Spektakle

Sopot: „Retro wieczór o miłości – Sopocki Teatr Tańca „Art Cafe” + Iwona Olszowska „Kilka piosenek o miłości”

Zdjęcie: Sopot:  „Retro wieczór o miłości – Sopocki Teatr Tańca „Art Cafe” + Iwona Olszowska „Kilka piosenek o miłości”

Na zdjęciu: Sopocki Teatr Tańca: Joanna Czajkowska, Jacek Krawczyk, Art Cafe. Fot. Dorota Borucka-Gan.

Wersja do druku

Udostępnij

Od STT:

Sopocki Teatr Tańca zaprasza na wyjątkowe wydarzenie – dzień zakochanych w listopadzie. Zima zbliża się nieubłaganie, więc by podgrzać atmosferę, pokażemy aż dwa spektakle o miłości. Jeden z perspektywy damsko – męskiej pary, drugi z perspektywy singla płci żeńskiej. Oba czarno-białe, niczym w starym kinie opowiadają tańcem o emocjach związanych z miłością – to coś, co w dzisiejszym świecie tańca niemal się nie zdarza… Choć nie celebrujemy oficjalnie 15-lecia swojego istnienia, postanowiliśmy z sentymentu wznowić jeden z najstarszych i najbardziej ukochanych spektakli – Art Cafe. Aby wieczór dopełnić i dodać innej – solowej perspektywy, zaprosiliśmy do wspólnego wieczoru damę polskiego tańca współczesnego – Iwonę Olszowską, która pokaże swoje kultowe Kilka piosenek o miłości . O historii tańca w Polsce i o książce Sztuka do odkrycia. Szkice o polskim tańcu opowie krytyczka i teoretyczka tańca – Anna Królica (Kraków).

Bilety: 30 i 20 zł
Rezerwacje: sopot.dance.theatre@gmail.com

Sopocki Teatr Tańca,  Art Cafe

W pewnej kawiarni w Paryżu, a może w Warszawie… nad ranem, a może bardzo późnym wieczorem, w opustoszałej sali kelnerka niosąc nad swoja głową jak tacę ebonitową płytę długogrającą, nastawia stary patefon, po chwili zjawia się ON… Wielbiciel kawy, a może wielbiciel kelnerki…
Ona spłoszona, nieśmiała, w uniżonej pozycji usługującego, spogląda z boku na wyśnionego, pewnego siebie, dobrze ubranego gentlemana. On patrzy spokojnie, chociaż nie ulega wątpliwości, że serce ma gorące.
Sopocki Teatr Tańca (dawniej Teatr Okazjonalny) przenosi nas w „Art Cafe”, do zapomnianej epoki paryskiego szyku, wystylizowanych ruchów, bon tonu, do świata, w którym rytm wyznacza szum starej, zdartej płyty i piosenek Josephine Baker.
.
Art Cafe jest spektaklem, który najdłużej spośród wszystkich innych, pozostawał w aktualnym repertuarze teatru. W ciągu wielu lat był prezentowany na bardzo licznych scenach w Polsce, a także na Litwie, w Portugalii i w Niemczech, wszędzie ciesząc się uznaniem publiczności. Z okazji 15-lecia teatru, zaprezentujemy jego rekonstrukcję.

Recenzje:
„Z problemem dramaturgii dobrze poradził sobie Teatr Okazjonalny z Sopotu, który prezentował na Polemikach choreografię Art Cafe – historię rozgrywającą się w kawiarni z ubiegłego wieku, przy starym patefonie i rzeźbionym stoliczku. Tu rozgrywał się dramat kelnerki i jej klienta – dramat, bo mieliśmy przyjemność widzieć zarówno miłość i gniew, jak i taniec i walkę.[…] Spektakl może się podobać – jest wyważony, ciekawy plastycznie, dobrze zatańczony, a przede wszystkim potrafi utrzymać uwagę widza…”

Sandra Wilk w: serwis tańca, 11.06.2002

„Są takie spektakle, które pozostawiają po sobie lekki niedosyt. Bo czegoś brakowało, bo jeszcze można było coś dodać. Są też takie, po których człowiek czuje się przejedzony[…]. Ale spektaklu pt. Art Cafe nie zaliczyłabym do żadnej z tych kategorii. Był to dla mnie spektakl, który pozostawił mnie sytą i usatysfakcjonowaną. Zanim zaczęłam się zastanawiać nad tym, kiedy zacznie mi się nudzić, artyści już się kłaniali. Rzadko zdarza się taka sytuacja, więc je suis contente. Tres contente. Dbałość o każdy szczegół, od stylowego adapteru począwszy, na kołnierzyku kelnerki skończywszy,staranność o każdy krok, muzyka, uczucia…- słowem wszystko, na co złożył się ten spektakl – z pewnością zasługuje na uznanie […]”

Gazeta VIII Zgierskich Spotkań Małych Teatrów 29.09.2002

Choreografia: Joanna Czajkowska i Jacek Krawczyk
Tańczą: Joanna Czajkowska, Jacek Krawczyk
Kostiumy: Eliza Śliwa
Scenografia: Jacek Krawczyk, Piotr Czajkowski
Muzyka: Josephine Baker, Goldfrapp
Czas trwania: 20 minut
Zdjęcie: Dorota Borucka-Gan
Premiera: 24.11.2001 Sala Filharmonii Kameralnej im. W. Rajskiego w Sopocie

***

„Miłość – temat stary jak świat i eksploatowany przez wszystkie z możliwych sztuk. Ciemność, potem nieśmiałe światło i trochę dymu. Zdaje się, że siedzimy w lokalu obfitującym w dym papierosowy. Pojawia się bohaterka. Zamknięta w sobie kobieta w czarnym kapeluszu siedzi w zadymionej knajpie, pije kawę i pali. Nie widzimy jej twarzy, gdyż rondo skutecznie ją ukrywa – to ikona kobiecości, a może nawet każdego człowieka, który będąc zagubiony w świecie szuka tego, co najważniejsze, tego, co nada sens jego życiu. Tancerka siedzi na podłodze i wykonuje spontaniczne ruchy podnosząc do ust, to filiżankę, to papierosa”. Izabela Stańdo

Recenzje: „Iwona Olszowska w „Kilku piosenkach o miłości” wygląda jak prawdziwa femme fatale. A widzowie mają wrażenie, jakby oglądali czarno-biały film, w którym główną rolę odgrywa kobieta nieszczęśliwie zakochana. Samotna na scenie życia, w wielkim kapeluszu, z filiżanką kawy i papierosem w dłoniach, wciągnięta jest w jakiś zamknięty krąg emocji. Czy ją uskrzydlą czy też pogrążą? Czy ta kreacja jest prawdziwa czy fałszywa? Odpowiedzią na to pytanie mogą być tworzone z piasku (wysypywanego przez tancerkę z imbryczka) mandale – kwadratowe i okrągłe. W sztuce buddyjskiej mandala zbudowana na planie koła symbolizuje zarówno niebo, jak i nieskończoność świata zewnętrznego, a na planie kwadratu – nasz świat wewnętrzny, emocjonalny. W układzie wpisanych w siebie tych dwóch figur musi się jeszcze znaleźć punkt centralny – w spektaklu Olszowskiej jest to ostry strumień białego światła. Światła miłości, które będzie jąoczyszczać. I tak jak w buddyzmie, tak i w „Kilku piosenkach o miłości” tylko połączenie trzech elementów mandali (sfer życia) daje bazę do stworzenia z chaosu całkowitej harmonii”.

Sandra Wilk, „Tajemnicza kobieta w kapeluszu, „Rzeczpospolita”, 2009 [„Kilka piosenek o miłości” Iwona Olszowska, pokaz w cyklu „Spotkania z teatrem tańca”, Okęcka Sala Widowiskowa, Warszawa, 1.01.2009 – przyp. Red.]

spektakl solowy Iwony Olszowskiej (Kraków) pomysł i choreografia: Iwona Olszowska muzyka: Flesh Quartet Fire fire, Franka Potente Fly with me, Michael Brook Truck attack, Blimp wykonanie: Iwona Olszowska czas: 25 minut premiera: 20.08.2008, Poznań

powiązane

Ludzie

Anna Królica

Anna Królica

Od STT: Sopocki Teatr Tańca zaprasza na wyjątkowe wydarzenie – dzień zakochanych w listopadzie. Zima zbliża się nieubłaganie, więc by podgrzać atmosferę, pokażemy aż dwa spektakle o miłości. Jeden z perspektywy damsko – męskiej pary, drugi z perspektywy singla płci żeńskiej. Oba czarno-białe, niczym w starym kinie opowiadają tańcem o emocjach związanych z miłością – to coś, co w dzisiejszym świecie tańca niemal się nie zdarza… Choć nie celebrujemy oficjalnie 15-lecia swojego istnienia, postanowiliśmy z sentymentu wznowić jeden z najstarszych i najbardziej ukochanych spektakli – Art Cafe. Aby wieczór dopełnić i dodać innej – solowej perspektywy, zaprosiliśmy do wspólnego wieczoru damę polskiego tańca współczesnego – Iwonę Olszowską, która pokaże swoje kultowe Kilka piosenek o miłości . O historii tańca w Polsce i o książce Sztuka do odkrycia. Szkice o polskim tańcu opowie krytyczka i teoretyczka tańca – Anna Królica (Kraków). Bilety: 30 i 20 zł Rezerwacje: sopot.dance.theatre@gmail.com Sopocki Teatr Tańca,  Art Cafe W pewnej kawiarni w Paryżu, a może w Warszawie… nad ranem, a może bardzo późnym wieczorem, w opustoszałej sali kelnerka niosąc nad swoja głową jak tacę ebonitową płytę długogrającą, nastawia stary patefon, po chwili zjawia się ON… Wielbiciel kawy, a może wielbiciel kelnerki… Ona spłoszona, nieśmiała, w uniżonej pozycji usługującego, spogląda z boku na wyśnionego, pewnego siebie, dobrze ubranego gentlemana. On patrzy spokojnie, chociaż nie ulega wątpliwości, że serce ma gorące. Sopocki Teatr Tańca (dawniej Teatr Okazjonalny) przenosi nas w „Art Cafe”, do zapomnianej epoki paryskiego szyku, wystylizowanych ruchów, bon tonu, do świata, w którym rytm wyznacza szum starej, zdartej płyty i piosenek Josephine Baker. . Art Cafe jest spektaklem, który najdłużej spośród wszystkich innych, pozostawał w aktualnym repertuarze teatru. W ciągu wielu lat był prezentowany na bardzo licznych scenach w Polsce, a także na Litwie, w Portugalii i w Niemczech, wszędzie ciesząc się uznaniem publiczności. Z okazji 15-lecia teatru, zaprezentujemy jego rekonstrukcję. Recenzje: „Z problemem dramaturgii dobrze poradził sobie Teatr Okazjonalny z Sopotu, który prezentował na Polemikach choreografię Art Cafe – historię rozgrywającą się w kawiarni z ubiegłego wieku, przy starym patefonie i rzeźbionym stoliczku. Tu rozgrywał się dramat kelnerki i jej klienta – dramat, bo mieliśmy przyjemność widzieć zarówno miłość i gniew, jak i taniec i walkę.[…] Spektakl może się podobać – jest wyważony, ciekawy plastycznie, dobrze zatańczony, a przede wszystkim potrafi utrzymać uwagę widza…” Sandra Wilk w: serwis tańca, 11.06.2002 „Są takie spektakle, które pozostawiają po sobie lekki niedosyt. Bo czegoś brakowało, bo jeszcze można było coś dodać. Są też takie, po których człowiek czuje się przejedzony[…]. Ale spektaklu pt. Art Cafe nie zaliczyłabym do żadnej z tych kategorii. Był to dla mnie spektakl, który pozostawił mnie sytą i usatysfakcjonowaną. Zanim zaczęłam się zastanawiać nad tym, kiedy zacznie mi się nudzić, artyści już się kłaniali. Rzadko zdarza się taka sytuacja, więc je suis contente. Tres contente. Dbałość o każdy szczegół, od stylowego adapteru począwszy, na kołnierzyku kelnerki skończywszy,staranność o każdy krok, muzyka, uczucia…- słowem wszystko, na co złożył się ten spektakl – z pewnością zasługuje na uznanie […]” Gazeta VIII Zgierskich Spotkań Małych Teatrów 29.09.2002 Choreografia: Joanna Czajkowska i Jacek Krawczyk Tańczą: Joanna Czajkowska, Jacek Krawczyk Kostiumy: Eliza Śliwa Scenografia: Jacek Krawczyk, Piotr Czajkowski Muzyka: Josephine Baker, Goldfrapp Czas trwania: 20 minut Zdjęcie: Dorota Borucka-Gan Premiera: 24.11.2001 Sala Filharmonii Kameralnej im. W. Rajskiego w Sopocie *** „Miłość – temat stary jak świat i eksploatowany przez wszystkie z możliwych sztuk. Ciemność, potem nieśmiałe światło i trochę dymu. Zdaje się, że siedzimy w lokalu obfitującym w dym papierosowy. Pojawia się bohaterka. Zamknięta w sobie kobieta w czarnym kapeluszu siedzi w zadymionej knajpie, pije kawę i pali. Nie widzimy jej twarzy, gdyż rondo skutecznie ją ukrywa – to ikona kobiecości, a może nawet każdego człowieka, który będąc zagubiony w świecie szuka tego, co najważniejsze, tego, co nada sens jego życiu. Tancerka siedzi na podłodze i wykonuje spontaniczne ruchy podnosząc do ust, to filiżankę, to papierosa”. Izabela Stańdo Recenzje: „Iwona Olszowska w „Kilku piosenkach o miłości” wygląda jak prawdziwa femme fatale. A widzowie mają wrażenie, jakby oglądali czarno-biały film, w którym główną rolę odgrywa kobieta nieszczęśliwie zakochana. Samotna na scenie życia, w wielkim kapeluszu, z filiżanką kawy i papierosem w dłoniach, wciągnięta jest w jakiś zamknięty krąg emocji. Czy ją uskrzydlą czy też pogrążą? Czy ta kreacja jest prawdziwa czy fałszywa? Odpowiedzią na to pytanie mogą być tworzone z piasku (wysypywanego przez tancerkę z imbryczka) mandale – kwadratowe i okrągłe. W sztuce buddyjskiej mandala zbudowana na planie koła symbolizuje zarówno niebo, jak i nieskończoność świata zewnętrznego, a na planie kwadratu – nasz świat wewnętrzny, emocjonalny. W układzie wpisanych w siebie tych dwóch figur musi się jeszcze znaleźć punkt centralny – w spektaklu Olszowskiej jest to ostry strumień białego światła. Światła miłości, które będzie jąoczyszczać. I tak jak w buddyzmie, tak i w „Kilku piosenkach o miłości” tylko połączenie trzech elementów mandali (sfer życia) daje bazę do stworzenia z chaosu całkowitej harmonii”. Sandra Wilk, „Tajemnicza kobieta w kapeluszu, „Rzeczpospolita”, 2009 [„Kilka piosenek o miłości” Iwona Olszowska, pokaz w cyklu „Spotkania z teatrem tańca”, Okęcka Sala Widowiskowa, Warszawa, 1.01.2009 – przyp. Red.] spektakl solowy Iwony Olszowskiej (Kraków) pomysł i choreografia: Iwona Olszowska muzyka: Flesh Quartet Fire fire, Franka Potente Fly with me, Michael Brook Truck attack, Blimp wykonanie: Iwona Olszowska czas: 25 minut premiera: 20.08.2008, Poznań

Joanna Czajkowska

Joanna Czajkowska

Od STT: Sopocki Teatr Tańca zaprasza na wyjątkowe wydarzenie – dzień zakochanych w listopadzie. Zima zbliża się nieubłaganie, więc by podgrzać atmosferę, pokażemy aż dwa spektakle o miłości. Jeden z perspektywy damsko – męskiej pary, drugi z perspektywy singla płci żeńskiej. Oba czarno-białe, niczym w starym kinie opowiadają tańcem o emocjach związanych z miłością – to coś, co w dzisiejszym świecie tańca niemal się nie zdarza… Choć nie celebrujemy oficjalnie 15-lecia swojego istnienia, postanowiliśmy z sentymentu wznowić jeden z najstarszych i najbardziej ukochanych spektakli – Art Cafe. Aby wieczór dopełnić i dodać innej – solowej perspektywy, zaprosiliśmy do wspólnego wieczoru damę polskiego tańca współczesnego – Iwonę Olszowską, która pokaże swoje kultowe Kilka piosenek o miłości . O historii tańca w Polsce i o książce Sztuka do odkrycia. Szkice o polskim tańcu opowie krytyczka i teoretyczka tańca – Anna Królica (Kraków). Bilety: 30 i 20 zł Rezerwacje: sopot.dance.theatre@gmail.com Sopocki Teatr Tańca,  Art Cafe W pewnej kawiarni w Paryżu, a może w Warszawie… nad ranem, a może bardzo późnym wieczorem, w opustoszałej sali kelnerka niosąc nad swoja głową jak tacę ebonitową płytę długogrającą, nastawia stary patefon, po chwili zjawia się ON… Wielbiciel kawy, a może wielbiciel kelnerki… Ona spłoszona, nieśmiała, w uniżonej pozycji usługującego, spogląda z boku na wyśnionego, pewnego siebie, dobrze ubranego gentlemana. On patrzy spokojnie, chociaż nie ulega wątpliwości, że serce ma gorące. Sopocki Teatr Tańca (dawniej Teatr Okazjonalny) przenosi nas w „Art Cafe”, do zapomnianej epoki paryskiego szyku, wystylizowanych ruchów, bon tonu, do świata, w którym rytm wyznacza szum starej, zdartej płyty i piosenek Josephine Baker. . Art Cafe jest spektaklem, który najdłużej spośród wszystkich innych, pozostawał w aktualnym repertuarze teatru. W ciągu wielu lat był prezentowany na bardzo licznych scenach w Polsce, a także na Litwie, w Portugalii i w Niemczech, wszędzie ciesząc się uznaniem publiczności. Z okazji 15-lecia teatru, zaprezentujemy jego rekonstrukcję. Recenzje: „Z problemem dramaturgii dobrze poradził sobie Teatr Okazjonalny z Sopotu, który prezentował na Polemikach choreografię Art Cafe – historię rozgrywającą się w kawiarni z ubiegłego wieku, przy starym patefonie i rzeźbionym stoliczku. Tu rozgrywał się dramat kelnerki i jej klienta – dramat, bo mieliśmy przyjemność widzieć zarówno miłość i gniew, jak i taniec i walkę.[…] Spektakl może się podobać – jest wyważony, ciekawy plastycznie, dobrze zatańczony, a przede wszystkim potrafi utrzymać uwagę widza…” Sandra Wilk w: serwis tańca, 11.06.2002 „Są takie spektakle, które pozostawiają po sobie lekki niedosyt. Bo czegoś brakowało, bo jeszcze można było coś dodać. Są też takie, po których człowiek czuje się przejedzony[…]. Ale spektaklu pt. Art Cafe nie zaliczyłabym do żadnej z tych kategorii. Był to dla mnie spektakl, który pozostawił mnie sytą i usatysfakcjonowaną. Zanim zaczęłam się zastanawiać nad tym, kiedy zacznie mi się nudzić, artyści już się kłaniali. Rzadko zdarza się taka sytuacja, więc je suis contente. Tres contente. Dbałość o każdy szczegół, od stylowego adapteru począwszy, na kołnierzyku kelnerki skończywszy,staranność o każdy krok, muzyka, uczucia…- słowem wszystko, na co złożył się ten spektakl – z pewnością zasługuje na uznanie […]” Gazeta VIII Zgierskich Spotkań Małych Teatrów 29.09.2002 Choreografia: Joanna Czajkowska i Jacek Krawczyk Tańczą: Joanna Czajkowska, Jacek Krawczyk Kostiumy: Eliza Śliwa Scenografia: Jacek Krawczyk, Piotr Czajkowski Muzyka: Josephine Baker, Goldfrapp Czas trwania: 20 minut Zdjęcie: Dorota Borucka-Gan Premiera: 24.11.2001 Sala Filharmonii Kameralnej im. W. Rajskiego w Sopocie *** „Miłość – temat stary jak świat i eksploatowany przez wszystkie z możliwych sztuk. Ciemność, potem nieśmiałe światło i trochę dymu. Zdaje się, że siedzimy w lokalu obfitującym w dym papierosowy. Pojawia się bohaterka. Zamknięta w sobie kobieta w czarnym kapeluszu siedzi w zadymionej knajpie, pije kawę i pali. Nie widzimy jej twarzy, gdyż rondo skutecznie ją ukrywa – to ikona kobiecości, a może nawet każdego człowieka, który będąc zagubiony w świecie szuka tego, co najważniejsze, tego, co nada sens jego życiu. Tancerka siedzi na podłodze i wykonuje spontaniczne ruchy podnosząc do ust, to filiżankę, to papierosa”. Izabela Stańdo Recenzje: „Iwona Olszowska w „Kilku piosenkach o miłości” wygląda jak prawdziwa femme fatale. A widzowie mają wrażenie, jakby oglądali czarno-biały film, w którym główną rolę odgrywa kobieta nieszczęśliwie zakochana. Samotna na scenie życia, w wielkim kapeluszu, z filiżanką kawy i papierosem w dłoniach, wciągnięta jest w jakiś zamknięty krąg emocji. Czy ją uskrzydlą czy też pogrążą? Czy ta kreacja jest prawdziwa czy fałszywa? Odpowiedzią na to pytanie mogą być tworzone z piasku (wysypywanego przez tancerkę z imbryczka) mandale – kwadratowe i okrągłe. W sztuce buddyjskiej mandala zbudowana na planie koła symbolizuje zarówno niebo, jak i nieskończoność świata zewnętrznego, a na planie kwadratu – nasz świat wewnętrzny, emocjonalny. W układzie wpisanych w siebie tych dwóch figur musi się jeszcze znaleźć punkt centralny – w spektaklu Olszowskiej jest to ostry strumień białego światła. Światła miłości, które będzie jąoczyszczać. I tak jak w buddyzmie, tak i w „Kilku piosenkach o miłości” tylko połączenie trzech elementów mandali (sfer życia) daje bazę do stworzenia z chaosu całkowitej harmonii”. Sandra Wilk, „Tajemnicza kobieta w kapeluszu, „Rzeczpospolita”, 2009 [„Kilka piosenek o miłości” Iwona Olszowska, pokaz w cyklu „Spotkania z teatrem tańca”, Okęcka Sala Widowiskowa, Warszawa, 1.01.2009 – przyp. Red.] spektakl solowy Iwony Olszowskiej (Kraków) pomysł i choreografia: Iwona Olszowska muzyka: Flesh Quartet Fire fire, Franka Potente Fly with me, Michael Brook Truck attack, Blimp wykonanie: Iwona Olszowska czas: 25 minut premiera: 20.08.2008, Poznań

Jacek Krawczyk

Jacek Krawczyk

Od STT: Sopocki Teatr Tańca zaprasza na wyjątkowe wydarzenie – dzień zakochanych w listopadzie. Zima zbliża się nieubłaganie, więc by podgrzać atmosferę, pokażemy aż dwa spektakle o miłości. Jeden z perspektywy damsko – męskiej pary, drugi z perspektywy singla płci żeńskiej. Oba czarno-białe, niczym w starym kinie opowiadają tańcem o emocjach związanych z miłością – to coś, co w dzisiejszym świecie tańca niemal się nie zdarza… Choć nie celebrujemy oficjalnie 15-lecia swojego istnienia, postanowiliśmy z sentymentu wznowić jeden z najstarszych i najbardziej ukochanych spektakli – Art Cafe. Aby wieczór dopełnić i dodać innej – solowej perspektywy, zaprosiliśmy do wspólnego wieczoru damę polskiego tańca współczesnego – Iwonę Olszowską, która pokaże swoje kultowe Kilka piosenek o miłości . O historii tańca w Polsce i o książce Sztuka do odkrycia. Szkice o polskim tańcu opowie krytyczka i teoretyczka tańca – Anna Królica (Kraków). Bilety: 30 i 20 zł Rezerwacje: sopot.dance.theatre@gmail.com Sopocki Teatr Tańca,  Art Cafe W pewnej kawiarni w Paryżu, a może w Warszawie… nad ranem, a może bardzo późnym wieczorem, w opustoszałej sali kelnerka niosąc nad swoja głową jak tacę ebonitową płytę długogrającą, nastawia stary patefon, po chwili zjawia się ON… Wielbiciel kawy, a może wielbiciel kelnerki… Ona spłoszona, nieśmiała, w uniżonej pozycji usługującego, spogląda z boku na wyśnionego, pewnego siebie, dobrze ubranego gentlemana. On patrzy spokojnie, chociaż nie ulega wątpliwości, że serce ma gorące. Sopocki Teatr Tańca (dawniej Teatr Okazjonalny) przenosi nas w „Art Cafe”, do zapomnianej epoki paryskiego szyku, wystylizowanych ruchów, bon tonu, do świata, w którym rytm wyznacza szum starej, zdartej płyty i piosenek Josephine Baker. . Art Cafe jest spektaklem, który najdłużej spośród wszystkich innych, pozostawał w aktualnym repertuarze teatru. W ciągu wielu lat był prezentowany na bardzo licznych scenach w Polsce, a także na Litwie, w Portugalii i w Niemczech, wszędzie ciesząc się uznaniem publiczności. Z okazji 15-lecia teatru, zaprezentujemy jego rekonstrukcję. Recenzje: „Z problemem dramaturgii dobrze poradził sobie Teatr Okazjonalny z Sopotu, który prezentował na Polemikach choreografię Art Cafe – historię rozgrywającą się w kawiarni z ubiegłego wieku, przy starym patefonie i rzeźbionym stoliczku. Tu rozgrywał się dramat kelnerki i jej klienta – dramat, bo mieliśmy przyjemność widzieć zarówno miłość i gniew, jak i taniec i walkę.[…] Spektakl może się podobać – jest wyważony, ciekawy plastycznie, dobrze zatańczony, a przede wszystkim potrafi utrzymać uwagę widza…” Sandra Wilk w: serwis tańca, 11.06.2002 „Są takie spektakle, które pozostawiają po sobie lekki niedosyt. Bo czegoś brakowało, bo jeszcze można było coś dodać. Są też takie, po których człowiek czuje się przejedzony[…]. Ale spektaklu pt. Art Cafe nie zaliczyłabym do żadnej z tych kategorii. Był to dla mnie spektakl, który pozostawił mnie sytą i usatysfakcjonowaną. Zanim zaczęłam się zastanawiać nad tym, kiedy zacznie mi się nudzić, artyści już się kłaniali. Rzadko zdarza się taka sytuacja, więc je suis contente. Tres contente. Dbałość o każdy szczegół, od stylowego adapteru począwszy, na kołnierzyku kelnerki skończywszy,staranność o każdy krok, muzyka, uczucia…- słowem wszystko, na co złożył się ten spektakl – z pewnością zasługuje na uznanie […]” Gazeta VIII Zgierskich Spotkań Małych Teatrów 29.09.2002 Choreografia: Joanna Czajkowska i Jacek Krawczyk Tańczą: Joanna Czajkowska, Jacek Krawczyk Kostiumy: Eliza Śliwa Scenografia: Jacek Krawczyk, Piotr Czajkowski Muzyka: Josephine Baker, Goldfrapp Czas trwania: 20 minut Zdjęcie: Dorota Borucka-Gan Premiera: 24.11.2001 Sala Filharmonii Kameralnej im. W. Rajskiego w Sopocie *** „Miłość – temat stary jak świat i eksploatowany przez wszystkie z możliwych sztuk. Ciemność, potem nieśmiałe światło i trochę dymu. Zdaje się, że siedzimy w lokalu obfitującym w dym papierosowy. Pojawia się bohaterka. Zamknięta w sobie kobieta w czarnym kapeluszu siedzi w zadymionej knajpie, pije kawę i pali. Nie widzimy jej twarzy, gdyż rondo skutecznie ją ukrywa – to ikona kobiecości, a może nawet każdego człowieka, który będąc zagubiony w świecie szuka tego, co najważniejsze, tego, co nada sens jego życiu. Tancerka siedzi na podłodze i wykonuje spontaniczne ruchy podnosząc do ust, to filiżankę, to papierosa”. Izabela Stańdo Recenzje: „Iwona Olszowska w „Kilku piosenkach o miłości” wygląda jak prawdziwa femme fatale. A widzowie mają wrażenie, jakby oglądali czarno-biały film, w którym główną rolę odgrywa kobieta nieszczęśliwie zakochana. Samotna na scenie życia, w wielkim kapeluszu, z filiżanką kawy i papierosem w dłoniach, wciągnięta jest w jakiś zamknięty krąg emocji. Czy ją uskrzydlą czy też pogrążą? Czy ta kreacja jest prawdziwa czy fałszywa? Odpowiedzią na to pytanie mogą być tworzone z piasku (wysypywanego przez tancerkę z imbryczka) mandale – kwadratowe i okrągłe. W sztuce buddyjskiej mandala zbudowana na planie koła symbolizuje zarówno niebo, jak i nieskończoność świata zewnętrznego, a na planie kwadratu – nasz świat wewnętrzny, emocjonalny. W układzie wpisanych w siebie tych dwóch figur musi się jeszcze znaleźć punkt centralny – w spektaklu Olszowskiej jest to ostry strumień białego światła. Światła miłości, które będzie jąoczyszczać. I tak jak w buddyzmie, tak i w „Kilku piosenkach o miłości” tylko połączenie trzech elementów mandali (sfer życia) daje bazę do stworzenia z chaosu całkowitej harmonii”. Sandra Wilk, „Tajemnicza kobieta w kapeluszu, „Rzeczpospolita”, 2009 [„Kilka piosenek o miłości” Iwona Olszowska, pokaz w cyklu „Spotkania z teatrem tańca”, Okęcka Sala Widowiskowa, Warszawa, 1.01.2009 – przyp. Red.] spektakl solowy Iwony Olszowskiej (Kraków) pomysł i choreografia: Iwona Olszowska muzyka: Flesh Quartet Fire fire, Franka Potente Fly with me, Michael Brook Truck attack, Blimp wykonanie: Iwona Olszowska czas: 25 minut premiera: 20.08.2008, Poznań

Iwona Olszowska

Iwona Olszowska

Od STT: Sopocki Teatr Tańca zaprasza na wyjątkowe wydarzenie – dzień zakochanych w listopadzie. Zima zbliża się nieubłaganie, więc by podgrzać atmosferę, pokażemy aż dwa spektakle o miłości. Jeden z perspektywy damsko – męskiej pary, drugi z perspektywy singla płci żeńskiej. Oba czarno-białe, niczym w starym kinie opowiadają tańcem o emocjach związanych z miłością – to coś, co w dzisiejszym świecie tańca niemal się nie zdarza… Choć nie celebrujemy oficjalnie 15-lecia swojego istnienia, postanowiliśmy z sentymentu wznowić jeden z najstarszych i najbardziej ukochanych spektakli – Art Cafe. Aby wieczór dopełnić i dodać innej – solowej perspektywy, zaprosiliśmy do wspólnego wieczoru damę polskiego tańca współczesnego – Iwonę Olszowską, która pokaże swoje kultowe Kilka piosenek o miłości . O historii tańca w Polsce i o książce Sztuka do odkrycia. Szkice o polskim tańcu opowie krytyczka i teoretyczka tańca – Anna Królica (Kraków). Bilety: 30 i 20 zł Rezerwacje: sopot.dance.theatre@gmail.com Sopocki Teatr Tańca,  Art Cafe W pewnej kawiarni w Paryżu, a może w Warszawie… nad ranem, a może bardzo późnym wieczorem, w opustoszałej sali kelnerka niosąc nad swoja głową jak tacę ebonitową płytę długogrającą, nastawia stary patefon, po chwili zjawia się ON… Wielbiciel kawy, a może wielbiciel kelnerki… Ona spłoszona, nieśmiała, w uniżonej pozycji usługującego, spogląda z boku na wyśnionego, pewnego siebie, dobrze ubranego gentlemana. On patrzy spokojnie, chociaż nie ulega wątpliwości, że serce ma gorące. Sopocki Teatr Tańca (dawniej Teatr Okazjonalny) przenosi nas w „Art Cafe”, do zapomnianej epoki paryskiego szyku, wystylizowanych ruchów, bon tonu, do świata, w którym rytm wyznacza szum starej, zdartej płyty i piosenek Josephine Baker. . Art Cafe jest spektaklem, który najdłużej spośród wszystkich innych, pozostawał w aktualnym repertuarze teatru. W ciągu wielu lat był prezentowany na bardzo licznych scenach w Polsce, a także na Litwie, w Portugalii i w Niemczech, wszędzie ciesząc się uznaniem publiczności. Z okazji 15-lecia teatru, zaprezentujemy jego rekonstrukcję. Recenzje: „Z problemem dramaturgii dobrze poradził sobie Teatr Okazjonalny z Sopotu, który prezentował na Polemikach choreografię Art Cafe – historię rozgrywającą się w kawiarni z ubiegłego wieku, przy starym patefonie i rzeźbionym stoliczku. Tu rozgrywał się dramat kelnerki i jej klienta – dramat, bo mieliśmy przyjemność widzieć zarówno miłość i gniew, jak i taniec i walkę.[…] Spektakl może się podobać – jest wyważony, ciekawy plastycznie, dobrze zatańczony, a przede wszystkim potrafi utrzymać uwagę widza…” Sandra Wilk w: serwis tańca, 11.06.2002 „Są takie spektakle, które pozostawiają po sobie lekki niedosyt. Bo czegoś brakowało, bo jeszcze można było coś dodać. Są też takie, po których człowiek czuje się przejedzony[…]. Ale spektaklu pt. Art Cafe nie zaliczyłabym do żadnej z tych kategorii. Był to dla mnie spektakl, który pozostawił mnie sytą i usatysfakcjonowaną. Zanim zaczęłam się zastanawiać nad tym, kiedy zacznie mi się nudzić, artyści już się kłaniali. Rzadko zdarza się taka sytuacja, więc je suis contente. Tres contente. Dbałość o każdy szczegół, od stylowego adapteru począwszy, na kołnierzyku kelnerki skończywszy,staranność o każdy krok, muzyka, uczucia…- słowem wszystko, na co złożył się ten spektakl – z pewnością zasługuje na uznanie […]” Gazeta VIII Zgierskich Spotkań Małych Teatrów 29.09.2002 Choreografia: Joanna Czajkowska i Jacek Krawczyk Tańczą: Joanna Czajkowska, Jacek Krawczyk Kostiumy: Eliza Śliwa Scenografia: Jacek Krawczyk, Piotr Czajkowski Muzyka: Josephine Baker, Goldfrapp Czas trwania: 20 minut Zdjęcie: Dorota Borucka-Gan Premiera: 24.11.2001 Sala Filharmonii Kameralnej im. W. Rajskiego w Sopocie *** „Miłość – temat stary jak świat i eksploatowany przez wszystkie z możliwych sztuk. Ciemność, potem nieśmiałe światło i trochę dymu. Zdaje się, że siedzimy w lokalu obfitującym w dym papierosowy. Pojawia się bohaterka. Zamknięta w sobie kobieta w czarnym kapeluszu siedzi w zadymionej knajpie, pije kawę i pali. Nie widzimy jej twarzy, gdyż rondo skutecznie ją ukrywa – to ikona kobiecości, a może nawet każdego człowieka, który będąc zagubiony w świecie szuka tego, co najważniejsze, tego, co nada sens jego życiu. Tancerka siedzi na podłodze i wykonuje spontaniczne ruchy podnosząc do ust, to filiżankę, to papierosa”. Izabela Stańdo Recenzje: „Iwona Olszowska w „Kilku piosenkach o miłości” wygląda jak prawdziwa femme fatale. A widzowie mają wrażenie, jakby oglądali czarno-biały film, w którym główną rolę odgrywa kobieta nieszczęśliwie zakochana. Samotna na scenie życia, w wielkim kapeluszu, z filiżanką kawy i papierosem w dłoniach, wciągnięta jest w jakiś zamknięty krąg emocji. Czy ją uskrzydlą czy też pogrążą? Czy ta kreacja jest prawdziwa czy fałszywa? Odpowiedzią na to pytanie mogą być tworzone z piasku (wysypywanego przez tancerkę z imbryczka) mandale – kwadratowe i okrągłe. W sztuce buddyjskiej mandala zbudowana na planie koła symbolizuje zarówno niebo, jak i nieskończoność świata zewnętrznego, a na planie kwadratu – nasz świat wewnętrzny, emocjonalny. W układzie wpisanych w siebie tych dwóch figur musi się jeszcze znaleźć punkt centralny – w spektaklu Olszowskiej jest to ostry strumień białego światła. Światła miłości, które będzie jąoczyszczać. I tak jak w buddyzmie, tak i w „Kilku piosenkach o miłości” tylko połączenie trzech elementów mandali (sfer życia) daje bazę do stworzenia z chaosu całkowitej harmonii”. Sandra Wilk, „Tajemnicza kobieta w kapeluszu, „Rzeczpospolita”, 2009 [„Kilka piosenek o miłości” Iwona Olszowska, pokaz w cyklu „Spotkania z teatrem tańca”, Okęcka Sala Widowiskowa, Warszawa, 1.01.2009 – przyp. Red.] spektakl solowy Iwony Olszowskiej (Kraków) pomysł i choreografia: Iwona Olszowska muzyka: Flesh Quartet Fire fire, Franka Potente Fly with me, Michael Brook Truck attack, Blimp wykonanie: Iwona Olszowska czas: 25 minut premiera: 20.08.2008, Poznań

Zespoły

Organizacje

Festiwale

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Close