Wraz z rozwojem, rozprzestrzenianiem się i demokratyzacją nowej formy ruchu zmieniał się jej status. Z niezrozumiałego eksperymentu fizycznego przeobraziła się w taneczną aktywność o charakterze społecznym, która według części Amerykanów dosłownie wcieliła równościowe ideologie lat 70. Model organizacji środowiska kontaktowego opierał się bowiem na założeniu o braku hierarchii. Struktura tworzyła się samorzutnie w wyniku pragmatycznych uwarunkowań, przyjmując – według Paxtona – postać egalitarnej merytokracji.

Wersja do druku

Udostępnij

Improwizacja kontaktowa (przez reprezentantów jej polskiego nurtu nazywana najczęściej kontakt improwizacją ) powstała w latach 70. w wyniku eksperymentu, który przeprowadziła grupa tancerzy, głównie studentów z Oberlin, Bennington i Rochester, pod wodzą Steve’a Paxtona. Mieszkając razem przez dwa tygodnie, testowali wszystkie możliwości reaktywności dwóch ciał na prawa fizyki i siebie nawzajem. Weryfikowali zasady dynamiki Newtona z pozycji jabłka, nad którego uczuciami – jak twierdził Paxton – nie zastanawiał się naukowiec. W ten sposób wypracowali technikę improwizacji tanecznej opartą na wymianie energii, wykorzystaniu pędu i zabawie z grawitacją.

Po czasie prób w zamkniętym gronie grupa pionierów zdecydowała się wyjść na spotkanie publiczności. Pierwsze pokazy w ramach tournée po Zachodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych odbyły się w 1973 roku i otrzymały zbiorczy tytuł You come, we’ll show you what we do[i]. Początkowo publiczność była zszokowana brutalnością działań tancerzy (wcześniej – mówiąc kolokwialnie – w tańcu nikt nikim nie rzucał), ostatecznie jednak kontakt[ii] zyskał popularność. Wraz z rozwojem, rozprzestrzenianiem się i demokratyzacją nowej formy ruchu zmieniał się jej status. Z niezrozumiałego eksperymentu fizycznego przeobraziła się w taneczną aktywność o charakterze społecznym, która według części Amerykanów dosłownie wcieliła równościowe ideologie lat70. Model organizacji środowiska kontaktowego opierał się bowiem na założeniu o braku hierarchii[iii]. Struktura tworzyła się samorzutnie w wyniku pragmatycznych uwarunkowań, przyjmując – według Paxtona – postać egalitarnej merytokracji: wiadomo było, na przykład, że logistyką zajmie się ktoś, kto ma zmysł organizacyjny, a mówcą nie zostanie najbardziej nieśmiały członek ekipy. Nie istniała sztywna struktura, a Paxton unikał, jak mógł, roli przywódcy. Dzięki temu wszystko wydarzało się, a każdy mógł służyć swoimi umiejętnościami, gdy tylko okazywały się potrzebne. Rywalizacja, do której przyzwyczaił się człowiek (po)nowoczesny, ustąpiła miejsca współpracy.

Na jamach[iv] nadal nie ma podziału na lepszych i gorszych. Podobnie jak w sztukach walki, nauka odbywa się w grupie niejednolitej pod względem poziomu. Zaawansowani tańczą z początkującymi, a dla jednych i drugich drogą do zdobywania nowych umiejętności jest nie tylko ćwiczenie techniki, ale również (lub przede wszystkim) praktyka. Doświadczeni kontaktowcy czasami uważają taniec z nowicjuszami za swoją powinność, co ułatwia proces integracji i zapewnia nowo przybyłym poczucie bezpieczeństwa. Mogą przyjść na jam i po prostu zacząć tańczyć. Relacje panujące w grupie CI[v] opierają się na czujności i dbałości o tanecznych partnerów. W świecie konkurencji serdeczna atmosfera przynosi spokój i wytchnienie. Dobrze znaleźć się pod opieką lub bezinteresownie ją zaoferować. Jednocześnie taka troska jest niezobowiązująca i chwilowa. Można bowiem podzielić relacje kontaktowców na przelotne, jamowe oraz trwałe, nierzadko wychodzące poza salę. Pierwsze dają tymczasową bliskość i poczucie absolutnego zanurzenia w grupie, są szczere i uważne, ale nie wymagają zaangażowania na dłuższą metę, drugie – są zwykłymi relacjami przyjacielskimi lub koleżeńskimi, które znamy na co dzień.

Mimo starań i chwalebnych założeń, nie sposób w pełni uciec od podziałów, które  tworzą się w w sposób naturalny . Różne są potrzeby tańczących: jedni będą ruszać się dynamicznie i testować sposoby przeciwstawienia się grawitacji, inni – stać przez godzinę naprzeciwko siebie, dotykając się opuszkami palców. Już w latach 80. w Stanach Zjednoczonych, gdy improwizacja kontaktowa zyskała powszechną akceptację, stopniowo zarysowywała się linia demarkacyjna między amatorami a profesjonalistami, zaś utopijna wizja społeczności CI uległa destabilizacji. Nastąpił podział (może nie pełny, ale jednak) na kontakt jako technikę, wykorzystywaną przez tancerzy także jako metodę twórczą i społeczną, rekreacyjną aktywność. Jedni uważali, że kontakt w wersji proletariackiej nie ma zbyt wiele wspólnego z ideą Paxtona, inni za wszelką cenę walczyli o utrzymanie jedności. Pojawiły się pytania, czy należy tworzyć poziomy zaawansowania w grupach treningowych, czy powinna zostać wyłoniona kadra instruktorów, a co za tym idzie, czy można pobierać opłaty za zajęcia. Zarabianie na uczeniu i pokazach stało w sprzeczności z kooperacyjną ideologią, niemniej jednak profesjonaliści – czemu nie można się dziwić – zaczęli szukać możliwości otrzymywania wynagrodzenia za swoją pracę. Wprowadzenie hierarchii mogło natomiast przyczynić się do zachowania czystości techniki. Im wyraźniej widać było podziały, tym mocniej wyrażano postulaty wspólnotowe, które stanowiły fundament filozofii Paxtona i funkcjonowały bez konieczności ich werbalizacji. Jednym z rozwiązań było przyjęcie postawy kompromisowej – zachowanie czystości założeń przy jednoczesnym uznaniu przestrzeni elitarnej. Na przykład Nina Martin, która brała udział w improwizowanych pokazach w latach 70., konsekwentnie odmawiała prowadzenia zajęć dla zaawansowanych, mówiąc, że na jamach każdy powinien móc tańczyć z każdym i że to immanentna część piękna tej formy tańca. Z  drugiej jednak strony – przyznawała, że nie z każdym będzie się występować.

Zróżnicowanie jest pochodną wolności i równości, które wywodzą się z koncepcji człowieka jako jednostki. Każdy może być tym, kim chce, bo decyduje o sobie i kształtuje swoje życie. Skoro wszyscy są równi, to dysproporcje rodzą się w wyniku pracy jednostek nad sobą, a hierarchia – w konsekwencji powstania ról społecznych i podziału zadań. Nawet jeśli wszyscy kontaktowcy mają identyczne prawa, to niektórzy potrafią więcej lub zajmują się tym profesjonalnie – i nie sposób temu zaprzeczyć. Podziały w środowisku kontaktowym istnieją, ale są płynne, niedookreślone, czasem niewidoczne, innym razem – bardzo wyraźne.

Idee równości i akceptacji mimo wszystko pozostały aktualne. Najmocniej daje się to odczuć podczas festiwali, które gromadzą kontaktowców z całego świata. Panuje tam klimat komuny, a wszelkie podziały ulegają rozmyciu, Na co dzień jamy organizuje się wspólnie, choć często pojawiają się osoby odpowiedzialne za koordynację – zazwyczaj te, które prowadzą zajęcia. Jamy odbywają się i regularnie, i spontanicznie. W drugim przypadku rzuca się hasło i czeka na odzew. Koszty wynajmu sali rozkłada się na wszystkich uczestników albo każdy daje „co łaska”. Nierzadko przynosi się coś do jedzenia, najchętniej zdrowe i własnoręcznie przygotowane przekąski. Sesje kontaktowe są bowiem formą spotkania z drugim człowiekiem i z sobą samym, nie tylko w ruchu.

Nie bez powodu improwizacja kontaktowa zyskała popularność wśród przedstawicieli klasy średniej dużych  miast. Mieszkańcy metropolii funkcjonują w świecie złożonym z nie-miejsc[vi] i relacji rynkowych, szukają więc wspólnot, w których będą czuć się bezpiecznie i których członkowie wyznają podobne wartości. Kontaktowcy stwarzają przestrzeń bezgranicznej akceptacji i pełnego szacunku dla jednostki. Każdy jest inny, ma inne ciało, i po swojemu wyraża emocje – i ma do tego prawo.

Mechanizm współczesnych wspólnot tłumaczy Michel Maffesoli za pośrednictwem koncepcji społeczeństwa neoplemion. Jego teoria może budzić kontrowersje, niemniej jednak w samej idei neoplemienia znajduje się szereg cech trafnie opisujących społeczność kontaktową. Przede wszystkim – przyjemność z przebywania z innymi i zaangażowanie emocjonalne. Człowiek, który mimowolnie funkcjonuje w makrospołecznej rzeczywistości instytucji, jest wobec nich bierny – akceptuje ich istnienie tylko dlatego, że musi. Szuka natomiast grup, z którymi czułby się związany i w których życiu czynnie by uczestniczył. Według Maffesolego najczystszą formą uspołecznienia jest towarzyskość, która wynika z bezinteresownej chęci bycia z „(…) innymi – podobnymi o tyle, że zachowującymi reguły gry, których wypowiadać nie można i nie trzeba, ale których naruszenie wywołuje niesmak.”[vii]

Nancy Smith wspominała, że o jedności w kontakt improwizacji kontaktowej nie mówiło się, dopóki nie pojawiły się podziały. Wspólnota była czymś naturalnym, wplecionym w tkankę filozofii Paxtona. Taka oczywista spójność noeplemion jest pochodną wewnętrznego przekonania ich członków, że coś, co stanowi spoiwo czy zasadniczą aktywność społeczności, jest im bliskie, że jest ich. Niezwerbalizowane i nieskodyfikowane reguły ulegają internalizacji i żyją w postaci rytuałów lub zwyczajów, a smak i wybory estetyczne w ramach neoplemion funkcjonują jak odruchy. Niepotrzebna jest więc zewnętrzna władza zmaterializowana w postaci człowieka czy instytucji, które narzucają sposób myślenia lub regulują zachowanie. Neoplemiona generują w jednostkach szczere i spontaniczne, ale podobne potrzeby i pragnienia, które manifestują się w postaci zewnętrznych oznak wewnętrznego poczucia przynależności. U kibiców będą to koszulki i szaliki, u kontaktowców – preferencje żywieniowe czy odzieżowa stylistyka. Kontaktowcy noszą zazwyczaj luźne, miękkie ubrania, które nie krępują ruchów. Wymiar stricte pragmatyczny zazębia się z ideologią Tancerz kontaktowy jest uznawany za istotę ludzką w pełnym wymiarze nawet wtedy, gdy tańczy. Może więc zachowywać się swobodnie także w obecności obserwatorów. Na jamie może się śmiać, kaszleć i nie musi wyglądać. Estetyka rodzi się samoistnie, jako swoisty skutek uboczny.

Kontaktowcy przeważnie są bio i eko. Rezygnują z komunikacji miejskiej na rzecz rowerów, zdrowo się odżywiają, często przechodzą na wegetarianizm. Wynika to zarówno z organiczności samej techniki, jak i z rozwijanej za jej pośrednictwem umiejętności słuchania swojego ciała. Odczytując płynące z niego komunikaty, człowiek odkrywa, czego chce i potrzebuje (także na poziomie niefizycznym – na przykład rzuca dotychczasową, znienawidzoną pracę).

Sama technika świadomie korzysta z naturalnej mechaniki ciała i praw fizyki. Ruch ma być nie tyle ładny, co organiczny i efektywny. Ciało jest mądre i wie, jak się zorganizować, żeby nie zrobić sobie krzywdy, poza tym naprawdę lubi się ruszać i – wyzwoliwszy się spod kontroli umysłu – z przyjemnością poddaje się działaniu sił przyrody. Trzeba tylko mu na to pozwolić – i to jest najtrudniejsze. Żyjemy w świecie intelektu, gdzie emocje i ciało spychane są na dalszy plan. Odkrywanie, że ciało jest mądre, a nadmiar myślenia przeszkadza, działa wyzwalająco. W kontakcie ruch dzieje się ciągle, nie sposób w pełni go zaplanować ani przewidzieć. Trzeba zgodzić się na to, co się pojawia, zaufać i zaakceptować (a nawet polubić) stan dezorientacji.

Rola choreografa w improwizacji kontaktowej w pewnym sensie została zastąpiona przez ogólne założenia, które pozwalają tańcowi się wydarzać. Walory estetyczne pojawiają się samorzutnie, a piękno tej formy ruchu wynika z naturalności. Nie oznacza to jednak, że nie istnieją stricte techniczne kryteria. Trafnie wyjaśniła to Cynthia Novack:

 

Moje starania, żeby czegoś się nauczyć, sprawiały czasem, że usiłowałam kontrolować ruch, sprawiać, decydować, co ma się wydarzyć. Odkryłam, że dopóki jakaś umiejętność nie była naprawdę „w moim ciele”, dopóki nie stała się częścią repertuaru ruchowego, która może wyłonić się lub zostać przywołana w odpowiednim momencie, dziwacznie manipulowałam ruchem swoim lub partnera. Jeśli któreś z nas zaczynało manipulować świadomie, taniec stawał się frustrujący.  Z drugiej strony, pełna koncentracja na odczuwaniu prowadziła do bardzo ograniczonej formy kontakt improwizacji – kształcącej i pochłaniającej, ostatecznie jednak monotonnej i pozbawionej dynamiki. Zaczęłam rozumieć, że nauka techniki wymaga czasu i praktyki, dzięki której ciało może przyswoić sposób poruszania się.[viii]

Kontakt tworzy paradoksalną przestrzeń bezpiecznego ryzyka fizycznego i psychicznego. Oglądanie świata do góry nogami nie należy do najczęstszych aktywności ludzi dojrzałych, podobnie jak pokładanie się na innych, rzucanie sobą nawzajem czy fruwanie. Trzeba się pokonać wiele barier, żeby zacząć to wszystko robić, chociaż teoretycznie nikomu nic nie grozi. Fizyczny powrót do dziecięcej spontaniczności wymaga odwagi w wymiarze psychologicznym – od wspomnianej wcześniej rezygnacji z planowania,  po zgodę na cielesną bliskość.

Dotyk stanowi jedną z najbardziej podstawowych i naturalnych form komunikacji, a zarazem obwarowany jest całym arsenałem kulturowych restrykcji. Z jednej strony daje przyjemność i jest wyrazem czułości, z drugiej – może wzbudzać lęk lub agresję. W zależności od kultury i relacji dotykać (nie) można w określony sposób lub w daną część ciała. Amerykański antropolog Edward Hall podzielił kultury na kontaktowe i niekontaktowe. Przedstawiciele tych pierwszych (na przykład  w krajach arabskich) nie bronią tak mocno swojej przestrzeni, częściej się dotykają, raczej szukają skupisk niż dystansu. Odwrotnie zachowują się reprezentanci kultur niekontaktowych (między innymi w Europie Zachodniej czy Stanach Zjednoczonych) – mają dużo większą strefę intymną, w miejscach publicznych izolują się od nieznajomych (na przykład w środkach komunikacji miejskiej w pierwszej kolejności zajmują miejsca bez sąsiada), a do cielesnej bliskości dopuszczają tylko ludzi, z którymi łączą ich więzy emocjonalne. To fascynujące, że kontakt improwizacja powstała w kraju z kręgu kultur niekontaktowych. Jej narodziny i rozwój byłyby niemożliwe, gdyby nie przeobrażenia społeczno-kulturowe, między innymi rewolucja seksualna. Choć ówczesne pokolenia dokonały przełomu, dotyk pozostał sferą tabu i niejednoznaczności.

W improwizacji kontaktowej znika dystans, a nietykalne na co dzień części ciała zostają wyzute ze znaczeń obowiązujących w życiu społecznym i tracą status tabu – pośladek jest równie dobrą przestrzenią kontaktu jak dłoń czy łydka. Dla pionierów CI kontakt nie miał cienia seksualnego charakteru, co Paxton skwitował (często później powtarzanym) stwierdzeniem: „Jeśli tańczysz fizykę, to tańczysz kontakt. Jeśli tańczysz chemię, to robisz coś zupełnie innego.”[ix]

Aseksualność nie implikuje przytłumienia zmysłów ani z niego nie wynika. Wręcz przeciwnie. Ruch w kontakcie powstaje poprzez interakcję dwóch ciał, które muszą znaleźć wspólną drogę ruchu, nie tracąc ze sobą styczności. Dzieję się to za pośrednictwem oddawania ciężaru, wykorzystania praw fizyki, wysyłania i nadawania komunikatów. Paxton określił CI jako system społeczny, na który składają się elementy: aktywny, pasywny, pytanie (żądanie)[x], odpowiedź. W obliczu nieobecności słów pozostają wszystkie inne kanały komunikacji. Trzeba patrzeć ciałemsłuchać skórą. To, co się wydarza, powstaje dzięki szczerej, klarownej intencji i uważnemu jej odczytaniu. Im czujniejsza percepcja, tym lepsze zrozumienie między partnerami i tym więcej, ciekawiej, bezpieczniej można zrobić.

Okazuje się, że bliski, nieseksualny kontakt sprawia ludziom ogromną trudność. Z drugiej strony łakną go. Niewerbalne porozumiewanie się jest zarazem mniej konkretne i bardziej bezpośrednie. Trudno to wyjaśnić, ale tańcząc z kimś, można dowiedzieć się o nim bardzo dużo, nawet jeśli nie zamieni się z nim słowa. Komunikacja cielesna wymaga szczerości. Nie sposób udawać, że oddaje się komuś ciężar lub słuchać go na niby, bo kończy się to widocznym, namacalnym, ruchowym niewypałem, takim jak upadek albo utrata kontaktu. W tańcu z partnerem subtelność łączy się z bezlitosną weryfikacją prawdomówności (czy raczej prawdocielesności). Tutaj ponownie wkrada się wątek społeczno-psychologiczny. Pełna otwartość leży poza zwyczajową strefą komfortu. Jest niebezpieczna w świecie konkurencji, a w relacji naraża na zranienie. Środowisko kontaktowe staje się oazą, w której nie ma miejsca na fałsz i ocenę, przestrzenią zgody na siebie w konfrontacji z drugim człowiekiem. Warunkiem sine qua non tej zgody jest samoakceptacja.

Jak sama nazwa wskazuje, improwizacja kontaktowa składa się z dwóch elementów – kontaktu i improwizacji. Można tańczyć samemu – ale nie tę technikę. W kontakcie trzeba współdziałać, co nawiązuje do pierwotnego rozumienia i funkcjonowania tańca. Z drugiej strony istnieje w nim przestrzeń dla jednostkowego wyrazu. Tym samym zaspokojone zostają opozycyjne pragnienia – przynależności do wspólnoty i jednostkowej ekspresji. Czując ciałem i komunikując się za jego pośrednictwem, człowiek osadza się w nim i odkrywa, że nie tylko je ma, ale też nim jest. Wsłuchując się w nie, zaczyna postrzegać od wewnątrz, co uwalnia go od ocen, przekierowuje na doświadczanie i bycie „tu i teraz” – ze sobą i z innymi.

Kontakt jest zarówno społeczną aktywnością dla amatorów, jak i sztuką uprawianą przez profesjonalistów. Te dwa wydania różnią się od siebie pod wieloma względami, ale mają też szereg cech wspólnych. Znam środowisko kontaktowe z obserwacji, rozmów i uczestnictwa w warsztatach, niemniej jednak nie jestem jego częścią, co zapewnia mi analityczny dystans, a równocześnie uniemożliwia zrozumienie niektórych niuansów. Opisując funkcjonowanie improwizacji kontaktowej, skupiłam się na sferze społeczno-kulturowej. Nie zamierza(ła)m roztrząsać, czy jedni tańczą fizykę, a drudzy – metafizykę ani zastanawiać się, czy i dlaczego tworzą się podziały. Improwizacja kontaktowa niewątpliwie jest ważnym fenomenem kulturowym, który jak w soczewce skupia i łączy wartości, pragnienia i dychotomie konstytutywne dla społeczeństwa, natomiast jego interpretacja i rola w życiu jednostki pozostaje  kwestią indywidualną. Paxton celowo stworzył tak elastyczną formułę. Mógł przecież przejąć rolę przywódcy i jasno określić, co wolno, a czego nie, jeśli chce się pozostać wiernym technice. Nie zdecydował się na to i dał tańczącym pełną wolność, która stanowi nadrzędną wartość tej formy tańca.

 


[i]      Przyjdźcie, pokażemy Wam, co robimy.

[ii]     Wszelkie nazwy czy formy skrócone używane w środowisku celowo zostawiam w formie potocznej i zapisuję bez cudzysłowu.

[iii]    Podobna założenia dotyczyły Judson Dance Theater.

[iv]    Jam session – termin pierwotnie odnosił się tylko do improwizowanych sesji muzycznych, głównie jazzowych. Zaadaptowany przez tancerzy, oznacza spotkanie, w czasie którego tancerze improwizują, zazwyczaj w kontakcie.

[v]     CI – contact improvisation (kontakt improwizacja).

[vi]    Nie-miejsca (fr. non-lieux) – pojęcie stworzone przez antropologa Marca Augé, Charakterystyczne dla współczesności nie-miejsca są przestrzenią niczyją, przechodnią, ogólnie dostępną, ale nienacechowaną emocjonalnie ani znaczeniowo dla jej użytkowników. W nie-miejscach specyficzne są też stosunki społeczne – przypadkowe, chwilowe, anonimowe. Do nie-miejsc należą na przykład dworce, pasaże, lotniska, centra handlowe.

[vii]    Marta Bucholc, Estetyka przekonań politycznych. O możliwości polityki neoplemiennej w: Dawne idee, nowe problemy, red. Paweł Śpiewak, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego 2010.

[viii]   Cynthia Jean Novack, Sharing the Dance. Contact Improvisation and American Culture, The University of Wisconsin Press, 1990: My efforts to learn sometimes led me to attempt to control the move­ment, to make events occur. I discovered that unless a skill was really „in my body,” a part of my movement repertoire that could emerge or be called on when appropriate, I would lapse into an awkward state of manipulating my own movement or my partner’s. If I or my partner became consciously manipulative, the dance seemed frustrating. On the other hand, concentrating entirely on sensation produced a very limited kind of contact improvisation, instructive and fascinating to practice, but finally a bit monotonous and without dynamic range. I began to under­stand that the technique of doing contact improvisation takes time and much practice to absorb (…).

[ix]    If you’re dancing physics, you’re dancing contact. if you’re dancing chemistry, you’re doing something else (Steve Paxton, 1987).

[x]     Ang. demand – wymaganie, żądanie, postulat.

Wydawca

taniecPOLSKA.pl ()

Fot. Agnieszka Sterczyńska.
Fot. Agnieszka Sterczyńska.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Close