Spektakle

Nie było, nie będzie czyli nie ma

Zdjęcie: Nie było, nie będzie czyli nie ma

<strong>Z recenzji:</strong> "Absolutnym odkryciem była dla mnie druga choreografia teatru Dada von Bzdülöw. Spektakl Nie było, nie będzie czyli nie ma to - rozegrana przy pomocy jarmarczno-cyrkowych rekwizytów - historia oswajania mechanicznej lalki o kanciastych ruchach, przez kogoś, kto przyjął maskę sentymentalnego Pierrota, nauczyciela uczuć, by potem brutalnie odrzucić. Dlaczego nie ma miłości ani dobra, tłumaczy opowieść o chłopcu odartym ze skóry, swoisty manifest okrucieństwa, dla którego pointą jest ironicznie infantylny taniec w stylu amerykańskich music-halli pod melodię I like Chinese. To bardzo dojrzałe i odważne przedstawienie, którego siłą stał się przede wszystkim kontrapunkt, uczyniło mnie wielbicielką Leszka Bzdyla. A Katarzynę Chmielewską nie waham się nazwać największą indywidualnością gdańskiego przeglądu." <strong>Joanna Chojka, "Gazeta Morska"</strong> "Swoista podróż pomiędzy absurdem a mrocznym dramatem. Jej zewnętrzna, czysto plastyczna warstwa nawiązuje do tradycji clownady i estetyki cyrku. Ale już od pierwszej sceny ujawnia się wyraźna przepaść pomiędzy pozorną niefrasobliwością formy a kryjącą się pod nią treścią. Początkowo komiczna Gersomina ( Patrycja Kujawska ) przeistacza się w despotyczną heterę, bezlitośnie pomiatającą swoim "ukochanym" szczudlarzem (Radosław Hewel). Groteska osiąga apogeum, gdy konferansjer (Leszek Bzdyl) opowiada ciepłym głosem makabryczną "Historię o chłopcu bez głowy", po której zaraz następuje wielki finał odtańczony w takt piosenki I like Chinese (filmowego przeboju grupy Monthy Pyton). Niewinność zachowuje jedynie postać Kobiety (odtwarzana przez Katarzynę Chmielewską), może dlatego, że jest ofiarą tego cynicznego świata. Mimo to tańczy tak jakby chciała zaświadczyć, że prawdziwe piękno zawsze zachowuje swoją czystość. Każdy jej ruch jest perfekcyjny - od płynności klasycznych gestów do precyzji mechanicznej zabawki. Katarzyna Chmielewska jest kimś więcej niż tylko doskonałą tancerką. Ma w sobie światło, które sprawia, że jej postać na długo zapada w naszą pamięć." <strong>Anna Maćkowska, "Gazeta Morska"</strong> "Opowieść Nie było, nie będzie, czyli nie ma to teatralne widowisko, w którym przeplata się taniec, pantomima, tekst, clownada... Ich historia o miłości utrzymana jest w tonie komedii dell'arte, skontrastowanej z czarnym humorem turpistycznej anegdoty i sypiącym się po scenie pop cornem. Jedna z aktorek rzeczywiście tańczy ( przepięknie ), druga jest jak żywcem wzięta z najlepszego cyrku, aktor chodzi na szczudłach, gra się tu na trąbce i akordeonie, a w finale wszyscy stepują i mamy rewię. Jeden z najpiękniejszych pomysłów tej inscenizacji to "ognisko domowe" - krąg ułożony ze sztućców." <strong>Ewa Obrębowska-Piasecka, "Gazeta Wielkopolska"</strong> "Kocham teatr wschodnioeuropejski - powiedział ktoś, specjalnie na UNIDRAM przybył z Irlandii. "Oni oddają się temu cała duszą". I należy to przyznać po obejrzeniu przedstawień Teatru Dada von Bzdülöw we wtorkowy wieczór. (...) W Lindenpark wystąpił Teatr Dada von Bzdülöw z Gdańska i pokazał m.in. Nie było, nie będzie, czyli nie ma. Scena jest pusta. Po cyrkowej zapowiedzi na scenie pojawia się tancerka w czarnym kostiumie, człowiek - maszyna, która w trakcie sztuki ujawnia wszystko, co w tańcu może być kanciaste. Szczudlarz przemierza scenę jak olbrzymia szarańcza. Pani Clown rozsypuje pop-corn. Czterech ludzi samych dla siebie. Pierwsze sceny kreują pewne idee, które z czasem mieszają się ze sobą a zakończenie przekształca się w jednolity taniec. Dada pokazuje również to, co teatr wschodniej Europy wytworzył w latach 80-tych - absurd, ale jak się okazuje nie pozbawiony znaczeń. U nich ujawnia się niesamowita radość gry." <strong>Antje Strubel, "Potsdamer Neueste Nachrichten", 7.05.1998</strong>   reżyseria: Leszek Bzdyl; choreografia: Bzdyl & Chmielewska; wystąpili: Katarzyna Chmielewska, Patrycja Kujawska, Bzdyl, Radosław Hewelt, Wojciech Kolesiński

Wersja do druku

Udostępnij

Z recenzji:

„Absolutnym odkryciem była dla mnie druga choreografia teatru Dada von Bzdülöw. Spektakl Nie było, nie będzie czyli nie ma to – rozegrana przy pomocy jarmarczno-cyrkowych rekwizytów – historia oswajania mechanicznej lalki o kanciastych ruchach, przez kogoś, kto przyjął maskę sentymentalnego Pierrota, nauczyciela uczuć, by potem brutalnie odrzucić. Dlaczego nie ma miłości ani dobra, tłumaczy opowieść o chłopcu odartym ze skóry, swoisty manifest okrucieństwa, dla którego pointą jest ironicznie infantylny taniec w stylu amerykańskich music-halli pod melodię I like Chinese. To bardzo dojrzałe i odważne przedstawienie, którego siłą stał się przede wszystkim kontrapunkt, uczyniło mnie wielbicielką Leszka Bzdyla. A Katarzynę Chmielewską nie waham się nazwać największą indywidualnością gdańskiego przeglądu.”

Joanna Chojka, „Gazeta Morska”

„Swoista podróż pomiędzy absurdem a mrocznym dramatem. Jej zewnętrzna, czysto plastyczna warstwa nawiązuje do tradycji clownady i estetyki cyrku. Ale już od pierwszej sceny ujawnia się wyraźna przepaść pomiędzy pozorną niefrasobliwością formy a kryjącą się pod nią treścią. Początkowo komiczna Gersomina ( Patrycja Kujawska ) przeistacza się w despotyczną heterę, bezlitośnie pomiatającą swoim „ukochanym” szczudlarzem (Radosław Hewel). Groteska osiąga apogeum, gdy konferansjer (Leszek Bzdyl) opowiada ciepłym głosem makabryczną „Historię o chłopcu bez głowy”, po której zaraz następuje wielki finał odtańczony w takt piosenki I like Chinese (filmowego przeboju grupy Monthy Pyton).
Niewinność zachowuje jedynie postać Kobiety (odtwarzana przez Katarzynę Chmielewską), może dlatego, że jest ofiarą tego cynicznego świata. Mimo to tańczy tak jakby chciała zaświadczyć, że prawdziwe piękno zawsze zachowuje swoją czystość. Każdy jej ruch jest perfekcyjny – od płynności klasycznych gestów do precyzji mechanicznej zabawki. Katarzyna Chmielewska jest kimś więcej niż tylko doskonałą tancerką. Ma w sobie światło, które sprawia, że jej postać na długo zapada w naszą pamięć.”

Anna Maćkowska, „Gazeta Morska”

„Opowieść Nie było, nie będzie, czyli nie ma to teatralne widowisko, w którym przeplata się taniec, pantomima, tekst, clownada… Ich historia o miłości utrzymana jest w tonie komedii dell’arte, skontrastowanej z czarnym humorem turpistycznej anegdoty i sypiącym się po scenie pop cornem. Jedna z aktorek rzeczywiście tańczy ( przepięknie ), druga jest jak żywcem wzięta z najlepszego cyrku, aktor chodzi na szczudłach, gra się tu na trąbce i akordeonie, a w finale wszyscy stepują i mamy rewię. Jeden z najpiękniejszych pomysłów tej inscenizacji to „ognisko domowe” – krąg ułożony ze sztućców.”
Ewa Obrębowska-Piasecka, „Gazeta Wielkopolska”

„Kocham teatr wschodnioeuropejski – powiedział ktoś, specjalnie na UNIDRAM przybył z Irlandii. „Oni oddają się temu cała duszą”. I należy to przyznać po obejrzeniu przedstawień Teatru Dada von Bzdülöw we wtorkowy wieczór.

(…) W Lindenpark wystąpił Teatr Dada von Bzdülöw z Gdańska i pokazał m.in. Nie było, nie będzie, czyli nie ma. Scena jest pusta. Po cyrkowej zapowiedzi na scenie pojawia się tancerka w czarnym kostiumie, człowiek – maszyna, która w trakcie sztuki ujawnia wszystko, co w tańcu może być kanciaste. Szczudlarz przemierza scenę jak olbrzymia szarańcza. Pani Clown rozsypuje pop-corn.
Czterech ludzi samych dla siebie. Pierwsze sceny kreują pewne idee, które z czasem mieszają się ze sobą a zakończenie przekształca się w jednolity taniec.

Dada pokazuje również to, co teatr wschodniej Europy wytworzył w latach 80-tych – absurd, ale jak się okazuje nie pozbawiony znaczeń. U nich ujawnia się niesamowita radość gry.”

Antje Strubel, „Potsdamer Neueste Nachrichten”, 7.05.1998

reżyseria: Leszek Bzdyl; choreografia: Bzdyl & Chmielewska; wystąpili: Katarzyna
Chmielewska, Patrycja Kujawska, Bzdyl, Radosław Hewelt, Wojciech Kolesiński

powiązane

Ludzie

Katarzyna Chmielewska

Katarzyna Chmielewska

Z recenzji: „Absolutnym odkryciem była dla mnie druga choreografia teatru Dada von Bzdülöw. Spektakl Nie było, nie będzie czyli nie ma to – rozegrana przy pomocy jarmarczno-cyrkowych rekwizytów – historia oswajania mechanicznej lalki o kanciastych ruchach, przez kogoś, kto przyjął maskę sentymentalnego Pierrota, nauczyciela uczuć, by potem brutalnie odrzucić. Dlaczego nie ma miłości ani dobra, tłumaczy opowieść o chłopcu odartym ze skóry, swoisty manifest okrucieństwa, dla którego pointą jest ironicznie infantylny taniec w stylu amerykańskich music-halli pod melodię I like Chinese. To bardzo dojrzałe i odważne przedstawienie, którego siłą stał się przede wszystkim kontrapunkt, uczyniło mnie wielbicielką Leszka Bzdyla. A Katarzynę Chmielewską nie waham się nazwać największą indywidualnością gdańskiego przeglądu.” Joanna Chojka, „Gazeta Morska” „Swoista podróż pomiędzy absurdem a mrocznym dramatem. Jej zewnętrzna, czysto plastyczna warstwa nawiązuje do tradycji clownady i estetyki cyrku. Ale już od pierwszej sceny ujawnia się wyraźna przepaść pomiędzy pozorną niefrasobliwością formy a kryjącą się pod nią treścią. Początkowo komiczna Gersomina ( Patrycja Kujawska ) przeistacza się w despotyczną heterę, bezlitośnie pomiatającą swoim „ukochanym” szczudlarzem (Radosław Hewel). Groteska osiąga apogeum, gdy konferansjer (Leszek Bzdyl) opowiada ciepłym głosem makabryczną „Historię o chłopcu bez głowy”, po której zaraz następuje wielki finał odtańczony w takt piosenki I like Chinese (filmowego przeboju grupy Monthy Pyton). Niewinność zachowuje jedynie postać Kobiety (odtwarzana przez Katarzynę Chmielewską), może dlatego, że jest ofiarą tego cynicznego świata. Mimo to tańczy tak jakby chciała zaświadczyć, że prawdziwe piękno zawsze zachowuje swoją czystość. Każdy jej ruch jest perfekcyjny – od płynności klasycznych gestów do precyzji mechanicznej zabawki. Katarzyna Chmielewska jest kimś więcej niż tylko doskonałą tancerką. Ma w sobie światło, które sprawia, że jej postać na długo zapada w naszą pamięć.” Anna Maćkowska, „Gazeta Morska” „Opowieść Nie było, nie będzie, czyli nie ma to teatralne widowisko, w którym przeplata się taniec, pantomima, tekst, clownada… Ich historia o miłości utrzymana jest w tonie komedii dell’arte, skontrastowanej z czarnym humorem turpistycznej anegdoty i sypiącym się po scenie pop cornem. Jedna z aktorek rzeczywiście tańczy ( przepięknie ), druga jest jak żywcem wzięta z najlepszego cyrku, aktor chodzi na szczudłach, gra się tu na trąbce i akordeonie, a w finale wszyscy stepują i mamy rewię. Jeden z najpiękniejszych pomysłów tej inscenizacji to „ognisko domowe” – krąg ułożony ze sztućców.” Ewa Obrębowska-Piasecka, „Gazeta Wielkopolska” „Kocham teatr wschodnioeuropejski – powiedział ktoś, specjalnie na UNIDRAM przybył z Irlandii. „Oni oddają się temu cała duszą”. I należy to przyznać po obejrzeniu przedstawień Teatru Dada von Bzdülöw we wtorkowy wieczór. (…) W Lindenpark wystąpił Teatr Dada von Bzdülöw z Gdańska i pokazał m.in. Nie było, nie będzie, czyli nie ma. Scena jest pusta. Po cyrkowej zapowiedzi na scenie pojawia się tancerka w czarnym kostiumie, człowiek – maszyna, która w trakcie sztuki ujawnia wszystko, co w tańcu może być kanciaste. Szczudlarz przemierza scenę jak olbrzymia szarańcza. Pani Clown rozsypuje pop-corn. Czterech ludzi samych dla siebie. Pierwsze sceny kreują pewne idee, które z czasem mieszają się ze sobą a zakończenie przekształca się w jednolity taniec. Dada pokazuje również to, co teatr wschodniej Europy wytworzył w latach 80-tych – absurd, ale jak się okazuje nie pozbawiony znaczeń. U nich ujawnia się niesamowita radość gry.” Antje Strubel, „Potsdamer Neueste Nachrichten”, 7.05.1998   reżyseria: Leszek Bzdyl; choreografia: Bzdyl & Chmielewska; wystąpili: Katarzyna Chmielewska, Patrycja Kujawska, Bzdyl, Radosław Hewelt, Wojciech Kolesiński

Leszek Bzdyl

Leszek Bzdyl

Z recenzji: „Absolutnym odkryciem była dla mnie druga choreografia teatru Dada von Bzdülöw. Spektakl Nie było, nie będzie czyli nie ma to – rozegrana przy pomocy jarmarczno-cyrkowych rekwizytów – historia oswajania mechanicznej lalki o kanciastych ruchach, przez kogoś, kto przyjął maskę sentymentalnego Pierrota, nauczyciela uczuć, by potem brutalnie odrzucić. Dlaczego nie ma miłości ani dobra, tłumaczy opowieść o chłopcu odartym ze skóry, swoisty manifest okrucieństwa, dla którego pointą jest ironicznie infantylny taniec w stylu amerykańskich music-halli pod melodię I like Chinese. To bardzo dojrzałe i odważne przedstawienie, którego siłą stał się przede wszystkim kontrapunkt, uczyniło mnie wielbicielką Leszka Bzdyla. A Katarzynę Chmielewską nie waham się nazwać największą indywidualnością gdańskiego przeglądu.” Joanna Chojka, „Gazeta Morska” „Swoista podróż pomiędzy absurdem a mrocznym dramatem. Jej zewnętrzna, czysto plastyczna warstwa nawiązuje do tradycji clownady i estetyki cyrku. Ale już od pierwszej sceny ujawnia się wyraźna przepaść pomiędzy pozorną niefrasobliwością formy a kryjącą się pod nią treścią. Początkowo komiczna Gersomina ( Patrycja Kujawska ) przeistacza się w despotyczną heterę, bezlitośnie pomiatającą swoim „ukochanym” szczudlarzem (Radosław Hewel). Groteska osiąga apogeum, gdy konferansjer (Leszek Bzdyl) opowiada ciepłym głosem makabryczną „Historię o chłopcu bez głowy”, po której zaraz następuje wielki finał odtańczony w takt piosenki I like Chinese (filmowego przeboju grupy Monthy Pyton). Niewinność zachowuje jedynie postać Kobiety (odtwarzana przez Katarzynę Chmielewską), może dlatego, że jest ofiarą tego cynicznego świata. Mimo to tańczy tak jakby chciała zaświadczyć, że prawdziwe piękno zawsze zachowuje swoją czystość. Każdy jej ruch jest perfekcyjny – od płynności klasycznych gestów do precyzji mechanicznej zabawki. Katarzyna Chmielewska jest kimś więcej niż tylko doskonałą tancerką. Ma w sobie światło, które sprawia, że jej postać na długo zapada w naszą pamięć.” Anna Maćkowska, „Gazeta Morska” „Opowieść Nie było, nie będzie, czyli nie ma to teatralne widowisko, w którym przeplata się taniec, pantomima, tekst, clownada… Ich historia o miłości utrzymana jest w tonie komedii dell’arte, skontrastowanej z czarnym humorem turpistycznej anegdoty i sypiącym się po scenie pop cornem. Jedna z aktorek rzeczywiście tańczy ( przepięknie ), druga jest jak żywcem wzięta z najlepszego cyrku, aktor chodzi na szczudłach, gra się tu na trąbce i akordeonie, a w finale wszyscy stepują i mamy rewię. Jeden z najpiękniejszych pomysłów tej inscenizacji to „ognisko domowe” – krąg ułożony ze sztućców.” Ewa Obrębowska-Piasecka, „Gazeta Wielkopolska” „Kocham teatr wschodnioeuropejski – powiedział ktoś, specjalnie na UNIDRAM przybył z Irlandii. „Oni oddają się temu cała duszą”. I należy to przyznać po obejrzeniu przedstawień Teatru Dada von Bzdülöw we wtorkowy wieczór. (…) W Lindenpark wystąpił Teatr Dada von Bzdülöw z Gdańska i pokazał m.in. Nie było, nie będzie, czyli nie ma. Scena jest pusta. Po cyrkowej zapowiedzi na scenie pojawia się tancerka w czarnym kostiumie, człowiek – maszyna, która w trakcie sztuki ujawnia wszystko, co w tańcu może być kanciaste. Szczudlarz przemierza scenę jak olbrzymia szarańcza. Pani Clown rozsypuje pop-corn. Czterech ludzi samych dla siebie. Pierwsze sceny kreują pewne idee, które z czasem mieszają się ze sobą a zakończenie przekształca się w jednolity taniec. Dada pokazuje również to, co teatr wschodniej Europy wytworzył w latach 80-tych – absurd, ale jak się okazuje nie pozbawiony znaczeń. U nich ujawnia się niesamowita radość gry.” Antje Strubel, „Potsdamer Neueste Nachrichten”, 7.05.1998   reżyseria: Leszek Bzdyl; choreografia: Bzdyl & Chmielewska; wystąpili: Katarzyna Chmielewska, Patrycja Kujawska, Bzdyl, Radosław Hewelt, Wojciech Kolesiński

Zespoły

Organizacje

Festiwale

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Close