Anat Grigorio, izraelska choreografka, w spektaklu Mr. Nice Guy zaprezentowała historię kobiecego ciała uwikłanego w oczekiwania kultury, która mówi męskim głosem. Tancerka wykonuje nie zawsze zrozumiałe polecenia rozbrzmiewające z off-u, wygina się, pręży, przybiera karykaturalne pozy, na wszelkie sposoby starając się zaspokoić wymagania tytułowego Przyjemniaczka, będącego panem sytuacji. Szuka on „prawdziwej kobiecości”, zarazem uwodzicielskiej i bezbronnej, seksownej i niewinnej, silnej, ale nie taką siłą, która mogłaby zagrozić jego pozycji. Bohaterka ulega presji i niczym Emmanuelle Seigner w pierwszej części Wenus w futrze w reżyserii Polańskiego spełnia kolejne życzenia reżysera.

Wersja do druku

Udostępnij

Kolejne dwa dni X Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca Zawirowania to następna dawka spektakli zrealizowanych w odmiennych językach ruchowych, ze zróżnicowanym przekazem i o różnej temperaturze emocjonalnej.

 

Anat Grigorio, izraelska choreografka, w spektaklu Mr. Nice Guy zaprezentowała historię kobiecego ciała uwikłanego w oczekiwania kultury, która mówi męskim głosem. Tancerka wykonuje nie zawsze zrozumiałe polecenia rozbrzmiewające z off-u, wygina się, pręży, przybiera karykaturalne pozy, na wszelkie sposoby starając się zaspokoić wymagania tytułowego Przyjemniaczka, będącego panem sytuacji. Szuka on „prawdziwej kobiecości”, zarazem uwodzicielskiej i bezbronnej, seksownej i niewinnej, silnej, ale nie taką siłą, która mogłaby zagrozić jego pozycji. Sam nie do końca wie, czego chce, jakimi środkami miałaby się ta kobiecość wyrażać, zmienia więc zdanie, wycofuje się z wcześniejszych koncepcji, po czym do nich wraca. Bohaterka ulega presji i niczym Emmanuelle Seigner w pierwszej części Wenus w futrze w reżyserii Polańskiego spełnia kolejne życzenia reżysera. Jest posłuszna, tajemnicza, elastyczna, uśmiechnięta, seksowna, zdystansowana, mówi po francusku, śpiewa po rosyjsku, szczeka jak Chihuahua lub jak dog, chrząka jak prosię – wszystko zgodnie z zamówieniem. W przeciwieństwie jednak do Wandy Jordan wykreowanej przez Seigner nie obnaża prywatnego egoizmu reżysera, w przeciwieństwie do Wandy Jordan wykreowanej przez Magdalenę Popławską w Wenus… Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej w Teatrze WARSawy nie wyzwala się spod jego mocy – tutaj Wanda-Marylin-Kobieta pozostaje we władzy Mr. Nice Guy’a, a jedyne, co jej pozostaje w oczekiwaniu na werdykt, to wtulenie się w miękkie futro i próba przetworzenia go z elementu opresyjnej kliszy na indywidualnie rozumiany własny rekwizyt; już z użyciem własnego ruchu, płynącego z wnętrza, nie narzuconego przez kulturę – choć niełatwo świadomie stwierdzić, co tu właściwie jest własne, a czym nasiąknęło się i co przyjęło się z zewnętrznych oczekiwań.

 

Zbliżenia w zbiorowej choreografii zespołu Zawirowań to spektakl o My, i o Ja. Fabularnie jest to opowieść o dwójce ludzi, których związek nie przetrwał próby czasu – nic wielkiego się nie dzieje, ale pokusa nowości okazuje się silniejsza niż przywiązanie. Mężczyzna odchodzi do Innej, Ta Pierwsza cierpi, chce go odzyskać, ostatecznie obie kobiety nawiązują nić porozumienia i opuszczają niestabilnego emocjonalnie partnera. Poetyckość i impresyjność przedstawienia pozwala jednak szukać w tej historii czegoś więcej. Ciężar empatii kieruje się w stronę pierwszej partnerki, porzuconej i oszukanej, można też identyfikować się z drugą, którą niepewność sytuacji przerasta, a uczucia zostają wystawione na próbę. Warto jednak skierować uwagę także ku męskiemu bohaterowi, który z pozoru irytujący, niezdecydowany, poddający się manipulacjom kobiet, jest w pewnym sensie ofiarą ich oczekiwań – podobnie jak bohaterka Grigorio poddany jest presji, której nie potrafi się wymknąć. Jedyną drogą jest dla niego wgląd w siebie, samotne spojrzenie w lustro i próba dotarcia do choćby zrębów własnej tożsamości. Taką podróż w głąb trzeba odbywać w samotności.

 

Prezentacja obu spektakli jednego dnia stworzyła interesujący, dopełniający się dialog, w którym opresja płci w kontekście kulturowym przedstawiona jest jako godząca zarówno w mężczyzn, jak i kobiety – w dyskursie patriarchalnym wszyscy są ofiarami, tak naprawdę nie ma zwycięzców. Podobnie wspólny mianownik miały dwa spektakle piątkowe; aczkolwiek poruszały zupełnie odmienne tematy, łączyło je zaczerpnięcie wątków z historii – zarówno politycznej, jak i artystycznej.

 

Budapest Dance Theatre zbudował spektakl na bazie literatury; wychodząc od cytatu z Dziennika Anne Frank przyjrzał się historii rodziny Frank i ich towarzyszy i towarzyszek ukrywających się przez dwa lata i prawie dwa miesiące w specjalnie przygotowanym miejscu w Amsterdamie w latach 1942-1944. „Widzę naszą ósemkę jakbyśmy byli malutkim skrawkiem błękitnego nieba otoczonym przez ciężkie, burzowe chmury. To miejsce, w którym stoimy, dokładnie określone, jest póki co bezpiecznie, ale chmur zbiera się coraz więcej i ten krąg, który oddziela nas od niebezpieczeństwa jest coraz mniejszy. […] Wszyscy patrzymy w dół, gdzie ludzie ze sobą walczą, a później do góry – gdzie jest pięknie i cicho. I nagle zostajemy otoczeni przez masę ciemnych chmur, odcięci przez nią od tej pięknej, spokojnej góry; chce nas zniszczyć…”. Ośmioro tancerzy oddaje ciałem sytuację uwięzienia mającego być ratunkiem. Jest mało miejsca, ale jest życie i być może szansa na przetrwanie. Inni – ci poza kręgiem – giną. Nie można nic dla nich zrobić, może uda się ocalić chociaż własne rodziny. Przy czym mimo ekstremalnego zagrożenia nie da się nie żyć równocześnie przerażająco zwyczajnym życiem. Nie da się nie kłócić, nie da się nie godzić. Nie da się uniknąć burz dorastania ani porywów emocji czy głodu wiedzy. W książce Anne długo nie dopuszcza do siebie myśli o realności niepowodzenia planu dorosłych. Dopiero jesienią 1943 roku wraz ze snem o szkolnej przyjaciółce zaczyna pojawiać się świadomość, że przeżycie nie jest stuprocentowo pewne. W węgierskim spektaklu od początku obecne jest przeczucie klęski, niepewność towarzyszy bohaterom od pierwszej sceny; dzieje się tak dlatego, że przedstawienie opowiada nie tylko o dziejach ośmiorga, ale o losach milionów.

 

Sopocki Teatr Tańca w przedstawieniu PUSTE CIAŁO. Okazja do malutkiej rozpaczy również sięgnął do historii, lecz nie w politycznym wymiarze; sięgnął do historii sztuki, zapraszając widownię do uczestnictwa w mrocznym dwuaktowym widowisku, którego pierwsza część poświęcona jest Franzowi Kafce, a druga Henri Toulouze-Latrecowi. Pisarz jawi się tu jako przytłoczony, wręcz obezwładniony życiem nieszczęśnik, pogrążony w poczuciu pustki i bezcelowości. Znęcają się nad nim psychicznie przedstawiciele… No właśnie, czego lub kogo? Być może wysłannicy obiektywnej rzeczywistości, tak a nie inaczej przez Kafkę postrzeganej, a być może emanacje jego hiperwrażliwej wyobraźni, które z intensywności wewnętrznego krajobrazu artysty zyskały własne życie. Taniec i sceny aktorskie emanują niepokojem, napięciem, przeczuciem bliżej niesprecyzowanego zagrożenia, uwypuklonego precyzją geometrycznego układu ścieżek ruchowych. Nieubłagany czas wynaturza się, wielki zegar  wskazuje coraz to bardziej bezsensowne godziny. Pod tym samym zegarem, pod którym Kafka – czy kafkowski bohater – szuka, lecz nie znajduje ukojenia, malarz z kolei chce być szalonym wodzirejem, konferansjerem życiowego teatru osobliwości, porywającym ekscentrykiem; jego pragnienia jednak spełzają na niczym. Nic już nie cieszy, wulkany śmiechu eksplodowały dawno temu, lawa temperamentu i pożądania zastygła, bujna dżungla życia zmieniła się w pustynię, a bąbelki uleciały z szampana. Zresztą nawet najbardziej wyrafinowany szampan już nie sprawi przyjemności, najbardziej wyuzdany seks nie wzbudzi dreszczu. Niezwykle przygnębiająca jest scena fenomenalnego groteskowego kankana, w którym resztki rozsypanej struktury tego żywiołowego tańca rozsypują się po scenie, a dynamika tancerek nie jest w stanie rozgrzać niczyjego serca ani rozpiąć niczyich spodni. Bohater to zresztą wie. Widzi, że żądza przeżycia nie zostanie zaspokojona. Już się nie łudzi, a próby ubarwienia świata podejmuje tylko z nawyku, równie ekscytującego, co codzienne golenie.

 

 Kobiecość w męskim obiektywie, męskość uwikłana w życiowe wybory, literatura zaświadczająca o dramacie historii oraz historia literatury i malarstwa – taniec, ruch, aktorstwo, muzyka i sztuki plastyczne współdziałają na dwóch warszawskich scenach, zabierając widownię Zawirowań w kolejne przestrzenie emocjonalne i intelektualne.

 

 

Logo TaniecPOLSKA z hasłem, nowe (miniaturka)

Anat Grigorio Mr. Nice Guy

Choreografia i wykonanie: Anat Grigorio

Dźwięk: Idan Shimoni

Światła: Shachar Werchason

Muzyka: BOKER – (Morning) instrumental by Idan Shimoni, Edith Piaf – Non,  je ne regrette rien

Spektakl prezentowany 20.11.2014 w Collegium Nobilium w Warszawie w ramach X Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca Zawirowania – odsłony jesiennej.

 

Teatr Tańca Zawirowania Zbliżenia

Choreografia:  zbiorowa

Obsada: Karolina Kroczak, Maga Radłowska, Szymon Osiński

Muzyka: Alva Noto Vrioon, Murcof Una, Lady Gaga fest Beyonce Telephone, Garment, Steve Reich, Rene Aubry, Olafur Arnalds

Spektakl prezentowany 20.11.2014 w Teatrze WARSawy w Warszawie w ramach X Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca Zawirowania – odsłony jesiennej.

 

Budapest Dance Theatre My Daughter, Anna Frank

Choreografia: Béla Földi

Muzyka: Dániel Szántó

Kostiumy: Péter Klimó

Spektakl prezentowany 21.11.2014 w Collegium Nobilium w Warszawie w ramach X Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca Zawirowania – odsłony jesiennej.

 

Sopocki Teatr Tańca Puste ciało. Okazja do malutkiej rozpaczy

Koncept, reżyseria i choreografia: Joanna Czajkowska i Jacek Krawczyk

Współpraca choreograficzna i taniec: Magda Wójcik, Barbara Pędzich, Dorota Zielińska, Joanna Nadrowska, Joanna Czajkowska, Jacek Krawczyk

Muzyka: Mariusz Noskowiak

Kostiumy: Agnieszka Puławska

Światła: Artur Aponowicz

Scenografia: Jacek Krawczyk, Artur Gołdys

Spektakl prezentowany 21.11.2014 w Teatrze WARSawy w Warszawie w ramach X Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca Zawirowania – odsłony jesiennej.

 

 

Wydawca

taniecPOLSKA.pl ()

Anat Grigorio, Mr.Nice Guy. Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska dla Festiwalu Zawirowania.
Anat Grigorio, Mr.Nice Guy. Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska dla Festiwalu Zawirowania.
Teatr Tańca Zawirowania, Zbliżenia. Fot. Kasia Chmura-Ciegiełkowskla
Teatr Tańca Zawirowania, Zbliżenia. Fot. Kasia Chmura-Ciegiełkowskla
Teatr Tańca Zawirowania, Zbliżenia. Fot. Kasia Chmura-Ciegiełkowskla
Teatr Tańca Zawirowania, Zbliżenia. Fot. Kasia Chmura-Ciegiełkowskla
Teatr Tańca Zawirowania, Zbliżenia. Fot. Kasia Chmura-Ciegiełkowskla
Budapest Dance Theatre, My daughter, Anne Frank. Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska dla Festiwalu Zawirowania.
Budapest Dance Theatre, My daughter, Anne Frank. Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska dla Festiwalu Zawirowania.
Budapest Dance Theatre, My daughter, Anne Frank. Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska dla Festiwalu Zawirowania.
Budapest Dance Theatre, My daughter, Anne Frank. Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska dla Festiwalu Zawirowania.
Sopocki Teatr Tańca, PUSTE CIAŁO. Okazja do malutkiej rozpaczy. Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska dla Festiwalu Zawirowania.
Sopocki Teatr Tańca, PUSTE CIAŁO. Okazja do malutkiej rozpaczy. Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska dla Festiwalu Zawirowania.
Sopocki Teatr Tańca, PUSTE CIAŁO. Okazja do malutkiej rozpaczy. Fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska dla Festiwalu Zawirowania.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Close