
Frąckowiak fotografuje idealne ciała. Perfekcyjne. Można by powiedzieć – doskonałe. Ale w pismach dla mężczyzn ich nie znajdziecie, bo nie o taki ideał tu chodzi.
Robert Frąckowiak od lat tworzy kreacyjne cykle fotograficzne przedstawiające nagie ciała tancerzy baletowych w ruchu, lub zatrzymanej fazie ruchu. Wszystkie – mniej lub bardziej — opowiadają o tańcu, o dynamice, o klasycznym pięknie ludzkiego ciała w temps levé. Pośrednio mówią o warsztacie tancerzy, o pracy, stylu… Ale zdjęcia o tym wszystkim można zrobić na próbach w teatrze, w sposób reportażowy — po prostu uchwycić chwilę.
Jednak nie o to Frąckowiakowi chodzi. W fotografii wybrał drogę kreatywną. Tworzy swoje fotogramy od podstaw. Robi wszystko: ustawia modela, światło, fotografuje draperie, tła, aż po godziny pracy w Photoshopie. Realizuje wizję. Żadnej reporterki, żadnego „życia na gorąco”. Kilkadziesiąt godzin pracy nad jednym fotogramem. Wszystko sam, jak w malarstwie. Jak w malowaniu ikon.