melancolia I (1514), który stanowi inspirację dla przedstawienia Jacka Krawczyka (oprócz wykonania: scenariusz, reżyseria i choreografia we współpracy z zespołem w składzie Joanna Czajkowska, Aleksandra Foltman, Artur Gołdys, Magdalena Laudańska, Kamila Maik). Większa część spektaklu ukazuje przygotowania do tajemniczego rytuału, jaki w finale odprawi silnie zhierarchizowana grupa. Niekwestionowaną najwyższą pozycję zajmuje postać, którą w pierwszej scenie widzimy siedzącą na dużej klepsydrze w centrum sceny. Postaci znajdujące się niżej w hierarchii uznają ją za przywódczynię, ale między sobą nawzajem walczą o dominację. Zobaczymy więc zmagania chimery pilnującej klepsydry z chcącym przejąć czasomierz uzurpatorem, duet kobiet w czerni i w bieli zbudowany na zasadzie zwykłej i odwróconej symetrii, ich trio z mężczyzną – kapłanem? – przerywającym walkę. Przez większość czasu taniec jest bardzo powolny, a ruch cechuje się lekkością i delikatnością, co podkreśla uduchowienie postaci i uroczystą atmosferę wydarzenia.

 

Wszystkie sceny toczą się na tle wizualizacji (autorstwa Łukasza Borosa), widocznych na dużym ekranie zasłaniającym niemal całą tylną ścianę. Obrazy można postrzegać nie tylko jako ruchomą dekorację, ale także jako projekcje wizji poszczególnych postaci, które niekiedy odzwierciedlają w ruchu kształty z ekranu. Wszystkie elementy wizualizacji pochodzą z Melancolii I Dürera – dzieła nasyconego mistycznymi symbolami i kodami. Twórca projekcji wprawił w ruch to, co na miedziorycie jest zatrzymane: lśniącą gwiazdę widzimy jako rozjaśniający się punkt światła na ciemnym tle, początkowo maleńki, a pod koniec pierwszej sceny ogromny; wirujące krystaliczne struktury zbudowane są w oparciu o Dürerrowskie bryły i diagramy. Głowice kolumn widocznych na projekcji zdobione są wzorami przeniesionymi z wieńca na głowie miedziorytowej skrzydlatej postaci, potok liter i cyfr pochodzi z kwadratu magicznego, tak samo jak transformująca się wielościenna bryła. Dzięki przemyślanemu połączeniu tańca, gry aktorskiej, wizualizacji, wysmakowanych kostiumów (projekt: Joanna Czajkowska, wykonanie: Agnieszka Puławska) i hipnotyzującej muzyki (Mariusz Noskowiak) Melancolia Sopockiego Teatru Tańca jest spektaklem wciągającym bez reszty, sprawiającym dużą przyjemność estetyczną i przynoszącym uczucie spokoju i zadumy.

 

Drugi dzień STS został otwarty Performancem międzygatunkowym Wojciecha Grudzińskiego, Aleksandry Osowicz, Magdaleny Ptasznik, Joanny Ostrowskiej i Zoi Michalovej w wykonaniu trojga z nich. Grudziński, Osowicz i Ptasznik, leżąc na trawniku na Placu Defilad, przedstawiają się jako ekoseksualiści/stki, czyli miłośnicy/czki Ziemi lub jej (Jej?) kochankowie/nki.[i] Widownia otrzymuje wydruk The Ecosex Manifesto Elizabeth M. Stephens i Annie M. Sprinkle[ii], a następnie swobodnie układa się na leżakach i pufach. Jest ciepło i przyjemnie. Performerzy/rki w szarych, jednoczęściowych kostiumach kąpielowych i długowłosych perukach czytają łagodnymi głosami polskie tłumaczenie manifestu, wielokrotnie powtarzając go i wymiennie stosując formy żeńskie i męskie. Dzięki tym zabiegom plastyczno-werbalnym binarny podział na dwie płcie dość szybko zostaje zatarty, co otwiera performans szeroką identyfikację wśród publiczności. Po dłuższym czasie grupa zaczyna wykonywać ruchy o jednoznacznie seksualnej konotacji: oparte na ocieraniu się o podłoże, na skurczach centrum ciała i na kopulacyjnych posunięciach miednicy, które później rozbudują się w struktury taneczne przypominające stylistykę reggaeteonową. Początkowo akcja toczy się na trawniku, ale dość szybko przenosi na jego betonowo-kamienne otoczenie. Tu pojawia się  niepewność co do interpretacji performansu. Czy to akcja afirmacyjna fetyszystycznych praktyk seksualnych? Czy ostrzeżenie przed ekologiczną zagładą planety, na której coraz mniej jest trawy, a coraz więcej płyt ze sztucznego kamienia?

 

Drugiej interpretacji sprzyja przeniesienie się grupy ku fontannie wypływającej ze ściany Pałacu Kultury i Nauki. Tabliczki z napisami „woda niezdatna do picia” i „zakaz kąpieli” przypominają o przemocowej eksploatacji planety przez człowieka. Narastanie akcji seksualnej jest dość mechaniczne i mało namiętne. Interakcje wewnątrz grupy (dotyk, wymiana śliny i wody trzymanej w ustach, opluwanie się i oblewanie wodą) mimo swojej wyraźnej usilności długo wydają się cechować niemożnością osiągnięcia celu – tak jakby zbyt ograniczona obecność przyrody nie pozwalała na osiągnięcie pełni doznań. Dążenie do ekstazy jednak ostatecznie spełnia się, a publiczność zostaje włączona do zmysłowego doświadczenia, otrzymując duże ilości kostek lodu, szybko topniejących w zetknięciu z rozgrzaną upałem skórą. Niezależnie od tego, czy Performans międzygatunkowy stanowi apel o dbałość o środowisko naturalne, czy dotyczy tylko osobistej przyjemności, jest propozycją intrygującą i przykuwającą uwagę.

 

Tytuł spektaklu Ogrody opuściły swoje drzewa (wersja kobaltowa) w reżyserii Sylwii Hanff (wykonanie: Sylwia Hanff, Marek Kowalski) również odnosi się do przyrody, nie jest ona tu jednak głównym tematem. W wierszu Juliana Przybosia Wieczór, z którego zaczerpnięto tytuł spektaklu, mowa jest o tęsknocie za ukochaną osobą. W operze butoh Hanff uczucie to rozgrywa się w wymiarze ostatecznym: tematem jest żałoba, czyli tęsknota, która nie może zostać zaspokojona. Spektakl mierzy się z tym trudnym doświadczeniem za pomocą formy lamentu. W warstwie muzycznej słyszymy m.in. nagrania Lamentu Ariadny Claudio Monteverdiego i Lamentu Dydony Henry’ego Purcella w wykonaniu Elwiry Janasik, uzupełnione o grany na żywo akompaniament wiolonczelowy Roberta Jędrzejewskiego. Obrazy sceniczne ukazują rozpacz po nieodwracalnej stracie, widoczną zarówno w formie emocji, wewnętrznego przeżycia, jak i poprzez działania podejmowane – świadomie lub nie – w celu poradzenia sobie z bolesnym doświadczeniem.

 

Dwoje bohaterów znajduje się prawdopodobnie w innych już światach: on, niemal nagi, dopiero co zmarł, ale jego dusza jeszcze czeka na ostateczne przejście do innego wymiaru; ona, w ciemnej sukni, mierzy się z poczuciem opuszczenia. Jej samotność jest dojmująca, a wyrazisty taniec butoh i umiejętności wyrazowe artystki sprawiają, że smutek staje się przejmujący także dla publiczności. Umiejętnie dobrana symbolika pogrzebowa – bukiet lilii, osłonięta twarz, gest rozmazywania makijażu – współgrają z pełnymi bólu i gniewu spazmami i drżeniem tancerki. Z kolei zmarły jawi się nie jako ten, który znalazł się w stanie „wiecznego spoczynku”, ale jako zagubiony, momentami wręcz spanikowany, próbujący powrócić do życia. Więź między nimi ucieleśniona jest w postaci liny, której jeden koniec przymocowano do ciała zmarłego, a drugi do ciężarku tulonego przez żałobnicę. Zerwanie tej więzi jest nieuniknione – próba powrotu z zaświatów nie powiedzie się, a lamentująca „wdowa” nie znajdzie ukojenia, póki nie doświadczy w pełni ciężaru żałoby). Akcję sceniczną uzupełnia projekcja wideo, na której obrazy gałęzi drzew, przypominających krwiobiegi, przeplatają się z układami rur hydraulicznych. W efekcie można odnieść wrażenie, że rozpacz to nie tylko stan psychiczny osamotnionych jednostek, ale także całych społeczności funkcjonujących w nowoczesności, na rzecz której coraz bardziej traci się kontakt z przyrodą i naturalnym rytmem życia.

 

Ostatni punkt programu STS stanowiło kameralne solo Sci-Fi Ceremonials w choreografii i wykonaniu Karoliny Kraczkowskiej. Praca ta[iii] jest debiutem artystki na polskiej scenie tańca jako samodzielnej choreografki (jej pierwsze solo powstało w ramach rezydencji w Nowym Jorku w 2016 roku) – debiutem bardzo udanym. Punktem wyjścia jest sytuacja androidki, którą obserwujemy w jej industrialnym lokum. Rozrzucono tu metalowe pręty, elementy kratownicy, świetlówki; jest też druciany wózek i stół z konsoletą. Gospodyni tego ascetycznego bałaganu to drobna kobieta w metalicznie połyskującym dresie. Elastyczna i silna tancerka w długiej sekwencji przemieszcza się bezładnie w różnych kierunkach, eksponując izolacyjne możliwości swoich mięśni, ścięgien i stawów. Być może jesteśmy świadkami „narodzin” replikantki, której powłokę cielesną testuje się, aby była możliwie bliska niezniszczalności. Scena ta otwiera pole do refleksji, że fizyczne cechy „sztucznych ludzi” można porównać do tych, jakie w zawodowych tancerzach i tancerkach mają wykształcić lata treningu. Czy tancerka doskonała nie byłaby w pewnym sensie istotą droidyczną? Odporną na ból, błyskawicznie się regenerującą, bez znużenia powtarzającą w nieskończoność te same ciągi ruchowe? Potwierdzenie takiej interpretacji mogą przynieść kolejne sceny, w których performerka ćwiczy równowagę, boksuje się z powietrzem, wiruje wokół metalowych konstrukcji, które sama buduje. Jest sprawna, silna, wytrzymała, a przy tym subtelna i wyrazista.

 

Spektakl opiera się jednak na głębszym koncepcie niż zestawienie sztucznej doskonałości z ludzką kruchością. Poprzez nawiązania muzyczne i słowne artystka odwołuje się do filmu Łowca androidów w reżyserii Ridleya Scotta[iv] i to w jego kontekście podejmuje rozważania na temat tożsamości. Co sprawia, że człowiek identyfikuje swoje „ja”? Wiele koncepcji psychologicznych przyjmuje, że za ciągłość osobowości odpowiada pamięć, która pozwala ludziom uchwycić swoje istnienie. Co jednak, pytało wielu filozofów empiryków (i autorów i autorek science-fiction), jeśli wspomnienia są fałszywe? Czy da się, wbrew przekonaniom solipsystycznym, odróżnić prawdziwą rzeczywistość od iluzji? Czy mózg przekazuje człowiekowi prawdę o otoczeniu i czy, pytali immaterialiści, ta prawda w ogóle istnieje? Sci-Fi Ceremonials to jednocześnie fantazja na temat niezniszczalnej cyborżki, socjologiczna obserwacja porównująca ludzką tancerkę z bioandroidką, rozważania o ludzkiej tożsamości oraz refleksja ontologiczna. Trzeba dużego talentu i bardzo sprawnego warsztatu, żeby w półgodzinnej pracy zawrzeć tyle wątków i nie przesycić spektaklu nadmiarem treści. Oba czynniki bez wątpienia są u Kraczkowskiej obecne, powstaje jednak pytanie o komunikatywność. Czy dla publiczności nieobeznanej z kulturą SF odwołania do replikanckich dylematów i związane z nimi rozważania filozoficzne będą czytelne?

 

***

 

IV odsłona Sceny Tańca Studio 2018 odbywała się pod hasłem Emocje i ekstensyfikacja. Właściwie każdy zaprezentowany tytuł można rozpatrywać w obu aspektach. Darklena zestawia emocjonalność dzieci i dorosłych, zachęcając do poszerzenia relacji o aspekt partnerstwa. Melancolia mierzy się z tematem zadumy graniczącej ze stanami apatycznymi, jednocześnie sugerując, że mogą one być twórcze i nie należy zawężać ich postrzegania do kategorii wad. Performance międzygatunkowy pyta o możliwość więzi emocjonalnej z bytami nieożywionymi i wnosi do dyskusji argumenty z obszaru seksualności. Ogrody opuściły swoje drzewa (wersja kobaltowa) przygląda się emocjom związanym ze stratą i poszerza doświadczenie żałoby o wymiar ponadjednostkowy. Sci-Fi Ceremonials ukazuje dramat egzystencjalny samoświadomych istot pozaludzkich i proponuje poszerzenie rozważań na temat tożsamości o kwestie pozostające na razie w sferze fikcji, ale już niedługo mogące stać się palącymi zagadnieniami etycznymi. W ten sposób zakończyły się cztery odsłony Sceny Tańca Studio 2018, składające się na program kuratorski Włodzimierza Kaczkowskiego Osiem stopni wtajemniczenia w taniec. Wkrótce czekają nas kolejne: wrześniowa odsłona Ruch w samym centrum pod opieką kuratorską Joanny Chitruszko i Soni Nieśpiałowskiej-Owczarek oraz Piąta strona świata, czyli trzyczęściowy jesienno-zimowy program Adama Kamińskiego i Anny Królicy.

 

Copyright taniecPOLSKA.pl (miniaturka)

 

 

 

 

HOTELOKO movement makers, Darklena

koncepcja, dramaturgia, reżyseria, wideo: Agata Życzkowska

choreografia: Wojciech Grudziński

współpraca choreograficzna: Joanna Chitruszko

wykonanie: Joanna Chitruszko, Agata Życzkowska, Bastian Knober-Żebrowski

koprodukcja: Fundacja Rozwoju Teatru ‘NOWA FALA’ / HOTELOKO movement makers / Prom Kultury Saska Kępa / Centrum Sztuki Tańca w Warszawie

premiera: 4 czerwca 2018 w ramach Programu Koprodukcji 2018 Centrum Sztuki Tańca  w Warszawie

Spektakl prezentowany 1 sierpnia 2018 w ramach IV odsłony Sceny Tańca Studio 2018 (Teatr Studio w Warszawie, scena Malarnia).

 

Sopocki Teatr Tańca, Melancolia

scenariusz, reżyseria, choreografia, wykonanie: Jacek Krawczyk

współpraca choreograficzna i wykonanie: Joanna Czajkowska, Aleksandra Foltman, Artur Gołdys, Magdalena Laudańska, Kamila Maik

muzyka: Mariusz Noskowiak

wizualizacje: Łukasz Boros

scenografia: Artur Gołdys, Jacek Krawczyk

kostiumy:  Joanna Czajkowska (projekt), Agnieszka Puławska (wykonanie)

światła: Rico

partnerzy: Dance [SIC!] Association, Teatr na Plaży, Miasto Sopot

premiera: 20 kwietnia 2018, Teatr na Plaży

Spektakl prezentowany 1 sierpnia 2018 w ramach IV odsłony Sceny Tańca Studio 2018 (Teatr Studio w Warszawie, Duża Scena).

 

Wojciech Grudziński, Aleksandra Osowicz, Joanna Ostrowska, Magdalena Ptasznik, Zoi Michailova, Performance międzygatunkowy

koncept: Wojciech Grudziński, Aleksandra Osowicz, Joanna Ostrowska, Magdalena Ptasznik, Zoi Michailova

wykonanie: Wojciech Grudziński, Aleksandra Osowicz, Magdalena Ptasznik

grafika: Maciej Bychowski

zdjęcia: idocontent Bartosz Zalewski

kurator: Anna Czaban

produkcja: Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie

premiera: 1 sierpnia 2018

Performans prezentowany 2 sierpnia 2018 w ramach IV odsłony Sceny Tańca Studio 2018 (Teatr Studio w Warszawie, Plac Defilad).

 

Teatr Limen Butoh, Ogrody opuściły swoje drzewa (wersja kobaltowa)

reżyseria: Sylwia Hanff

taniec butoh: Sylwia Hanff i Marek Kowalski

muzyka: Robert Jędrzejewski.  

W spektaklu wykorzystano nagranie śpiewu Elwiry Janasik (mezzosopran)oraz  fragmenty Lamentu Ariadny Claudio Monteverdiego, Lamentu Dydony Henry’ego Purcella, Hor ch’è tempo di dormire Tarquinio Meruli.

Partnerem projektu jest Stowarzyszenie „Akademia Umiejętności Społecznych”.

premiera: 3 września 2015

Spektakl prezentowany 2 sierpnia 2018 w ramach IV odsłony Sceny Tańca Studio 2018 (Teatr Studio w Warszawie, Duża Scena).

 

Karolina Kraczkowska/Art Stations Foundation, Sci-Fi Ceremonials

choreografia i wykonanie: Karolina Kraczkowska

opracowanie muzyczne: Sasha Zakrevska (Polychain) na podstawie oryginalnej ścieżki dźwiękowej Vangelisa do filmu Łowca androidów

realizacja techniczna i światła: Łukasz Kędzierski

opieka artystyczna: Peter Player

partnerzy: Centrum w Ruchu, Fundacja Burdąg

premiera: 11 maja 2018

Spektakl prezentowany 2 sierpnia 2018 w ramach IV odsłony Sceny Tańca Studio 2018 (Teatr Studio w Warszawie, scena Malarnia).



[i] Angielskie określenie Earth lovers można rozumieć dwojako i ta dwuznaczność odzwierciedla różnorodność działań podejmowanych przez ekoseksualistów/tki. Część aktywności mieści się w polu popularyzacji świadomości ekologicznej i dążenia do uczynienia jej sexy w przenośni i dosłownie: akcje edukacyjne, promowanie wiedzy o akcesoriach erotycznych wytwarzanych z produktów nietestowanych na zwierzętach itd. Część zaś rozgrywa się na polu przyjemności osobistej: intymności i spełnienia seksualnego osiąganego poprzez kontakt z przyrodą; przy czym choć niektóre/rzy apelują o uznanie ekoseksualizmu za orientację seksualną, słyszalne są także głosy osób LGBT+ przeciwne takiej klasyfikacji, podnoszące, iż ekoseksualizm tak naprawdę jest rodzajem parafilii fetyszystycznej, nie zaś orientacji. Jako kontekst dla działań związanych z erotyką mających na celu zwiększanie świadomości ekologicznej warto przywołać działalność organizacji Fuck For Forest założonej przez Leonę Johansson i Tommy’ego H. Ellingsena, pozyskującej fundusze na działalność ekologiczną poprzez odpłatne udostępnianie treści pornograficznych (co ważne, treści te są pozyskiwane w warunkach konsensualności wszystkich stron).

[ii] Elizabeth M. Stephens, Annie M. Sprinkle, The Ecosex Manifesto, zob. np. sexology.org: http://sexecology.org/research-writing/ecosex-manifesto/.

[iii] Wyprodukowana przez Arts Stations Foundation w ramach programu Solo Projekt Plus 2018 pod opieką artystyczną Petera Pleyera.

[iv] Film Łowca androidów (Blade Runner) w reżyserii Ridleya Scotta z 1982 roku oparty jest na motywach z książki Philipa K. Dicka pt. Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?. Jego kontynuacją jest powstały w 2017 roku Blade Runner 2049 (reż. Denis Villeneuve).

Wydawca

taniecPOLSKA.pl ()

HOTELOKO movement makers „Darklena”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
HOTELOKO movement makers „Darklena”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
HOTELOKO movement makers „Darklena”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
HOTELOKO movement makers „Darklena”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
HOTELOKO movement makers „Darklena”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Sopocki Teatr Tańca „Melencolia” – reż. i chor. Jacek Krawczyk. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Sopocki Teatr Tańca „Melencolia” – reż. i chor. Jacek Krawczyk. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Sopocki Teatr Tańca „Melencolia” – reż. i chor. Jacek Krawczyk. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Sopocki Teatr Tańca „Melencolia” – reż. i chor. Jacek Krawczyk. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Sopocki Teatr Tańca „Melencolia” – reż. i chor. Jacek Krawczyk. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Sopocki Teatr Tańca „Melencolia” – reż. i chor. Jacek Krawczyk. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Grudziński/Osowicz/Ostrowska/Ptasznik/Michailova „Performance międzygatunkowy”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Grudziński/Osowicz/Ostrowska/Ptasznik/Michailova „Performance międzygatunkowy”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Grudziński/Osowicz/Ostrowska/Ptasznik/Michailova „Performance międzygatunkowy”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Grudziński/Osowicz/Ostrowska/Ptasznik/Michailova „Performance międzygatunkowy”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Grudziński/Osowicz/Ostrowska/Ptasznik/Michailova „Performance międzygatunkowy”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Grudziński/Osowicz/Ostrowska/Ptasznik/Michailova „Performance międzygatunkowy”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Grudziński/Osowicz/Ostrowska/Ptasznik/Michailova „Performance międzygatunkowy”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Grudziński/Osowicz/Ostrowska/Ptasznik/Michailova „Performance międzygatunkowy”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Grudziński/Osowicz/Ostrowska/Ptasznik/Michailova „Performance międzygatunkowy”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Grudziński/Osowicz/Ostrowska/Ptasznik/Michailova „Performance międzygatunkowy”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Grudziński/Osowicz/Ostrowska/Ptasznik/Michailova „Performance międzygatunkowy”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Teatr Limen Butoh „Ogrody opuściły swoje drzewa” (wersja indygo). Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Teatr Limen Butoh „Ogrody opuściły swoje drzewa” (wersja indygo). Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Teatr Limen Butoh „Ogrody opuściły swoje drzewa” (wersja indygo). Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Teatr Limen Butoh „Ogrody opuściły swoje drzewa” (wersja indygo). Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Teatr Limen Butoh „Ogrody opuściły swoje drzewa” (wersja indygo). Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Teatr Limen Butoh „Ogrody opuściły swoje drzewa” (wersja indygo). Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Karolina Kraczkowska/Art Stations Foundation „Sci-Fi Ceremonials”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Karolina Kraczkowska/Art Stations Foundation „Sci-Fi Ceremonials”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Karolina Kraczkowska/Art Stations Foundation „Sci-Fi Ceremonials”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Karolina Kraczkowska/Art Stations Foundation „Sci-Fi Ceremonials”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.
Karolina Kraczkowska/Art Stations Foundation „Sci-Fi Ceremonials”. Fot. Marta Ankiersztejn/© Instytut Muzyki i Tańca.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Close