Kasię po raz pierwszy zobaczyłem, gdy Agnieszka Doberska w klubie TAMA w Poznaniu zorganizowała CONTESTPORARY – bitwę taneczną, w której Kasia była jedną z zawodniczek. Zaimponowała mi swoimi umiejętnościami, niesamowitymi zakresami ruchu oraz tym, jak bardzo wytrenowane ma ciało i jak  świetnie potrafi je kontrolować. Gdy zobaczyłem, że jej solo illusions of shameless abundance zdobyło pierwszą nagrodę na międzynarodowym konkursie Solo Dance Contest 2021, odbywającym się w ramach Gdańskiego Festiwalu Tańca, uznałem, że to dobry moment, by do cyklu Autoportret zaprosić kogoś młodego, kto z przytupem wchodzi w świat tańca zawodowego.

Wersja do druku

Udostępnij

O studiach na kierunku Taniec w Kulturze Fizycznej AWF w Poznaniu

Zaraz po maturze dostałam się na studia na Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu. Nie był to mój pierwszy wybór. Znalazłam się tam dość przypadkiem, nawet nie do końca wiedząc, co ta szkoła oferuje. Wcześniej planowałam iść na studia medyczne, ale niestety się nie dostałam, więc stwierdziłam, że przez rok będę studiować taniec. Trafiłam na rok, który, moim zdaniem, pod względem doboru programu i pedagogów był najlepiej zorganizowanym w historii uczelni. Miałam zajęcia m.in. z Andrzejem Adamczakiem, Pauliną Wycichowską, Ewa Wycichowską, Pawłem Malickim, Urszulą Bertnat-Jałochą i Agnieszką Doberską. Program studiów zakładał naukę techniki ruchu w różnych stylach, od tańca współczesnego, przez taniec klasyczny i ludowy, formy streetowe, aż po jazz. Sporo się nauczyłam i otrzymałam wiele narzędzi. Ogromny nacisk kładziono na rozwój studentów jako autonomicznych twórców. Wiedziałam, że po ukończeniu tych studiów może nie będę wybitną tancerką pod względem umiejętności technicznych, ale na pewno będę osobą bardzo twórczą. Uczelnia daje możliwość kształcenia się w oparciu o dwie specjalności,  tancerz-pedagog, bądź tancerz-choreoterapeuta, wybrałam tę drugą możliwość. W związku z tym miałam również zajęcia z choreoterapii, arteterapii czy symboliki ciała.  Ostatnie z nich składały się z części wykładowej, na której poznawaliśmy metaforyczne znaczenia ciała czy struktury archetypów, a następnie zabieraliśmy to na salę, praktykując ćwiczenia „symboliczno-cielesne” Spora część zajęć oparta była na pogłębionym researchu ruchowym, czy zadaniach improwizacyjnych, których używam do tej pory i które sprawiają, że lepiej rozumiem własne ciało. Zgodnie z pierwotnym planem w trakcie roku akademickiego wciąż myślałam o tym, żeby iść na wspomniany wcześniej kierunek medyczny, ale przepadłam w tańcu i zdecydowałam się zostać na uczelni. Ten czas wiele poukładał mi w głowie, pokazał, że praca tancerza to nie tylko bycie częścią czy kompanii tanecznej.

O edukacji poza Polską

Gdy skończyłam studia na poziomie licencjackim, wyjechałam do Izraela, gdzie brałam udział w Międzynarodowym Programie Tanecznym Vertigo Dance Company w Jerozolimie. Czułam się tam bardzo dobrze, a sam klimat Izraela i tamtejsza estetyka tańca są mi bardzo bliskie. Fascynuje mnie język ruchowy Gaga, bardzo chciałabym zostać certyfikowaną nauczycielką. Moje ciało pod jego wypływem bardzo się wzmocniło. Urodziłam się z bardzo otwartą miednicą, od dziecka potrafiłam usiąść w szpagacie poprzecznym (wręcz była to moja ulubiona pozycja), mam hipermobliność w stawach. Dostałam to w podarunku od wszechświata. Dzięki praktykowaniu Gaga zyskałam więcej kontroli nad swoimi możliwościami. Niestety nie wszytko poszło zgodnie z planem – nie otrzymałam wizy, co znacznie skróciło mój pobyt i po około dwóch miesiącach w Izraelu musiałam wrócić do Polski. Miałam jednak zebrane środki finansowe na naukę za granicą, a jako że bardzo chciałam się rozwijać, wyjechałam do szkoły Nuova Officina Della Danza we włoskim Turynie, gdzie spędziłam prawie pół roku (do momentu, w którym ogłoszono, że granice kraju zostaną zamknięte z powodu pandemii i musiałam uciekać do Polski). To program podzielony na trymestry i samemu decyduje się, jak wiele czasu się tam spędzi. Polega na tym, że co tydzień lub dwa tygodnie przyjeżdża nowy tancerz, bądź pedagog, który przez ten intensywny czas przekazuje swoją technikę, czy spojrzenie na ruch. Pracowałam m.in. z tancerzami Crystal Pite, czy Akrama Khana. Repertuar był bardzo zmienny. Na początku było mi ciężko, bo lubię głęboko zanurzyć się w research i często miałam poczucie, że nie zdążyłam jeszcze w pełni czegoś zrozumieć, a już nadchodził koniec, ale dzięki temu nauczyłam się szybkiej mobilizacji do zmiany stylistyki i byłam bardziej uważna na zmiany. Wcześniej miałam wrażenie, że mimo iż uczę się różnych choreografii, to często tańczę je tak samo, sposobami, które są mi bardzo bliskie. Podczas nauki w Turynie zauważyłam, że nawet jeśli z zewnątrz coś wygląda identycznie, poczucie, które mam w środku, może być zupełnie inne. Wtedy również uświadomiłam sobie, że bycie częścią zespołu tanecznego, np. od zawsze wymarzonego Batsheva Dance Company, nie jest już moją aspiracją.

O dalszym rozwoju

W Polsce polecono mi Kurs Choreografii Eksperymentalnej realizowany przez Centrum w Ruchu w Warszawie. Zainteresował mnie opis, który zapowiadał pogłębioną praktykę i poszukiwania. Prowadzącymi były Marysia Stokłosa, Renata Piotrowska-Auffret oraz Magda Ptasznik. Dziewczyny były zupełnie inne, każda z nich proponowała swoją praktykę. Nauczyłam się tam dużej cierpliwości wobec procesu, tego, że dojście do pewnym wniosków wymaga sporo czasu i często nie przychodzi łatwo. Dostałam ogrom przestrzeni na eksplorowanie i rozumienie podejmowanych tematów, którymi wcześniej się nie zajmowałam i sama pewnie nigdy bym ich nie wymyśliła. Aktualnie studiuję na drugim roku choreografii na Akademii Muzycznej w Łodzi. Te studia to był mój sposób na pandemię. Czas, w którym wykonywanie zawodu, czy branie udziału w warsztatach stacjonarnych nie było możliwe, postanowiłam wykorzystać na zrobienie magisterki. Obecnie mam zajęcia m.in. z Jackiem Owczarkiem, Iwoną Olszowską, Agnieszką Łuczyńską, Katarzyną Migałą, Krzysztofem Skolimowskim. W Łodzi funkcjonuje również Fundacja Materia, która powstała w odpowiedzi na trwające od wielu lat starania zmierzające do stworzenia w Łodzi całorocznej sceny, miejsca do prób i rozwijania programów dedykowanych tańcowi współczesnemu i choreografii. To również daje wiele ciekawych możliwości.

Ogólnie mam poczucie, że jestem osobą, która nigdy nie wyjdzie z procesu edukacji. Z jednego systemu wpadam w kolejny. Powiedziałam sobie, że studia na Akademii Muzycznej w Łodzi będą tymi ostatnimi, ale pewnie pojawi się coś, co mnie zainteresuje i będę kontynuować naukę. Mam wrażenie, że muszę zaspokajać pewną potrzebę rozwoju, nadrabiania braku wiedzy. Może wynika ona z kompleksów wobec bardziej doświadczonych twórców, którzy mają znacznie wiekszą wiedzę, niż ja…

Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek

O solo

Solo Illusions of shameless abundance uważam za mój debiut choreograficzny, mimo iż nie jest to pierwsza praca, którą stworzyłam. Kurs Choreografii Eksperymentalnej pokazał mi znacznie więcej możliwości oraz przekonał, że choreografia to przede wszystkim sposób przekazywania myśli i forma wypowiedzi. Główną inspiracją było tu moje prywatne poczucie, że gdy jestem częścią pewnych systemów, czy struktur, czuję się ważniejsza oraz, że mam jakiś cel, dzięki któremu się rozwijam. Ten temat ewoluował do spostrzeżenia, że jako tancerze i tancerki, niezależnie od tego/ jak wiele mamy do zaoferowania, ciągle jesteśmy oceniani/oceniane. Zaczęłam się zastanawiać nad tym, jak bardzo  na nas wpływają te próby wpisywania się w systemy, czy szufladkowanie nas przez innych. Zadawałam sobie pytanie, co z nas zatem zostaje?. Obserwowanie tego na własnym przykładzie budowało we mnie sporo frustracji. Kiedy ogoliłam włosy na bardzo krótko, otrzymałam wiele komentarzy, przez które czułam, że inni dają sobie prawo do decydowania o tym, co powinnam robić, a czego nie. Na to wszystko nałożyły się emocje spowodowane tym, co dzieje się w naszym kraju: sytuacja polityczna i społeczna, to jak jesteśmy ograniczani jako ludzie, jak naruszane są prawa kobiet, jak jesteśmy definiowani przez różne kategorie. To solo jest odpowiedzią na te wszystkie moje frustracje. Mierzę się w nim z wszystkimi warstwami i iluzjami, które musiałam w sobie nabudować, by móc przetrwać w społeczeństwie.

O konfrontacji z opinią innych

Illusions of shameless abundance zdobyło pierwszą nagrodę na międzynarodowym konkursie Solo Dance Contest 2021, odbywającym się w ramach Gdańskiego Festiwalu Tańca. Brałam udział również w konkursie choreograficznym podczas I Krakowskiego Festiwalu Tańca, gdzie nie zdobyłam nic. Opinie jurorów na tych dwóch festiwalach były na prawdę skrajne. Nie mam bladego pojęcia, z czego to wynikało. W Krakowie od Wojciecha Klimczyka na oficjalnej rozmowie dowiedziałam się jedynie tego, że ruszam się tak świetnie, że przeszkadzał mu mój luźny kostium i sugerował, bym tańczyła w szortach. Taki komentarz wydaje mi się nie na temat, jest nieodpowiedni i nieprofesjonalny, wręcz obraźliwy. Z kolei Weronika Pelczyńska powiedziała mi, że miała problem ze skomunikowaniem się ze mną podczas mojego wykonania, co było sprzeczne z moim założeniem, bo bardzo chciałam być w bliskiej relacji z widzem. Po występie w Krakowie bardzo ciężko jechało mi się do Gdańska. Przestałam wierzyć w moją pracę, straciłam radość jej wykonywania, chciałam wręcz odwołać udział w konkursie, tak byłam załamana. Feedback, który dostałam od jurorów  Solo Dance Contest, był bardzo konstruktywny, co mnie mocno podbudowało. Otrzymane uwagi mogłam natychmiast zastosować, jednak postanowiłam nie zmieniać nic i wierzyć w to, co sama stworzyłam. Teraz wiem, że ta praca to wypowiedź tak prywatna i osobista, iż nie mogę poddawać się presji innych, czy sugestiom tego, co oni by zrobili na moim miejscu. Lisbeth Gruwez – dyrektor artystyczna Voetvolk, jedna z jurorek, powiedziała mi, że bardzo urzekło jurorów to, jak bardzo zdecydowałam się nie zastosować ich rad.

O początkach w zawodzie

Aktualnie jestem w momencie tranzycji: z bycia w systemie studenckim, który daje mi ogromne poczucie bezpieczeństwa, do traktowania tańca jako zawodu. To dla mnie dziwne uczucie, jakbym chodziła po cienkim lodzie, nie czuję się jeszcze pewnie. Nadal nie dowierzam, że to się dzieje, ale bardzo mnie to cieszy i jestem bardzo wdzięczna za te możliwości. Miałam w sobie dużo obaw, że wkładam w swoją naukę i rozwój dużo czasu, serca, pieniędzy, a jest to inwestycja bardzo nieopłacalna, który nigdy się nie zwróci i nie zaowocuje. Czasem mam wręcz wrażenie, ze to, że teraz tak dobrze mi się układa, będzie trwało tylko chwilę i niedługo się skończy, ale jak do tej pory propozycje nadal napływają.  Pracowałam już m.in. z Andrzejem Adamczakiem, który zaprosił mnie do spektaklu Nie czas, by spać i Instynkt, a aktualnie pracuję z Tomkiem Ciesielskim nad spektaklem Blisko[i], który powstaje m.in. podczas rezydencji w Lubelskim Teatrze Tańca.

Częścią mojej pracy są również działania komercyjne. Występowałam m.in. w teledyskach Pablopavo i Ludziki, Moniki Brodki, Ofelii, w reklamie Spotify, czy na show w chorografii Pauliny Wycichowskiej przygotowanym z okazji stulecia AGH w Krakowie. Na początku bardzo stresowałam się udziałem w takich projektach, uważałam, że nie nadaję przed kamerę. Aktualnie bardzo lubię taką pracę. To duża odskocznia od tego, co zazwyczaj robię jako tancerka i jeszcze większa od tego, jaka jestem prywatnie. Zazwyczaj na planie zachodzi we mnie totalna transformacja w kogoś innego, często w coś niestworzonego, nierealnego, w dziwne postacie. Daje mi to dużo satysfakcji i świetnie się przy tym bawię.

O Teatrze Tańca Nieznany

Po ukończeniu AWF-u, gdy wyjeżdżałam do Izraela, miałam poczucie, że chcę być tylko tancerką, że nie znam się na choreografii, więc powinnam pracować wyłącznie dla innych. Dzięki moim kolejnym doświadczeniom odkrywałam swoją indywidualność w ruchu i poczułam gotowość do podjęcia próby bycia choreografką i tworzenia własnej formy wypowiedzi. Z moim najlepszym przyjacielem, Filipem Hylewiczem, poznaliśmy się na pierwszym roku studiów w Poznaniu. Bardzo dobrze się rozumieliśmy, więc postanowiliśmy razem pracować nad duetem. W ten sposób w 2018 roku powstało zaufaNIE, oparte na naszej prywatnej relacji. Wtedy obiecaliśmy sobie, że na tym nasza współpraca się nie zakończy. FIlip marzył o tym, by stworzyć spektakl na grupę tancerzy, zatem zaprosiliśmy innych studentów do współpracy. Tak powstał Teatr Tańca Nieznany, który nadal działa. W 2019 roku na Scenie Wspólnej w Poznaniu odbyła się premiera spektaklu Spóźnione wyznanie w choreografii Filipa, a w listopadzie tego roku prezentować będziemy tam kolejny spektakl[ii]. Następnie, w tym samym składzie, będę tworzyła swój spektakl, który jednocześnie będzie moja chorografią dyplomową w Łodzi.

O ciele tancerki

Nie wpisuję się w stereotypowy wizerunek tancerki. Moja relacja z ciałem nie jest prosta, cierpiałam na zaburzenia odżywiania. Teraz jest lepiej, czasem bardziej, czasem mniej, ale  akceptuję swoje ciało. Wiem też, że to oczekiwanie bycia szczupłą jako tancerka często jest tylko moim wymysłem. Łapię się na tym, że sama o sobie myślę, iż nie wyglądam jak tancerka, czy uważam, że mój wygląd nie wpisuje się w jej idealny wizerunek, co budzi we mnie sporo frustracji, ale to na szczęście mija. Wiele zależy od tego, co aktualnie robię. Podczas zajęć z jazzu na uczelni czułam, że totalnie tam nie pasowałam, a czasem, np. na lekcjach akrobatyki, pojawiały się negatywne komentarze dotyczące sylwetek studentów. Jestem też świadoma tego, że ciało tancerzy ich określa i może tworzyć znaczenie na scenie. Jeśli ktoś do projektu poszukuje delikatnej dziewczynki, to wiem, że to raczej nie będę ja. W systemie edukacji, zwłaszcza podczas studiów w Poznaniu, czułam dużo wsparcia. Paulina Wycichowska, która była jednym z moich pedagogów, bardzo wspomogła budowę mojej pewności siebie, angażując mnie w sporo projektów uczelnianych czy zewnętrznych. Na przykład w 2019 roku wraz z Wojtkiem Furmanem zostaliśmy wybrani do reprezentacji kierunku na 22. Międzynarodowych Spotkaniach Teatrów Tańca w Lublinie w programie prezentacji Młoda Polska. Miałam poczucie, że liczą się tylko moje umiejętności, to, co mogę zaoferować, jak się ruszam, a nie to,  jak wyglądam. Podobnie czułam się w Izraelu i we Włoszech, gdzie poznałam ludzi z całego świata, a ich różnorodny wygląd i ciała nie miały żadnego znaczenia przy ich niesamowitych umiejętnościach.

Wysłuchał, wypytał, zanotował, zapisał oraz sfotografował Dominik Więcek.
Zdjęcia we wnętrzu wykonane zostały w Kinie Forum w Białymstoku.

[i] Premiera 12 listopada 2021 w Kielcach w ramach programu Przestrzenie Sztuki: https://taniecpolska.pl/wydarzenia/kielce-przestrzenie-sztuki-tomasz-ciesielski-blisko/ -przyp. red.
[ii] Premiera grupy odbędzie się 24 listopada: TTN: absolutist. PREMIERA + gentle sin: part one

Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek
Katarzyna Leszek. Fot. Dominik Więcek

Wydawca

taniecPOLSKA.pl

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Close