Wersja do druku

Udostępnij

Transmisja internetowa to mało wyrafinowany sposób prezentacji sztuki zimny i bezduszny. Choć trafia do nas wprost do zacisznego domowego wnętrza, to trudno podczas niej utrzymać takie skupienie, jakie osiągalne jest w sali teatralnej. Jednak Jackowi Przybyłowiczowi i zespołowi baletowemu Opery Nova udało się za pośrednictwem Internetu stworzyć atmosferę intymności i koncentracji.  Szepty i cienie premiera wieczoru baletowego bydgoskiego zespołu z powodu wciąż obowiązujących obostrzeń związanych z pandemią musiała odbyć się bez udziału publiczności i została zaprezentowana on-line w formie rejestracji spektaklu, udostępnionej internautom w dniach  29 kwietnia-3 maja.

Na wieczór złożyły się trzy choreografie: Barocco (z 2004 roku, wówczas wystawione przez Polski Teatr Tańca) oraz przygotowane specjalnie dla zespołu Opery Nova tytułowe Szepty i cienie i 3 for 13. Z jednej strony wszystkie trzy części połączyły się w spójną, choć różnorodną całość, z drugiej otrzymaliśmy obraz przemian, jakim uległ na przestrzeni lat tak rozpoznawalny styl i język choreograficzny Przybyłowicza. Należy od razu dodać, że jest to przemiana w pełni świadoma, wynikająca z liczebności zespołów, wykształcenia tancerzy, z którymi choreograf pracuje, miejsca prezentacji, wyboru muzyki itd. Myślę, że nie ma miłośnika tańca, który widział Barocco wcześniej, a który nie wróciłby do niego teraz ze wzruszeniem. To było niewątpliwe wydarzenie na polskiej scenie tanecznej (choreografia została przygotowana specjalnie na Biennale Tańca w Lyonie), a i teraz ogląda się ten spektakl z ogromną przyjemnością. Kontrapunkt, jaki Przybyłowicz stosuje w swojej choreografii wobec muzyki Jana Sebastiana Bacha, jest mistrzowski. Choreograf stwarza odrealniony świat, który jest jednak przeniknięty duchem baroku, a może naszego o nim wyobrażenia. Znajduje to wyraz kostiumach jak gorsety, bufiaste spodnie, pojawiająca się raz krynolina ale nie tylko. To przede wszystkim pełen wyszukanych ozdobników, a jednak na wskroś współczesny ruch (w tym korpusów, które w tańcu barokowym pozostawały przecież usztywnione) i stylizacja wykończenia póz i układów dłoni powodują, że jesteśmy zanurzeni w innej, historycznej rzeczywistości. Artyści zespołu baletowego Opery Nova doskonale poradzili sobie ze specyficzną plastyką ruchu, jakiej wymaga tu Jacek Przybyłowicz falujących korpusów, szybkich i w jednym punkcie zatrzymanych wyrzutów rąk i ramion, niby to swobodnych w nadgarstkach, a jednak precyzyjnie wystylizowanych i charakterystycznych pozycji stóp z wyraźnie zaznaczonym odstawieniem od reszty dużego palca.

Szepty i cienie i 3 for 13 to prapremiery przygotowane do muzyki odpowiednio: Pawła Szymańskiego i Pawła Mykietyna polskich kompozytorów, do których twórczości Jacek Przybyłowicz chętnie sięga. Choreograf przed premierą internetową podkreślał, że pokaz w sieci nie jest w stanie oddać wszystkich niuansów tej choreografii, Chyba rzeczywiście, bo właśnie w tej części najtrudniej było mi odnaleźć ową specyficzną dla twórczości choreografa intymność i skupienie. Tu z kolei kontrapunkt zasadzał się na zestawieniu różnych języków tańca i wydzieleniu grupy tancerzy mężczyzn skontrastowanej z pozostałymi (również za pomocą kostiumu). To już Przybyłowicz, jakiego znamy z jego ostatnich realizacji, począwszy od II Koncertu skrzypcowego Karola Szymanowskiego w Polskim Balecie Narodowym (2017) i Gry w karty w Operze Wrocławskiej (2019), którego to baletu środkowe Szepty i cienie wydają się bliskim stylistycznie krewnym. Podobnie jak i tam mamy dość tajemniczą grupę wyróżnioną strojem (czarne spodnie i koszule u mężczyzn, krótkie czarne kombinezony u tancerek), której wejścia stanowią oś baletu, łączniki i przerywniki jednocześnie, a symbol chorągiewki, która w finale przeistoczy się w powiewającą chorągiew, każdy widz może zinterpretować po swojemu czasem to wabik, czasem nagroda, przekazywana z rąk do rąk, ale też wędzidło czy broń. Trzeba podkreślić, że w Szeptach i cieniach nie ma żadnej opowieści, radnej akcji w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. O ile w Barocco powstają, zawiązują się i rozpadają pewne relacje międzyludzkie, pary, istnieje coś w rodzaju erotycznego przyciągania i odpychania, w tym przypadku mamy afabularność całkowitą, pokrytą jednak tajemniczością, czasem może nawet niepokojem, drżeniem również przez czerń kostiumów półprzezroczystych body pozostałych wykonawców. Pod względem ruchowym jest to może nie zupełne, ale duże przeciwieństwo Barocco z 2004 roku. W Szeptach i cieniach Przybyłowicz wykorzystuje taniec na pointach, bardzo wysokie podnoszenie nogi do boku (grand battement) i obrót tancerki przez partnera w tej pozycji lub w pozycji z chwytem za pointę z nogą wolną zgiętą w kolanie. Dużo jest wysokich póz i podnoszeń, czasem niemal akrobatycznych. Na drugim biegunie  znajduje się opisana wcześniej grupa z chorągiewką nisko przy ziemi, często w grand plié, ale i z podnoszeniami, przekazywaniem sobie tancerza lub tancerki z rąk do rąk.

Podobny język tańca został wykorzystany również w 3 for 13. Jest to choreografia na duży zespół tancerzy i ma w sobie, oprócz charakterystycznych już dla Przybyłowicza gestów i póz zaczerpniętych z tańca modern i wykreowanych przez niego upozowań w oparciu o taniec klasyczny (wspomniany obrót z chwytem za pointę czy z gestem złączenia przez tancerkę palców obu dłoni z przodu na korpusie nieco nadużywany moim zdaniem), coś Balanchinowskiego. Może to przez owe wysokie pozy, może czystość linii, w których w wysokich skokach przemierzają scenę szeregi tancerzy Nie zabrakło, także jednego ze znaków rozpoznawczych Przybyłowicza, ruchu szeregu tancerzy w kanonie, ale miał on tym razem inny wymiar. Wykonawcy prawdziwie zawładnęli przestrzenią, a taniec świetnie splatał się z oniryczną muzyką Pawła Mykietyna i ją interpretował. Także i tu pojawiła się swoiście kontrapunktująca para, tym razem były to dwie tancerki w odmiennych od reszty kostiumach i czarnych kryzach. Demony Kapryśne damy Złowieszcze widziadła czy femme fatale Ich przejścia w wysuniętymi zuchwale w przód miednicami, ich niesamowite wijące się kształty w głębi sceny, ale także mimika ich na pozór tylko nieruchomych twarzy prawdziwie fascynowały i przykuwały uwagę. Trzeba zresztą podkreślić, ze we wszystkich trzech częściach wieczoru artyści bydgoskiego baletu, mimo że nie wcielali się w żadne konkretne  postaci stworzyli nie tylko kreacje taneczne, ale i mikrokreacje aktorskie za pomocą samej tylko mimiki, wyrazistości spojrzenia, ściągnięcia lub wydęcia warg. Tego w teatrze nie byłoby może tak dokładnie widać, w realizacji filmowej z jej zbliżeniami i zmiennymi kadrami okazało się jednak szczególnie frapujące. Teraz możemy jedynie czekać, aż Szepty i cienie będzie można obejrzeć na żywo, bez pośrednictwa oka kamery i porównać wrażenia z tymi z odbioru on-line.

Copyright taniecPOLSKA.pl (miniaturka)

Muzyka: Johann Sebastian Bach/Paweł Szymański/Paweł Mykietyn

Choreografia: Jacek Przybyłowicz

Wykonawcy: Balet Opery Nova.

Choreografia: Jacek Przybyłowicz

Kostiumy i scenografia: Jacek Przybyłowicz,Paweł Grabarczyk

Reżyseria świateł: Maciej Igielski

Projekcje multimedialne: Ewa Krasucka

Asystenci choreografa: Małgorzata Chojnacka,Stephane Aubry

II asystentka choreografa: Olga Karpowicz

Premiera: 29 kwietnia 2021 premiera online na kanale YouTube Opery Nova, 12 czerwca 2021 premiera sceniczna

Wydawca

taniecPOLSKA.pl ()

powiązane

Teksty

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Close